Pomysł powrotu João Cancelo do FC Barcelony łatwo sprzedaje się kibicom. Znane nazwisko, niski koszt, sentyment i wspomnienie jakości, którą Portugalczyk dawał w sezonie 2023/24. To właśnie dlatego teza, że jego powrót nie jest dobrym rozwiązaniem, budzi opór. Ja uważam, że to nie jest dobra opcja.
João Cancelo rzeczywiście zwiększa elastyczność kadrową. Może grać na obu bokach obrony, co daje trenerowi więcej wariantów bez przebudowy całej struktury zespołu. Gerard Martín mógłby na stałe przesunąć się do środka defensywy, Balde zyskałby realną rotację po lewej stronie, a po prawej – w razie potrzeby – możliwe byłoby też przesunięcie Koundé do środka. Do tego dochodzi czynnik ludzki: Cancelo zna klub, dobrze odnalazł się w szatni i nigdy nie ukrywał przywiązania do Barcelony. W teorii to zawodnik, którego nie trzeba wdrażać od zera.
Równie przekonująco wygląda warstwa finansowa. Mówimy o wypożyczeniu, a nie o wieloletnim kontrakcie z wysoką opłatą transferową. Sam piłkarz jest otwarty na obniżenie wynagrodzenia, a Al-Hilal może partycypować w pensji. W realiach Finansowego Fair Play to argument, który trudno zignorować. Na papierze wszystko się zgadza: jakość, elastyczność, niski koszt wejścia.
Profil Cancelo od lat jest jasny – to boczny obrońca, którego największe atuty są ofensywne. Tymczasem największym problemem Barcelony w tym sezonie jest właśnie gra obronna. W meczach o najwyższą stawkę Portugalczyk bywał nierówny, co boleśnie obnażył ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain w sezonie 2023/24. Dawał przewagę z przodu, ale z tyłu nie gwarantował stabilności. A tego dziś Barça potrzebuje najbardziej.
Do tego dochodzi pytanie o aktualną dyspozycję. Kilkanaście miesięcy spędzonych w lidze saudyjskiej to obiektywnie niższa intensywność i mniejsze wymagania taktyczne. Powrót do realiów LaLigi i Ligi Mistrzów nie jest automatyczny, szczególnie w zespole, który wymaga od bocznych obrońców agresywnego pressingu, ciągłej koncentracji bez piłki i trzymania linii.
Niepokoi również aspekt zdrowotny. Ostatnie dwa sezony Cancelo to seria przerw spowodowanych urazami mięśniowymi i problemami z udem, z absencjami liczonymi w tygodniach. Po odejściu z Barcelony pauzował łącznie przez 150 dni. W klubie, który już zmaga się z brakami w defensywie, dokładanie do rotacji zawodnika o wątpliwej dostępności meczowej jest ruchem ryzykownym. Zwłaszcza jeśli jego przyjście miałoby ograniczyć możliwość sprowadzenia nowego stopera przy kontuzji Christensena i niepewnej sytuacji Araújo.
Dlatego ten transfer, choć kuszący narracyjnie, nie odpowiada na realne potrzeby zespołu. Klub powinien skupić się na sprowadzeniu klasowego stopera. Taki plan był od początku. Zaakceptowałbym przyjście Cancelo, tylko jeśli nie wykluczałoby to pozyskania nowego środkowego obrońcy - a raczej trudno sobie to wyobrazić.
Komentarze (61)