Zaledwie parę godzin po wystąpieniu Florentino Péreza, w którym prezes Realu zapowiedział podejmowanie dalszych działań w tzw. Sprawie Negreiry, światło dzienne ujrzały nagrania z zeznań z udziałam Joana Laporty. Prezydent potwierdził swoją dotychczasową wersję zdarzeń. Z kolei Luis Enrique i Ernesto Valverde przyznali, że nie widzieli raportów na oczy.
Jako pierwszy nagranie opublikował socio Realu Madryt Ramon Álvarez de Mon, który współpracuje z różnymi mediami jak RadioMarca czy Okdiario. Wystąpienia znalazły się też w rękach El Chiringuito TV. Laporta odpowiadał na pytania po katalońsku i choć jedna pani prawnik wniosła, aby prezydent mówił po hiszpańsku, sędzia pozwoliła mu wyrażać się tak, jak uzna to za stosowne.
Joan Laporta
[Prokuratura: Był Pan prezydentem Barcelony w dwóch okresach. Zgadza się?] Laporta: - Tak. Byłem prezydentem Barçy od 2003 do 2010 roku, na co składały się dwa mandaty, i od kwietnia 2021 roku do teraz.
[Prokuratura: Podczas Pana pierwszej kadencji miał Pan relacje z José Marią Enriquezem Negreirą?] Nie. [Nie znał go Pan też osobiście?] Nie, ani jego, ani jego syna.
[Prokuratura: Za co płacono trzem spółkom?] - Jako prezydent nie wchodzę w szczegóły usług czy faktur, jakie są płacone. Zakładam, że odnoszą się do analiz technicznych sędziów, które były wykonywane. Nie pamiętam nawet dokładnie, ile się płaciło.
[Prokuratura: Przed prezydenturą był Pan członkiem zarządu Barçy?] - Nie. Zacząłem w czerwcu 2003.
[Prokuratura:Czy podczas przekazywania władzy po prezydencie Gasparcie ktoś wyjaśnił Panu, że płacono różnym spółkom, i powód tych płatności?] - Nie, przekazanie władzy było ogólne w zakresie tego, jak wcześniej zarządzano. W każdym nowym projekcie są nowe osoby, nowi dyrektorzy. Pamiętam, że my wstrzymaliśmy płatności, aby ocenić wszystko, za co klub płacił. [Przerwano płatności ogółem?] Tak. [Wykonano weryfikację ogólną czy szczegółową, za co płaciła Barca?] Tak, myślę, że to standardowe, przynajmniej my tak zawsze robimy. Kiedy przychodzimy, patrzymy, za co jest płacone, jakie są usługi. Pamiętam, że było to wstrzymane przez rozsądny czas, ponieważ zwykle potem naciskają, no i był określony moment, że płatności wznowiono, ponieważ była to usługa użyteczna i ważna dla klubu.
[Prokuratura: Ma Pan na myśli użyteczne usługi tego typu dla klubu…] - Tak, analizy technicznej sędziowania i skautingu.
[Prokuratura: Dowiedział się Pan o tej usłudze, przeprowadził pan weryfikację…] - Nie, przepraszam, ja nie przeprowadzałem weryfikacji, mnie tylko informowano.
[Prokuratura: Wiedział Pan o tej usłudze doradztwa sędziowskiego, która była wcześniej świadczona podczas prezydentury Gasparta?] - Poinformowano mnie, że istnieje usługa doradztwa techicznego sędziów i uznano, że płatności będą kontynuowane, ponieważ była użyteczna.
[Prokuratura: Raporty czy ta usługa miała jakąś dokumentację fizyczną?] - W tamtym momencie nie znałem szczegółów. Potem napotkałem pewne raporty, które zostały zaprezentowane, nie wiem, czy w tym sądzie. Znaleziono około 629 raportów, ale odpowiadały one późniejszym okresom. Przy mojej kadencji zwykle co 5 lat dokumentacja była niszczona.
