Deco: Nie będzie żadnych odejść w styczniu, również Ter Stegena [cz. 1/2]

Mateusz Doniec

3 grudnia 2025, 15:10

SER Catalunya

34 komentarze

Fot. Getty Images

Deco udzielił dziś obszernego wywiadu dla SER Catalunya. Dyrektor sportowy został zapytany m.in. o mecz z Atlético, możliwe ruchy tranferowego w styczniu czy sytuację Marca-André ter Stegena. Poniżej pierwsza część rozmowy. Druga ukaże się wkrótce.

Deco: W loży cierpi się bardziej niż na boisku. Są zawodnicy naprawdę wysokiej klasy, a kiedy jesteś w drużynie, w której trener ma jasny pomysł na grę i czerpanie z niej radości, i gdy masz piłkarzy na takim poziomie, wszystko może pójść dobrze.

- W tamtej Barçy Rijkaarda miałem większy wpływ. To była bardziej "szatniowa" drużyna, a ja miałem już 26 lat i doświadczenie. Trafiłem w moment, kiedy budowano zespół. Puyol, na przykład, od dłuższego czasu niczego nie wygrał. Stworzyliśmy drużynę i każdy wniósł swój charakter oraz przywództwo.

- W meczach tego poziomu potrzebowaliśmy dobrej demonstracji siły. Odzyskujemy ważnych zawodników. To był świetny pokaz, piękna noc dla kibiców. I dla nas, żeby dopisać kolejne punkty, bo chcemy wygrać ligę, a takie mecze są bardzo ważne.

- W zeszłym sezonie przez większość roku mieliśmy dostępnych wszystkich napastników. Była też solidność w defensywie, bo parę stoperów tworzyli Íñigo i Pau. W tym roku jest odwrotnie - największe trudności mieliśmy z przodu i w środku pola. Jakość gry nie była tak czysta, ale udało nam się pokonać trudności i to jest kluczowe dla drużyny, która aspiruje do wygrania ligi.

- Mam wiele wspomnień z Camp Nou. Myślę, że kiedy w moim pierwszym sezonie wygraliśmy 3:0 z Realem Madryt, to było wydarzenie przełomowe dla zmiany cyklu. Zrozumieliśmy wtedy, że idziemy w kierunku przełomu.

- Musimy być wdzięczni Montjuïc, kibicom, którzy tam przychodzili, bo to było bardziej skomplikowane. Nie ma porównania - już sam fakt, że stadion jest bliżej, sprawia, że piłkarze bardziej czują wsparcie kibiców.

- Piłkarze oczywiście chcieli wrócić, ale nie śledzili aż tak dokładnie dat powrotu. Wszyscy chcieli wrócić. Nie wszyscy też zdążyli zagrać wcześniej na Camp Nou, więc nie znali tego uczucia. Raphinha, Pedri i inni, którzy zdobywali poprzednią ligę właśnie tam, mieli na to jeszcze większą ochotę.

- Podobają mi się pochwały Cholo pod adresem Raphinhi. Każdy trener chciałby mieć Raphinhę w swojej drużynie. To dla nas absolutnie kluczowy zawodnik. Jest wystarczająco dojrzały, żeby dobrze przyjmować komplementy. Nie martwi mnie, że zawodnicy mogą zbyt w to uwierzyć. Raphinha wie, co go czyni wielkim i dlatego tego nie zmieni. Jest tutaj szczęśliwy. Kiedy Raphinha jest w formie, jest dla nas kluczowy, udziela się energią i to czuć. Mamy wielu liderów, a on jest jednym z nich.

- To, jak świętowaliśmy trzeciego gola, jest sygnałem, że tylko w taki sposób możemy wygrywać - to była zeszłoroczna recepta

- Hansi Flick? Są dni, kiedy jesteś bardziej zmęczony niż inne - to zdarza się każdemu. Widzę go takiego jak zawsze, normalnego. Z codziennymi zmartwieniami. W klubie każdego dnia coś się dzieje. Wczoraj cieszyliśmy się z wyniku, ale jednocześnie pojawiła się kolejna kontuzja. Pozycja trenera jest trudna. Mimo trudności radzi sobie i znajduje rozwiązania. Złe wiadomości tworzą niepokój związany z brakiem najlepszych zawodników. W Barçy każdy obrazek ma większą wagę.

- Dużo rozmawiamy z Hansim o futbolu, ale nigdy nie wejdę w tematy, które do mnie nie należą. Z linią defensywną jest tak, że jednego dnia ludzie są zadowoleni, innego nie - to kwestia idei futbolu. Jednego dnia wyjdzie lepiej, innego gorzej.

- Kiedy myśleliśmy o kadrze, mieliśmy jasne decyzje dotyczące przedłużeń. Nie tylko na ten sezon, lecz po to, by znaleźć stabilność w przyszłości. W tym sezonie bardzo cierpieliśmy przez kontuzje i to cię ogranicza. Bardzo trudno jest trafić z transferem zimowym, ciężko znaleźć dobrych zawodników.

- Odejścia? Nie będzie żadnych, również Ter Stegena. Najpierw musi wrócić do zdrowia. Ter Stegen może być trzecim, pierwszym albo drugim bramkarzem. Kiedy sprowadziliśmy Joanę Garcíę, wiedzieliśmy, że ma i teraźniejszość, i przyszłość. Wszystko przyspieszyła kontuzja Marca. Nikt nie ma w kontrakcie zagwarantowanego grania - o tym decyduje trener. Najpierw musimy zrozumieć kontekst, nie lubię myśleć o przyszłości. Kiedy Marc będzie dostępny, będzie walczył o swoje minuty.

- W klubie o wymaganiach Barçy nie da się planować w maju. Sezon cię prowadzi. Musisz mieć jasną ideę tego, czego szukasz. Staraliśmy się zbudować drużynę w zgodzie z wizją, którą mamy na przyszłość. Muszę być każdego dnia blisko drużyny, żeby rozumieć, co się w niej dzieje. Jak mam usiąść z agentem, jeśli nie wiem, co dzieje się na co dzień? Rola dyrektora sportowego to znacznie więcej niż rynek transferowy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (34)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy