Itziar González została zatrudniona przez Real Madryt rok temu jako ekspertka do spraw żywienia. Teraz oskarża pracowników stołecznego klubu o mobbing i podejmuje kroki prawne przeciwko Realowi. Baskijka udzieliła głośnego wywiadu dziennikowi Marca, który odbił się głośnym echem w całej Hiszpanii. Zapraszamy do zapoznania się z najciekawszymi fragmentami jej wypowiedzi.
Jak i dlaczego trafiłaś do Realu Madryt?
Itziar González: Z tego co wiem to prezydent poprosił o ściągnięcie mnie przez sztab medyczny w sezonie 2021/22. Po złych doświadczeniach ze sztabami medycznymi w innych klubach odmówiłam, ale naciskali i się zgodziłam, bo mówili mi, że prosi o to prezydent. W tamtym sezonie tylko Carvajal i Rodrygo chcieli ze mną pracować. Inny piłkarz przyznał mi, że chciałby rozpocząć współpracę, ale sztab medyczny powiedział mu, żeby nawet o tym nie myślał.
Jak zostałaś przyjęta?
Od samego początku sztab medyczny wprowadził wrogą atmosferę. Pierwszego dnia powiedzieli mi, że moja obecność tam to tylko kaprys prezydenta, ale oni potrafią na niego wpłynąć, że zrobi wszystko czego chcą, że wmówią mu, że jestem szalona i że mnie wyrzuci. Nikt mnie nie przedstawił, nikt się ze mną nie witał, nikt ze mną nie rozmawiał. Nigdy się ze mną nie spotykali, mimo moich próśb, nie odpowiadali też na moje wiadomości.
Na czym polegała twoja praca?
Lekarze i fizjoterapeuci ciągle wydawali mi polecenia na korytarzu, w imieniu prezydenta. Zasadniczo miałam się nie pokazywać i nic nie robić, ale prezes osobiście przyszedł, i powiedział mi co mam robić, co całkowicie różniło się od poleceń, które rzekomo przekazywano mi "od prezesa”. Więc robiłam dokładnie to, o co prosił mnie prezes: chciał żebym wdrożyła swoje metody i zajęła się wyborem bufetu w rezydencji, dietą podczas podróży i pobytów w hotelach, suplementami dla drużyny, oraz opracowaniem spersonalizowanej diety dla wszystkich graczy, którzy tego chcą, i żeby można było to wdrożyć również w pozostałych drużynach. To bardzo dużo pracy zwłaszcza że większość graczy chciała spróbować, a ja przygotowywałam dla każdego z nich codzienną dietę. Zajmowało mi to około godziny na każdego gracza... proszę to sobie policzyć. Robiłam to jednak z entuzjazmem, ponieważ on mnie o to poprosił i wiedziałam, że mogę pomóc chłopakom.
Co się wydarzyło?
Sprawiali mi problemy wszelkiego rodzaju, utrudniając wykonywanie mojej pracy. W bufecie serwowali dania, które odradzałam, kelnerka się ze mnie śmiała i mówiła piłkarzom, żeby mnie ignorowali, że nie mam o tym pojęcia. Kucharz serwował to co chciał, nie to o co prosiłam, na przykład słodkie bułeczki przed meczem. Kierownik nie kupował tego o co prosiłam, chłopak odpowiedzialny za zakup suplementów kupował inne niż powinien, lekarze i fizjoterapeuci mówili graczom, żeby nie słuchali moich wskazówek. Nie informowali mnie o stanie piłkarzy ani co im podają, chociaż na to nalegałam, żeby nie mieszać ze sobą suplementów, bo to może być dla nich szkodliwe. Ciągle się ze mnie śmiali, wyśmiewali mnie na grupach na Whatsappie, mówili piłkarzom, żeby brali inne rzeczy, niż ja im zalecałam. Pomimo tych trudności wielu zawodników chciało przestrzegać moich wytycznych i robili to w swoich domach, bo w Valdebebas nie mieli takiej możliwości.
Kiedy i z jakiego powodu sprawy przybrały zły obrót?
Byli gracze, którzy odczuli znaczną poprawę, mówili o tym w szatni. Jeden z nich pozbył się bólu, który towarzyszył mu od miesięcy, inny nie miał już skurczów, które od zawsze mu dokuczały. Kolejny stwierdził, że nie odczuwa już zmęczenia, inny że jest zwinniejszy i szybszy, a przede wszystkim wielu mówiło, że wolniej się męczą i są w stanie grać przez 90 minut. Dwóch piłkarzy przekazało mi, że opowiedzieli o tym prezydentowi. Fakt, że gracze o tym mówili i połączyli to ze zmianami w wytycznych dotyczących żywienia i suplementacji spowodował nienawiść ze strony sztabu medycznego i personelu bufetu, która stała się dla mnie nie do zniesienia. 13 dni po podpisaniu umowy poprosiłam o jej rozwiązanie i zaprzestanie pracy, ale z dyrekcji przekazali mi, że piłkarze i prezydent proszą mnie, żebym wytrzymała, że oni to rozwiążą.
