Tytułowy zwrot najczęściej używany jest w odniesieniu do piłkarzy, którzy nie mają opaski kapitańskiej, ale swoim zachowaniem pracują na miano liderów zespołu. Tacy zawodnicy są również w Barcelonie, w której mamy jednak do czynienie także z odwrotnym zjawiskiem - gdy pierwsi gracze w kolejce do opaski, nominalnie sprawujący tę funkcję z urzędu, nie reprezentują jej na boisku. Kto więc jest przywódcą na murawie?
Pierwszym kapitanem Barcelony oficjalnie pozostał Marc-André ter Stegen. Niemiec nie wychodził jednak na boisko, do tej pory ze względu na kontuzję, a od niedawna już tylko z powodu decyzji trenera. Nie wyglada na to, żeby miało się to zmienić. Zatem w teorii powinien go zastępować Ronald Araujo. Rzecz w tym, że defensor zmaga się z problemami natury osobistej i jest obecnie całkowicie poza drużyną. Pierwsi kapitanowie Barcelony nie przywdziewają więc opaski i być może jeszcze długo nie będą tego robić. Osobną kwestią jest to, czy pownni.
W tej sytuacji w zespole muszą wyłonić się inni liderzy sprawujący funkcje przywódcze na boisku. W tym kontekście przytaczamy pewne doniesienia Javiego Miguela, opublikowane na portalu Culemania. Autor utyskuje na brak prawdziwego kapitana pokroju Carlesa Puyola. Zwraca uwagę, że następny w kolejce do opaski Frenkie de Jong, mimo aprobaty szatni, ma charakter chłodniejszy, który „oddala go od potrzeb i priorytetów drużyny”. Dlatego obecnie prawdziwym liderem jest Raphinha, a następny w kolejce jest Pedri. Pomocnik cieszy się bezwarunkowym wsparciem rodaków i jest świetnym punktem odniesienia dla La Masii, a młodzi gracze zawsze mogą liczyć na jego rady. Pedri potrafi już nawet udzielać wskazówek bardziej doświadczonym graczom, jak Robert Lewandowski. Cechy przywódcze wciąż wzrastają u 22-latka.
Miguel zwraca uwagę na innego „prawdziwego kapitana”, który pozostaje w cieniu. Jest nim Eric García. Według dziennikarza wszyscy go słuchają i cieszy się on przychylnością kolegów, będąc uważanym przez wielu za przewodnika i mentora. Miguel pisze nawet, że gdyby odbyło się głosowanie na kapitana, a nazwisko Erica pojawiłoby się wśród kandydatów, zdaniem wielu pokonałby konkurencję, nawet Raphinhę.
Dziennikarz podkreśla jednak, że na razie nominalnym posiadaczem opaski (choć już nie na murawie) pozostanie Ter Stegen. Miguel zakłada, że w przypadku odejścia Niemca kapitanem będzie Araujo, choć ocenia, że Urugwajczykowi brakuje siły mentalnej do tej roli. Obu tych piłkarzy nazywa „kapitanami bez steru”, którzy dobrze by zrobili, gdyby się wycofali i pozwolili na przejęcie władzy nowemu pokoleniu, z Raphinhą, Pedrim, Erikiem i Frenkiem w czwórce posiadaczy opaski.
Komentarze (26)