Odejście Xabiego Alonso z Realu Madryt jest obecnie jednym z głównych tematów w hiszpańskiej piłce. O tej i innych kwestiach mówił Javier Tebas, prezes LaLigi, w programie Desayuno Deportivo Europa Press, w którym uczestniczył.
Nazwisko prezesa Realu Madryt, Florentino Péreza, było najczęściej powtarzane w początkowej części przemówienia Javiera Tebasa. – LaLiga nie próbowała wywłaszczyć Realu Madryt ani wygrać w sądzie dla klubów. Jest to zapisane w protokole. Przeprowadzono wywiady z wieloma prezesami i wyjaśniono to jasno. Model własności nigdy nie był zagrożony. Klubom wyjaśniono tę okoliczność. Problem był zawsze jeden: Real Madryt. Albo zdamy sobie sprawę, że tak dalej być nie może, albo zniszczą piłkę nożną obecnym modelem, tak jak ma to miejsce w pozostałej części Europy. Nie wybrano mnie po to, żebym czuł się komfortowo, ale po to, żebym mówił to, co myślę. Chcą zniszczyć naszą piłkę nożną, a my zamierzamy temu zapobiec – bronił Javier Tebas w sprawie pozwu wniesionego przez Real Madryt w związku z zgromadzeniem, na którym zawarto porozumienie z CVC.
– Mówię o naciskach w cudzysłowie: składają pozwy i pojawiają się nawet w biuletynie kościelnym. Chcą wywołać efekt medialny, ale na szczęście lub nieszczęście miałem wiele sporów sądowych i nikt nie lubi chodzić do sądu, aby składać zeznania, ale nie zmuszą mnie do zmiany zdania. Jeśli tego nie zrobisz, wyrządzisz LaLidze wielką krzywdę. Dla mnie łatwo byłoby poprzeć Superligę, ale wiem, że za kilka lat LaLiga stałaby się g*wniana – powiedział prezes LaLigi na temat nacisków Realu Madryt.
– Prezes Realu Madryt wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że najpoważniejszą rzeczą, jaka spotkała hiszpańską piłkę nożną, była sprawa Negreiry. To nieprawda. Najpoważniejszą sprawą było kupowanie meczów w latach 2008–2013 w tym kraju. Kupowano mecze, aby utrzymać się w lidze. To była najpoważniejsza sprawa. Jakie było stanowisko Florentino? Odwrócenie wzroku. W 2010 roku miała miejsce podsłuchana rozmowa prezesa klubu Hérculés, w której pojawiła się kwestia kupowania meczów. Kto odwrócił wzrok? Kto nie poparł wszczęcia postępowania? Real Madryt – przypomniał Tebas.
– Sprawa Negreiry jest bardzo poważna i trafiła do sądu. Nie z powodu Realu Madryt, ale z powodu nas i prokuratury. Byliśmy pierwsi. Minęło sześć lat, a rzecznicy nadal powtarzają tę wersję, szukając strategii, aby zaszkodzić i zniszczyć obecny model. W procesie Negreiry nie udowodniono kupowania sędziów, ale coś bardzo poważnego: wypłacanie wynagrodzenia wiceprezesowi sędziów. Postępowanie musi być kontynuowane z uwzględnieniem wszystkich argumentów obrony, jakie ma FC Barcelona – podkreślił.
– Nie możemy pozwolić, aby podawane statystyki były zniekształcane. Jeśli ktoś mógłby narzekać na sędziowanie, to nie byłyby to dwa największe kluby w tym kraju. Sędziowie nie są skorumpowani ani nie sędziują na korzyść Barcelony. Oczywiście można to poprawić. Chciałbym, aby przeprowadzono głębokie reformy. Czy droga jest powolna? Tak – stwierdził Tebas.
Prezes LaLigi mówił także o meczu Barçy z Villarrealem w Miami. – Oczywiście, że spróbuję ponownie. Kibice Realu Madryt cały czas powtarzają słowo „sfingowany”. Nie ma żadnego sfingowania. Jeśli już o tym mówimy: wszyscy gramy o tej samej porze, duże drużyny zarabiają tyle samo... Gdzie to jest? Kibice Villarrealu chcieli tego. Niech zapytają kibiców Saragossy, czy wolą grać u siebie, czy na wyjeździe... Gdzie jest to fałszerstwo? Protesty? Związek zawodowy piłkarzy powinien dziękować LaLidze. To dzięki nam zarabiają więcej. To nie jest sprawiedliwe, że zatrzymują grę na 15 sekund, ponieważ próbujemy wypromować się w Miami. Dla mnie nie ma dużej różnicy w stosunku do meczu NFL. Amerykanizujemy się, a oni mówią nam, że nie możemy tam jechać, ponieważ jesteśmy purystami – powiedział Tebas.
Odniósł się również do sytuacji finansowej Blaugrany i ewentualnego powrotu do zasady 1:1. – Nie jestem na bieżąco z codziennymi sprawami klubu, ale Barça podlegała zasadom finansowego fair play, tak jak wszystkie nasze kluby. Musiała dostosować swoją politykę wydatków do swoich dochodów. Powrót i otwarcie stadionu były dla Barçy jak powiew świeżego powietrza. Przewidujemy, że wpłyną znaczne kwoty pieniędzy, nawet jeśli stadion nie będzie całkowicie zapełniony. Takie są dane i liczby. Nie przestrzegając zasady 1:1, klub wygrywa ligi i puchary – podkreślił.
– Nie obchodzi mnie, że Florentino i Laporta mają zerwane stosunki. Jeśli chodzi o Superligę, to mi to nie przeszkadza – powiedział, po czym zagłębił się w to, co uważa za główny powód rozłamu między stronami. – Co za przypadek, że kiedy Barcelona opuszcza Superligę, Madryt ponownie rozpoczyna zaciekłą i sądową ofensywę. Sprawa Negreiry ma miejsce w kwietniu 2021 roku. Do końca czerwca osoba pełniąca funkcję dyrektora federacji musiała przeżywać ciężkie chwile z powodu tej sprawy. Stosunki z Barçą były poprawne. Kiedy Barça odchodzi i wyciekają protokoły Alberta Solera sprzed roku. Co to jest? To się nazywa wymuszenie. Dopóki jesteś ze mną, nic nie ujawniam; kiedy nie jesteś, ujawniam. To typowa strategia. Te kluby dążą do zniszczenia LaLigi i jej prezesa – podsumował.
Komentarze (13)