Co się wydarzyło między meczem z Atalantą 10 grudnia 2024 roku, a meczem z Gironą 23 lutego 2025 roku?
Mecz z Atalantą był pierwszym, w którym stosowane były suplementy i dieta, które mniej więcej zalecam. Być może to właśnie dzięki temu, a może to tylko zbieg okoliczności, ale zawodnicy czuli się bardzo dobrze fizycznie, a niektórzy gracze, którzy wcześniej nie stosowali się do tych zaleceń, chcieli zacząć to robić, a ci, którzy je stosowali, chcieli to kontynuować. Ogólnie rzecz biorąc, w szatni było słychać bardzo pozytywne komentarze, a sztab medyczny nie mógł tego znieść. Lekarz i kelnerka z bufetu oskarżyli mnie przed kierownictwem o coś, co nie miało miejsca: miałam alibi i udowodniłam, że to fałszywe oskarżenie. Potem znowu rzucili na mnie fałszywe oskarżenie i znowu udowodniłam, że było to kłamstwo. W tej nieprzyjemnej sytuacji kierownictwo wysłało mnie do domu i nie pozwoliło mi jechać na mecz z Espanyolem.
I od tamtego momentu?
W tamtym meczu piłkarze nie dostali suplementów. Wróciłam do Valdebebas i kontynuowałam swoją pracę tak, jak mogłam, wiedząc co oni robią. Odczuwałam strach, lęk, nie mogłam spać, cały czas płakałam i prosiłam dyrekcję o pomoc, oni kazali mi wytrzymać, chcieli żebym kontynuowała pracę. Podczas meczu z Gironą widziałam prezydenta, który był wściekły z powodu kłamstw, które mu o mnie opowiedziano. Dla mnie to był koniec, wszystko to wycierpiałem żeby pomóc chłopakom i sprawić, by był dumny, a on uwierzył w kłamstwa, które mu opowiedzieli. Ponownie poprosiłam o odejście, ale nie pozwolili mi i przekazali, że powiedzą prezydentowi prawdę, to jedyne czego chciałam.
Co było później?
Zabronili mi kontaktu z piłkarzami, nie pozwolili jeździć na mecze. Nie zastosowali moich suplementów na mecz z Betisem. W tamtym czasie pozwolili mi pracować przed spotkaniami z Atlético Madryt i Realem Sociedad, ale w ukryciu. Wezwali mnie na spotkanie ze sponsorem, powiedział mi, że jest kolegą lekarzy, że już udało im się namówić prezydenta żeby mnie zwolnił, ale dalej będą mnie poniżać, tak długo jak mogą.
Kiedy przekazali ci, że cię zwolnią?
Zadzwonił do mnie dyrektor z HR żeby podziękować mi za pracę i poinformować mnie, że nie udało mi się porozumieć z lekarzami i że moja usługa żywieniowa zostaje anulowana. Powiedział mi, że dobrze wykonałam swoją pracę i wypłacą mi całą kwotę należną z umowy. Powiedziałam mu, że chcę tylko żeby prezydent i piłkarze poznali prawdę, żeby zaprzeczyć wszystkim kłamstwom, które rozpowszechniano o mnie w klubie, a on uprzejmie mnie poinformował, że nie ma takiej możliwości.
Co wydarzyło się później?
Złożyłam skargę pomimo tego, że "poradzono mi" żebym tego nie robiła, że nie mam żadnych szans na wygraną, że zrujnują mi życie. Odpowiedziałam im, że nie chodzi o wygraną lub przegraną. Chcę tylko żeby prezes, piłkarze i ludzie, na których mi zależy, poznali prawdę.
Dlaczego postanowiłaś o tym opowiedzieć dopiero teraz?
Ponieważ wszyscy - ludzie z wewnątrz, ludzie, którzy nie mieli o tym pojęcia, rodzina, przyjaciele, znajomi, dziennikarze - wszyscy mówili mi, że Real Madryt ma ogromną władzę i że opublikują fałszywe informacje na mój temat, wyrządzając mi krzywdę fizyczną oraz szkodząc mojej reputacji. Nadal co noc mam koszmary. Chcę zamknąć ten rozdział na zawsze i czuję, że dopóki o tym nie opowiem, nie będę w stanie tego zrobić.
Komentarze (17)