[Prokuratura: Wie Pan dlaczego podczas tych pierwszych 7 lat, w których był Pan prezydentem, kwoty zmieniają się w skali roku, a nawet zwiększają? Na przykład w 2004 roku zapłacono 67 tysięcy SoccerCam, potem w 2007 roku zapłacono Nilsad 201 tysięcy, a w 2008 roku - 364 tysiące. Potem w 2010 roku, gdy Pan był przez pół roku, a przez kolejne pół Pan Rosell, zapłacono Nilsad 77 tysięcy. Dlaczego tak znacząco zmieniały się te liczby?] - Nie wiem, ale wyobrażam sobie, że wynikało to ze wzrostu liczby rozgrywek. Potem mówiono mi, że było więcej rozgrywek, więc wiązało się to ze zwiększeniem ceny skautingu. To normalne. Wszystkie dokumenty miały maksymalną klarowność i transparentność, ponieważ to wszystko polegało na usłudze, która była odzwierciedlona w fakturach, które były zawarte w księgowości klubu, podlegającej całkowitej weryfikacji. Te płatności też były w budżecie, który był prezentowany. Dlatego rozumiem, że wszystko było oceniane przez audytorów. Szczegółów nie pamiętam.
[Prokuratura: Do kogo te usługi były kierowane?] - Wyobrażam sobie, że odbiorcą tych analiz był obszar sportowy. Informacje, jakimi dysponuję, wskazują, że raporty były tworzone przez syna Negreiry [ten z kolei w niedawnym wywiadzie przyznał się do współpracy z Barceloną dopiero od 2013 roku - przyp. red.], a pan Negreira był byłym sędzią. Tak było zgodnie z moją wiedzą.
[Prokuratura: Ale wie Pan, w którym roku rozpoczął usługi syn Negreiry?] - Nie, nie pamiętam. Myślę, że to było przed naszą prezydenturą. [Był Pan do 2010 roku.] Tak. [Przez te 7 lat nie wiedział Pan, że Javier Enriquez świadczy usługi?] Była informacja, że jest synem byłego arbitra.
[Prokuratura: W lipcu 2021 roku doszło do ugody z urzędem skarbowym w sprawach podatkowych. Pan podjął tę decyzję?] - Odpowiadało za to zewnętrzne biuro klubu. Przybyliśmy w momencie, w którym ten kontekst finansowy był beznadziejny. To była sytuacja na granicy. Główną potrzebą jaką mieliśmy było redukowanie kosztów i nie zwiększanie negatywnego wpływu na budżet klubu. Ta ugoda była znakiem globalnego porozumienia, który nie odnosił się tylko do spraw, którymi się tu zajmujemy. Było dużo więcej tematów. Była przede wszystkim jedna historia, która wpływała bardzo negatywnie, to był spór o księgowanie płatności dla agentów. Dokumentacja i cały proces pochodziły z wcześniejszego okresu, od tych, którzy mieli tę odpowiedzialność kierowania klubem wcześniej. Widzieliśmy, że proponują nam ugodę, aby zakończyć te wszystkie tematy, i ją podpisaliśmy. Nie dlatego, że nie było raportów odnoszących się do tych usług. [W tej ugodzie klub przyznaje, że płatności były zwykłą darowizną, która nie pociągała za sobą usługi] Nie zgadzam się z tym. To tego nie oznacza. To oznacza globalny pakt, aby zakończyć problemy, które mogą pociągnąć za sobą odpowiedzialność fiskalną. Ugoda nie oznacza, że te usługi nie istniały, że nie było raportów, ponieważ potem je znaleźliśmy.
[Prokuratura: W tym pierwszym okresie Pana prezydentury dostarczano raporty trenerom?] - Nie wiem, gdzie trafiały. Do obszaru sportowego na pewno, bo tam miały użyteczność techniczną i skautingową.
