Xabi Alonso po finale Superpucharu podkreślał przede wszystkim dumę z postawy zespołu mimo porażki. Trener Realu Madryt zwracał uwagę na wyrównany przebieg spotkania i przekonanie, że jego drużyna była bardzo blisko odwrócenia losów meczu.
Czy mimo porażki można być dziś dumnym z zawodników? Czy ten tydzień w Arabii to impuls dla projektu?
Xabi Alonso: To mieszanka emocji. Z jednej strony rozczarowanie, że nie udało się zdobyć tytułu. Z drugiej duma, bo zespół dał z siebie wszystko. Rywalizowaliśmy do samego końca. Finał był bardzo wyrównany, z różnymi fazami. Drużyna próbowała do końca i była bardzo blisko.
Jaki był pomysł na mecz?
Zespół miał świetne nastawienie i duże zaangażowanie. Wiedzieliśmy, że będą momenty, w których trzeba będzie bronić bez piłki, wykazać się odpornością, kontrolą i przekonaniem co do tego, co robimy. W pierwszych 30 minutach praktycznie nic nie dopuściliśmy. W krótkim czasie wydarzyło się bardzo dużo. W drugiej połowie dobrze wychodziliśmy lewą stroną z Viním. Po rykoszecie straciliśmy na 2:3 i byłem przekonany, że będziemy mieć okazje do wyrównania. Zabrakło nam skuteczności, by doprowadzić do rzutów karnych.
Czy stan fizyczny zespołu i absencje miały wpływ?
Nie. Mieliśmy siłę w końcowym zrywie. Kondycja i kontuzje utrudniają nam jednak utrzymanie stabilności i odpowiednie rozłożenie obciążeń.
Jak zakończył mecz Vinícius i co znaczy dla niego ten gol?
Vinícius wyglądał bardzo dobrze do 85. minuty, poprosił o zmianę z powodu zmęczenia, była duża wilgotność. Robił różnicę, gol był spektakularny, był dużym zagrożeniem w swoim korytarzu. Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale możemy wyciągnąć pozytywy na resztę sezonu. Teraz kluczowe jest odzyskanie zawodników.
Co można uznać za plus tego turnieju?
To rozgrywki, w których w środku sezonu mierzymy się z dwoma wielkimi rywalami w krótkim czasie. Zostajemy przy pozytywach i patrzymy na kolejne wyzwania.
Jak ocenia pan minuty Mbappé?
Kylian miał wejść tuż przed utratą gola na 2:3. Chcieliśmy nieprzewidywalności, zagrożenia, gry między liniami i w przestrzeni. Dał nam to nieco później. Szkoda, że już przegrywaliśmy, ale chcieliśmy z nim mocniej nacisnąć w ataku.
Czy wolał pan poczekać z jego wejściem, bo nie był w 100% gotowy?
Nie był przygotowany, by wyjść od początku przy intensywności tego meczu. Taką decyzję podjęliśmy.
Xabi Alonso dla Movistar:
Czy taka porażka boli bardziej?
Porażka boli zawsze, niezależnie od okoliczności, ale ten mecz był wyrównany, bardzo zacięty, z momentami dla obu stron i emocjonujący. Zostaje to poczucie, że te dwie ostatnie, bardzo klarowne sytuacje... byliśmy naprawdę blisko. Mecz był wyrównany do samego końca i trzeba pogratulować Barcelonie.
Po pierwszej przerwie na nawadnianie wszystko się wymknęło spod kontroli…
Tak, w ostatnich 15 minutach wydarzyło się bardzo dużo. Do tego momentu mieliśmy mecz pod kontrolą, bywały fazy bez piłki, ale stworzyliśmy najgroźniejsze sytuacje w pierwszych 30 minutach - te Viníciusa i Gonzalo. Potem, bardziej po stracie niż po akcji zorganizowanej, straciliśmy pierwszego gola. Mimo to zespół cały czas dawał z siebie wszystko i rywalizował. Do przerwy było 2:2, w tamtych 15 minutach wydarzyło się naprawdę wiele. A w drugiej połowie... znów było bardzo równo, bardzo ciasno. Z niczego mieli szczęście przy tym golu. Naciskaliśmy, żeby wyrównać, ale się nie udało.
Jak ocenia pan występ Viníciusa?
Rozegrał świetny mecz, był bardzo dynamiczny i robił różnicę. Gol był znakomity, potem to, ile szkód wyrządził lewą stroną... Zespół ciężko pracował, daliśmy z siebie wszystko, ale dziś się nie udało”.
Mówiło się, że wygrana dałaby ogromny impuls mentalny. A porażka?
Trzeba jak najszybciej zamknąć ten rozdział. To tylko jeden mecz, a spośród rozgrywek, w których gramy, te są najmniej istotne. Trzeba patrzeć do przodu, spróbować odzyskać zawodników i odbudować też mentalność. I iść dalej.
Czy rozmawiał pan po meczu z prezydentem? Co powiedział?
Nie, nie. To było bardzo krótkie.
Komentarze (87)