Klubowa telewizja Realu Madryt daje upust swojej frustracji po wczorajszym meczu z Alavés. Znów padły bardzo mocne słowa, a arbitrów nazwano „synami Negreiry”.
Tym razem obiektem ataków stali się Victor García Verdura jako główny i Pablo González Fuertes odpowiedzialny za system VAR. Real krytykował decyzję sędziów o braku podyktowania rzutu karnego po kopnięciu Viníciusa w polu karnym. Arbitrzy uznali, że kontakt był zbyt nieznaczny. Z kolei Archivo VAR uważa, że Los Blancos należała się jedenastka.
Klubowa telewizja zaczęła od akcentowania, że García Verdura jest Katalończykiem i został nawet zaproszony przez Barcelonę do sędziowania meczu z Como o Puchar Gampera. Z kolei Gonzálezowi Fuertesowi wytykano jego słowa przed finałem Pucharu Króla, które interepretuje się jako groźby w stronę Realu w kontekście materiałów tworzonych przez klubową telewizję. Brzmiały one: „Będziemy musieli zacząć podejmować działania. Nie będziemy dłużej pozwalać na to, co się dzieje. Nie miejcie wątpliwości, że hiszpańskie sędziowanie przejdzie do historii. Nie będziemy dłużej znosić tego, co znosimy”.
Krytyce poddano także Frana Soto, przewodniczącego CTA, oraz pozostałych dyrektorów Komitetu: „Wcześniej był Medina Cantalejo, teraz jest Fran Soto. Jak pisał Lampedusa w Lampartcie: „Zmieniamy wszystko, żeby nic się nie zmieniło”. Zostają ci sami, Fran Soto mówi, że trzeba zapomnieć o sprawie Negreiry. To jest ta brudna Liga Negreiry, Real rywalizuje ze związanymi rękami i musi grać bardzo dobrze, by konkurować. Kolejka po kolejce. To aż krzyczy. Co pomyślał Fran Soto po tylu powtórkach? Problemem nie są filmy Real Madrid TV, to kłamstwo. To nie kwestia intensywności, przy takiej prędkości przy każdym dotknięciu upadasz. To nie jest błąd ludzki. To ma inną nazwę. To jasna decyzja: nie gwizdać, bo García Verdura i González Fuertes tego nie chcą. Nadal działają synowie Negreiry i dopuszczają się wykroczeń przeciw swoim obowiązkom”.
Real Madrid TV wyraził w głównej mierze oburzenie, że González Fuertes nie wskazał Garcíi Verdurze, by obejrzał tę akcję na monitorze: „To było tak bezczelne, tak jasne, tak oczywiste, tak małostkowe, tak bezwstydne… Przede wszystkim ze strony tego na VAR-ze. González Fuertes już mówił, że będą pisać historię, i cierpimy na tym od początku sezonu. Szkodzą Realowi w sposób skrajnie ordynarny, ujęcia tam są i nie pozostawiają wątpliwości. Wystarczy jedno, widać wyraźny rzut karny. VAR całkowicie się wycofał. González Fuertes nie może już więcej gwizdać, powinien zostać odsunięty, powinno się tak zdarzyć już po tym, co stało się przy finale Pucharu Króla. To, co zrobił, nie ma nazwy. Potem wyjdzie płakać, robiąc z siebie ofiarę. To brak szacunku dla lokomotywy hiszpańskiego futbolu, czczonej we wszystkich krajach świata poza tym tutaj, gdzie jest źle traktowana”.
Warto pamiętać, że poza omówioną sytuacją były w spotkaniu Realu również inne kontrowersje. Jak nieznaczne, ale jednak wybijające z równowagi pchnięcie Toniego Martíneza przez Raúla Asencio, gdy gracz Alavés składał się już do strzału. Stoper Realu nie zobaczył nawet żółtej kartki, gdy w innej akcji kopnął rywala w krocze.
Komentarze (63)