Barça traci jedną ze swoich największych perełek, która zdecydowała się kontynuować karierę poza klubem. Dro poinformował Flicka, że chce odejść z Barçy w tym zimowym oknie transferowym. Jedna z największych pereł La Masii, która właśnie skończyła 18 lat, zaskoczyła wszystkich decyzją niespodziewaną, ale dobrze przemyślaną.
Jak podaje dobrze zorientowany w kwestiach La Masii Jaume Marcet na łamach dziennika Sport, głównym powodem decyzji Dro o zmianie klubu jest poczucie, że w Barcelonie nie będzie w stanie się przebić. W miesiącach spędzonych w dynamice pierwszego zespołu ofensywny pomocnik przeszedł drogę od wdzięczności za zaufanie Flicka do przekonania, że bardzo trudno będzie mu otrzymać realne szanse na pokazanie swojego futbolu.
Zanim Dro zaczął rozważać, jaka oferta będzie najlepsza dla jego dalszej kariery, podjął pierwszą decyzję: nie kontynuować gry w Barcelonie. Wybór nowego klubu jest konsekwencją, a nie przyczyną tego ruchu.
Dro to chłopak nieśmiały, ale bardzo inteligentny i z dużo bardziej klarownymi poglądami, niż mógłby sugerować jego chłopięcy wygląd. W pretemporadzie zadebiutował w efektowny sposób, strzelając gola, a jego eksplozja formy była imponująca. Bojan Krkić dobrze go znał i polecił Flickowi postawić właśnie na niego. Niemiecki trener przekonał się, że Galicyjczyk to piłkarz o dużym potencjale i klasie, dlatego zdecydował o włączeniu go do pierwszego zespołu.
Od tego momentu Dro grał w pierwszej drużynie sporadycznie, a gdy pomagał Barçy Atlètic, przekonał się, jak trudne jest funkcjonowanie pomiędzy rezerwami a pierwszym zespołem. Belletti wystawił go w trzech meczach i za każdym razem zmieniał go przy niekorzystnych wynikach. Mimo wszystko Barça chciała przedłużyć z nim kontrakt, lecz jej propozycja mogła pojawić się zbyt późno, by Dro uwierzył, że pozostanie w barwach Blaugrany jest najlepszym rozwiązaniem dla jego przyszłości.
Pedro Fernández nie jest impulsywnym ani kapryśnym chłopakiem, który podejmuje decyzje bez namysłu. Galicyjski pomocnik jest przekonany, że najlepszym krokiem dla jego kariery jest odejście z klubu swojego serca. Jest wdzięczny Barçy za zaufanie i sprowadzenie go z Val Miñor, a mimo licznych ofert w poprzednim sezonie zdecydował się wtedy zostać, nie wiedząc, jak potoczy się obecna kampania.
Rywalizacja na jego pozycji mogła okazać się czynnikiem kluczowym. Mimo kontuzji Gaviego i kilkutygodniowej absencji Pedriego fakt, że nie postrzegał siebie jako realnej alternatywy, sfrustrował piłkarza, który uważa, że stać go na grę na najwyższym poziomie.
Istnieje też mało znany aspekt charakteru Dro: jego ogromna auto-wymagalność. Nakłada na siebie bardzo dużą presję i po meczach jest swoim największym krytykiem. W Barcelonie od momentu jego debiutu w cadete B pracowano nad tym, by uwolnić go od tej nadmiernej presji. Zdarzało się, że jeden błąd w trakcie meczu powodował spadek jego formy, bo przesadne poczucie odpowiedzialności za zespół wywoływało u niego poczucie winy.
Dro chce odejść z Barçy w najlepszy możliwy sposób i bez wywoływania kontrowersji. Osoby z jego otoczenia są zaskoczone tą decyzją, ale zgodnie podkreślają, że należy uszanować wolę piłkarza znanego ze spokoju i analitycznego podejścia.
Fakt, że Dro jest kreatywnym, technicznym piłkarzem, który mógłby pełnić rolę zbliżoną do tej, jaką ma Pedri, stanowi cios dla planowania sportowego Barçy, która widziała w Galicyjczyku wartościową alternatywę na pozycji "ósemki".
Wczesny sukces takich pereł La Masii jak Lamine czy Cubarsí może wprowadzać w błąd zawodników, którzy chcą szybko odnieść sukces. W tym przypadku decyzja Dro jest jednak przemyślana i nie wydaje się, by istniała możliwość odwrotu.
Dro był bardzo dobrze zintegrowany w Barcelonie i szczęśliwy, mieszkając w La Masii, a jego decyzja ma wyłącznie podłoże sportowe. Uznał, że w Barcelonie nie osiągnie sukcesu w taki sposób, jakiego oczekuje, dlatego podjął tę trudną decyzję.
Komentarze (36)