[Prokuratura: W listopadzie 2021 roku zakontraktowano Pana Ricardo Andrésa Segurę. Wie Pan, dlaczego?] - Tak, do pewnego rodzaju doradztwa sędziowskiego. [Przez dwa i pół roku pracował w Barcelonie?] Nie wiem, wydaje mi się, że nadal jest. [To były arbiter prawda?] Tak, trzeba mieć funkcje doradztwa sędziowskiego i relacji z sędziami. [To prawda, że zarabiał 49 tysięcy brutto rocznie?] Nie, nie znam szczegółów. [Wie Pan dlaczego we wcześniejszych latach płacono 600 tysięcy, najwyraźniej za te same lub podobne usługi?] Z całym szacunkiem, porównuje Pan jabłka z amperami. To jest nieporównywalne. Wtedy były konkretne usługi skautingu, doradztwa, ta cała analiza sędziowska wymagała całego sztabu. Świat ewoluował i teraz jest szereg narzędzi technologicznych, które sprawiają, że te usługi mogą być wykonywane. Wcześniej były to, powiedzmy, bardziej rzemieślnicze, wiele opracowań wykonanych przez syna pana Negreiry. Było zupełnie inaczej. Raporty, które sporządzano, mechanizmy i narzędzia do ich tworzenia nie są takie jak dziś. Dla przykładu za trenerem jest drugi trener, specjalista od przygotowania fizycznego. W sztabach jest 40 osób, futbol ewoluował, jest dużo bardziej profesjonalny.
[Prokuratura: Z czego wynika ta różnica? Raporty Segury były z niższej kategorii?] - Nie, jego funkcje nie polegały na sporządzaniu raportów czy analiz, tylko na generalnym doradztwie sędziowskim, przede wszystkim na przyjmowaniu arbitrów, posiadaniu z nimi poprawnych relacji, oczywiście profesjonalnych, ale z kurtuazją. [Osoba o tym profilu zajmuje się arbitrami czy delegat?] Delegat to też funkcja boiskowa. Syn Negreiry nim nie był. [Wie Pan, że w CTA zabroniono, żeby sędziowie byli przyjmowani przez inne osoby niż delegat?] Nie, ale we wszystkich klubach mamy takie postaci.
[Prokuratura: Nie wiedział Pan, że w tamtym czasie Enriquez Negreira był wiceprzewodniczącym CTA?] - Nie, nie. Dla mnie był byłym arbitrem. A syn byłego arbitra sporządzał te analizy i raporty.
[Prokuratura: Widział pan te raporty fizycznie?] - Nie, podczas swojego pierwszego etapu nie widziałem.
[Czy Pan Javier Enriquez Romero miał akredytację z Barcelony, aby móc wchodzić na stadion, poruszać się po strefie szatni?] - Nie pamiętam. Wygląda na to, że nie wiedziałem nawet o tym.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: Podczas tego pierwszego etapu dotarły do Pana informacje, że płatności trafiały do firm związanych z Panem Negreirą?] - Byłem poinformowany, że są płatności odpowiadające usługom analizy technicznej sędziów i skautingu. Na ten drugi składali się obserwatorzy. I że te usługi były użyteczne. [To zrozumiałem, ale pytam o to, czy konkretnie za te usługi płacono spółkom, których właścicielem był Pan Negreira. Czy była tego świadomość?] - Powtarzam, prezydent nie wchodzi w takie szczegóły. My wyznaczamy kierunki, informują nas, więc idziemy tą drogą, nie wchodzimy w szczegóły, komu się płaci, jakiej spółce.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: Kto decydował o kontynuowaniu płatności?] -Obszar sportowy rekomendował, żeby płatności były kontynuowane... [Prawnik przerywa: tak, tak, ale kto decydował? Pan? Zarząd? Wiceprezydent ds. finansowych?] Przy kontynuowaniu płatności... [Tak, ale pytam kto, jakieś nazwisko...] Nie znam szczegółów. Informowało się i mówiło, że jeśli są użyteczne, niech będą kontynuowane. Kierownictwo miało pewną autonomię, jeśli chodzi o kontynuowanie płatności. Na przykład dziś, jeśli płatność nie przekracza miliona euro, nie dociera do zarządu.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: Kto decydował o wzroście płatności?] - Podkreślam, obszar sportowy mógł pomyśleć, że mając więcej rozgrywek, będzie potrzebował więcej raportów, stąd wzrost ceny. [Prosił o to obszar sportowy?] Rozumiem, że tak. [Czy dyrekcja sportowa ma zdolność do podjęcia takiej decyzji?] Tak, oczywiście, bo na tym poziomie nie przechodzi to do zarządu. [Przedstawiciel prawny Realu Madryt: Czy była to informacja znana zarządowi?] - Mnie o tym poinformowano. Ale to informacja, która nie jest omawiana na posiedzeniach zarządu ze względu na poziom kwot.
