Roztrwonienie przewagi nad Barceloną, utrata części szatni i brak realnego pomysłu na poprawę sytuacji - z tym musi się mierzyć obecny szkoleniowiec Realu, Xabi Alonso. Ostatnia porażka z Celtą sprawia, że posada Hiszpana wisi na włosku, a jutrzejszy mecz z Manchesterem City może spowodować zmianę na stanowisku. Pojawiają się nazwiska Jürgena Kloppa, czy Zidane'a, natomiast hiszpański dziennikarz Matias Prats na antenie Radio Marca przyznał, że widzi jeszcze innego kandydata do ugaszenia pożaru w Madrycie - Luisa Enrique.
Prats jasno wskazuje, że największym problemem Realu jest brak kolektywu. Zbyt mocno opiera się na indywidualnościach: ''Nie naciskają, nie bronią jak drużyna i nie atakują konsekwentnie. Nie ma Kroosa, nie ma Modricia, nikogo, kto mógłby pokierować grą''.
Według dziennikarza, tylko jeden trener posiada obecnie charakter, autorytet i styl gry niezbędny do przemiany Realu Madryt. Jest to Luis Enrique: ''Tylko on jest w stanie przekonać tych zawodników, że muszą biegać, naciskać i stawiać dobro drużyny ponad dobro poszczególnych piłkarzy''.
Sam jednak bardzo szybko z rezygnacją w głosie zamknął drzwi tej opcji: ''Nie traćmy więcej czasu, bo Luis Enrique nie będzie trenował Realu Madryt''. Matias Prats jasno dał do zrozumienia, że realne alternatywy, o których mówi się w mediach nie gwarantują natychmiastowej poprawy sytuacji. Analiza kończy się konkluzją, że Królewscy potrzebują czegoś więcej niż zmiany szkoleniowca. Bez reakcji zawodników i projektu, który rozbudzi w nich chęć rywalizacji, każde rozwiązanie zaproponowane z ławki rezerwowych może okazać się jedynie doraźne.
Komentarze (36)