Trener Villarrealu Marcelino po porażce z Barceloną kwestionował niektóre decyzje sędziego.
- Wszyscy się zgadzamy. Villareal był świetny, naprawdę świetny. Aby pokonać Barçę, trzeba wykorzystać okazje. Dzisiaj mieliśmy więcej szczęścia niż w zeszłym roku. W drugiej akcji doszło do rzutu karnego. Nie wiem, jaka jest różnica między rzutem karnym a sytuacją, w której Joan García podnosi się i uderza w Rafa Marína. Nasze okazje były bardziej wyraźne, poza rzutem karnym i strzałem Raphinhy w poprzeczkę. Najbardziej decydującym graczem Barçy był bramkarz.
- Akcja Rafy to rzut karny. Nasz gracz biegnie po piłkę, podnosi się i przewraca go. Szanuję każdą inną opinię, ale dla mnie to rzut karny. Im więcej to oglądam, tym bardziej wydaje mi się, że to rzut karny.
- Przeciwnik rzadko dociera do bramki, ale strzela. Przy drugim golu było pięć odbić. Myślę, że drużyna nie straciła formy. Ostatnio strzeliliśmy gola po 22 strzałach. Tak samo było z Kopenhagą. Drużyna walczyła, miała okazje, nawet w drugiej połowie.
- Popełniliśmy błąd, którego można było uniknąć, czyli czerwoną kartkę. Powiedziałem sędziemu: „A co, jeśli pokaże żółtą kartkę, a potem sprawdzi VAR?”. Odpowiedział mi, że widział to bardzo wyraźnie. Moim zdaniem to była nadmierna siła. Nie uważam, żeby to było wyrzucenie z boiska... ale patrząc na to z innej kamery, może tak. To było zagranie przy ziemi. Nie ma skręcenia kostki. Przy tak pięknym widowisku, jakie oglądaliśmy, pozostawić drużynę w dziesiątkę...
Komentarze (37)