[Przedstawiciel Urzędu Skarbowego mówił, że nie widział tego kontraktu. Ile umów ustnych na kwotę 500 tysięcy euro ma Barcelona?] - To się zmieniło. W tamtym czasie wyobrażam sobie, że nie było to standardowe, ale mogły takie być. Nie wiem, czy ten kontrakt istnieje, czy nie, bo go nie widziałem. Teraz wszystko jest bardziej restrykcyjne. Moją obsesją podczas tej prezydentury jest compliance. Jeśli pyta Pan o dziś, bardzo trudno, żeby nie było kontraktu.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: Zapytam konkretnie o dwie faktury z pierwszego okresu. Pierwsza z 2005 roku na kwotę 60.000 euro odpowiadająca "paczkom prezentowym aloe vera". Co ona obejmuje? To te raporty techniczno-sędziowskie?] - To faktura sprzed 20 lat. Nie znam jej.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: Istnieje inna faktura, z czerwca 2010, na kwotę 139.000, dotycząca digitalizacji akcji z mundialu, który jeszcze się nie odbył. Czy to ma coś wspólnego z raportami? Jak to możliwe, że wystawiono fakturę za usługę, której nie można było jeszcze wyświadczyć?] – Odnosi się do pracy skautingowej. Nie wiem, musi Pan zapytać się tego, kto wystawił fakturę. Nie znam jej.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: W sezonie 2008/2009 Javier Enriquez był w Fenerbahçe. Mógł w tym czasie sporządzać raporty?] - Nie wiem, proszę zapytać pana Enriqueza, syna.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: Mówił Pan, że raporty niszczy się po 5 latach. Pan Carlos Naval powiedział, że miał 647 raportów] – Wiem, że znaleziono je w szafie, nie wiem, czy Carlos czy ktoś z obszaru sportowego. [Naval zeznał, że otrzymywał je dopiero od 2014 roku. Kto dostawał je wcześniej?] Ktoś wcześniej je otrzymywał. Wiem, że istniały, wcześniej te raporty były w formacie VHS na grubych kasetach, potem na płytach CD. Naval mógł je otrzymywać, ale nie była to jedna osoba.
[Przedstawiciel prawny Realu Madryt: W latach 2013-2014 raporty zaczęły przechodzić przez firmy pana Contrerasa. Czy wewnętrzne dochodzenie doszło do jakiś wniosków?] - Przykro mi, ale nie mogę odpowiedzieć, nie byłem prezydentem. Zostało to zlecone działowi compliance, aby uzyskać jak najwięcej informacji. Uważam, że compliance wykonał świetną pracę. Zlecono to podmiotowi zewnętrznemu, aby działać transparentnie i niezależnie. [Wie Pan, czy Barcelona analizowała, czy firmy Contrerasa realizowały prawdziwe usługi, a jeśli tak nie było, czy wystąpiła z roszczeniami?] Wyobrażam sobie, że wyciągniemy wnioski z tego całego postępowania, a w zależności od nich klub będzie bronił swoich interesów. Nie byłem wtedy prezydentem i nie mogę tu niczego precyzować.
