Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty wczorajszego spotkania Barcelony z Guadalajarą zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: zadanie wykonane z czystym kontem kapitana
Oglądaliśmy już ten mecz dziesiątki jeśli nie setki razy. Rywal z małego miasteczka wychodzi na mecz swojego życia z maksymalnym zaangażowaniem i jasnym celem – obronić bezbramkowy remis tak długo, jak tylko się da. Wszystko to na murawie o wątpliwej jakości i z towarzyszącym problemem z motywacją piłkarzy Barcelony. Tym bardziej należy się cieszyć, że ostatecznie zadanie, jakim był awans do 1/8 Pucharu Króla, udało się zrealizować bez istotnych konsekwencji w postaci urazów czy też mentalnie wyczerpującej wymiany ciosów ze słabszym przeciwnikiem. Guadalajarę napoczął Christensen przy dużym udziale obrońcy gospodarzy, a awans przypieczętował Marcus Rashford.
Ważnym wydarzeniem był powrót do gry kapitana, Ter Stegena. Niemiec zachował czyste konto w być może ostatnim meczu w barwach Barcelony, jeśli zdecyduje się szukać opcji regularnej gry w innym klubie. W ten sposób Hansi Flick okazał szacunek swojemu rodakowi, co z pewnością zostało zrozumiane w szatni i przy jasnej hierarchii może tylko poprawić atmosferę w szatni.
Najgorsze: męczarnie pomimo udziału kluczowych graczy z Lamine Yamalem na czele
Trudno będzie po wczorajszym meczu oczekiwać oszczędzania Lamine Yamala w meczach reprezentacji Hiszpanii, kiedy w klubie rozegrał on ponad 90 minut z trzecioligowcem na kartoflisku. Co prawda zasady ustalania jedenastki w Pucharze Króla trochę ograniczają możliwość korzystania przez trenerów z młodych piłkarzy ze szkółki, jednak nie wyjaśnia to ani braku zmiany młodziutkiego skrzydłowego w drugiej połowie, ani wprowadzenia na boisko po przerwie Cubarsíego, Pedriego, Koundé, czy Gerarda Martína zamiast Toniego lub Dro. Miejmy nadzieję, że Hansi Flick nie zapłaci za to wysokiej ceny na kluczowym etapie sezonu, a taką na pewno byłaby konieczność gry bez Lamine Yamala w wyjściowej jedenastce.
Komentarze (5)