[Przedstawiciel prawny Barcelony: Jakie było zdanie audytora w kwestii zmiany, wzrostu fakturowania] – KPMG, jeśli dobrze pamiętam, w 2010 roku, oceniło tę sprawę. Uznało, że był wzrost w rozgrywkach, zrobiono analizę pierwszego zespołu i Barçy B. Mówimy też o roku 2010, to był rok mundialu, także w innych kategoriach były rozgrywki reprezentacyjne. Audytorzy ocenili okoliczności i widzieli, że było to przewidziane w budżecie klubu, a wzrost rozgrywek pociągnął za sobą wzrost cen tych usług. Audyt przeszedł całkowicie normalnie.
[Przedstawiciel prawny Barcelony: Jeśli dobrze rozumiem, te usługi miały trzy koncepcje – raport techniczny sędziowski, analiza i skauting?] - Zakładam, że tak. Nie zajmowałem się tymi szczegółami, ale były raporty wstępne, raporty późniejsze, raporty skautingowe, raport Barçy B... Prawda jest też taka, że to wszystko, co się tu mówi, ile zapłacono, 7,3 miliona w 18 lat... Umieśćmy to w odpowiednim kontekście. Nie zakończyliśmy tych usług, ponieważ były ważne i użyteczne dla obszaru sportowego. Dziś nawet mówiliśmy, że technologia pozwala realizować te usługi, dużo bardziej precyzyjne, z dużo większą łatwością. Tamten okres był nadzwyczajny, nie było łatwo to robić.
[Przedstawiciel prawny Barcelony: Wiedział Pan o profilu Javiera Enrique Romero, że świadczył usługi doradztwa technicznego sędziów dla Valencii, Rayo, Atlético, reprezentacji RFEF?] - Tak, to człowiek futbolu, ale osobiście go nie poznałem.
[Przedstawiciel prawny Barcelony: Powiedział Pan „to się zmieniło”, w kwestii kontraktów na piśmie. W jaki konkretny sposób może Pan wytłumaczyć, jak się przekłada z perspektywy organicznej, statutowej i budżetowej ta obsesja compliance?] - Dział compliance jest całkowicie niezależny. Mamy obsesję na punkcie wdrażania standardów etycznych, moralnych, spełniania przepisów. Są one bardzo restrykcyjne. Ta praca została doceniona poprzez uzyskanie międzynarodowych certyfikatów. Każdy dział pomaga, żeby zarządzanie klubem było optymalne. Nie ma żadnego kontraktu, który zatwierdzony na zarządzie nie przeszedłby przez dział compliance. [Kiedy compliance zacznie mieć autonomiczny budżet?] To priorytetowy dział, zwiekszono budżet, także zasoby ludzkie.
[Obrońca Laporty: Tezą oskarżenia jest to, że rozgrywki zostały wypaczone. Czy czuje Pan, że podczas pierwszego etapu prezydenckiego te wszystkie sukcesy sportowe osiągnięte przez te lata, z Guardiolą w roli trenera, były konsekwencją pomocy sędziowskiej, że rozgrywki były wypaczone?] - Nie, w żadnym wypadku. Barcelona nigdy nie podjęła żadnych działań mających na celu lub zamiar wypaczanie rozgrywek i uzyskanie korzyści sportowej. To jest jasne, taka jest rzeczywistość. Wolę tego teraz nie komentować, ale to oczywiste, że to zaplanowana kampania, aby spróbować zaszkodzić reputacji Barçy, przede wszystkim najbardziej chwalebnej epoce w historii klubu, na szczęście nie uda się tego zrobić, ponieważ stał się on globalnym punktem odniesienia.
[Kto Pana poinformował o tym, że usługi doradcze prowadził Javier Enriquez?] - Syn? Zaufana osoba, dyrektor, skarbnik, który ostrzegł, że płatność za niektóre usługi jest wstrzymana, ale obszar sportowy uznał je za przydatne, więc będą kontynuowane.
[Ale on powiedział, że raporty były jego ojca] - Zawsze docierały do mnie informacje, że to syn, to znaczy były sędzia.
[Dlaczego Pan Rosell zeznał, że doradztwo prowadził ojciec?] - Nie wiem, trzeba pytać Pana, który to wygłosił.
[Pamięta Pan ugodę podpisaną przez Barcelonę w odniesieniu do podatku dochodowego i VAT z budżetów z lat 2015-2018? Nie wiem, czy były tam faktury dotyczące Nilsad i Dasnil.] - Nie pamiętam. Pamiętam ugodę z 2021 roku.
[Jak to się stało, że nie można było dostarczyć żadnego raportu podczas inspekcji budżetów 2015, gdy nie minął termin 5 lat niszczenia dokumentów, o którym Pan mówił?] - Raporty dostarczano też w formie płyt CD… Mieliśmy szczęście, że je znaleźliśmy, w głębi szafy, ponieważ wszystkie były zniszczone. Myślę, że takie raporty miały konkretne aspekty, to też nie jest informacja do użytku na 18 lat.
[Czy proszono Enriqueza Romero o raporty, kiedy była inspekcja?] - Nasza relacja nie istniała. Przybyliśmy i musieliśmy zmierzyć się z dużo większymi problemami. Klub był w bardzo delikatnej sytuacji finansowej. Dług był astronomiczny. Naszym celem było przyjęcie środków, które odwrócą sytuację. Dlatego podpisaliśmy ugodę globalną, aby uniknąć wpływowi związanego z kwestiami podatkowymi w sprawach z agentami. Nie negowaliśmy przez to istnienia raportów.
[Nie wydaje się Panu dziwne, że audytorzy, compliance, nigdy nie kontaktowali się z Javierem Enriquezem, aby zapytać go o wykonywane usługi?] - Nie wiem, jak audytorzy działają w tym zakresie. Są certyfikowani. Nie było żadnych nieprawidłowości. [Pan lub ktoś inny się z nim kontaktował?] Nie, nie znałem go i nie było potrzeby.
[Te znalezione 629 raportów odpowiadają epoce Bartomeu?] - Odpowiadają czterem latom, nie potrafię doprecyzować, czy to 13-17 czy od 14.
Ernesto Valverde
- Nigdy nie wykorzystywałem tych raportów. Wiem, że w klubach zwykle jest taka możliwość. W Athleticu jest, na przykład. W Barcelonie prawdopodobnie była. Ja jednak nie prosiłem o nie, nie oferowano mi ich, nie interesowałem się nimi, ponieważ zwykle nie wykorzystuję ich w swojej pracy.
[Czy ktoś z klubu informował, że były do dyspozycji] - Myślę, że nie, ale też się nie interesowałem.
- Wiem, że mój asystent je otrzymuje.
Luis Enrique
[Prokurator: Podczas sześciu sezonów wiedział pan, że były raporty sędziowskie sporządzone przez Negreirę na temat arbitrów?] - Nie.
[Prokurator: Ktoś z klubu pana informował, że te raporty są do pana dyspozycji?] - Z tego co pamiętam, nie.
[Obrońca Negreiry: Czy te raporty mogli zaoferować komuś z pańskiego sztabu?] - Nie. Przez sześć lat, gdy byłem trenerem, nikt mi nie zaoferował raportów, nikt mi ich nie pokazał. [Panu?] Ani mnie, ani nikomu z mojego sztabu, ponieważ ja jestem ostatnim odpowiedzialnym.
Komentarze (33)