Przypadek Marca-André ter Stegena dzieli kibiców Barcelony. Niemiec ogłosił 29 lipca, że będzie potrzebował około trzech miesięcy na dojście do siebie po zabiegu kręgosłupa. Za dwa dni mijają cztery miesiące od tej daty, a bramkarz dalej nie trenuje z zespołem.
- Po mojej ostatniej operacji pleców wróciłem na boisko po 66 dniach, czyli niemal dwóch miesiącach; jednak tym razem lekarze uważają, że potrzeba około trzech miesięcy – z ostrożności i aby nie ryzykować - pisał Ter Stegen w swoim oświadczeniu 24 lipca tego roku. Ostatecznie, przeszedł operację 29 lipca. 29 listopada, za dwa dni, miną cztery miesiące od tego momentu, a powrót golkipera się przedłuża.
Niemiec kontynuuje rehabilitację i trenuje już na murawie centrum treningowego Barçy. Na razie odbywa się to jednak poza resztą grupy, ale sam kapitan chce wrócić jak najszybciej. Czas go nagli, gdyż musi grać, jeśli chce być podstawowym bramkarzem reprezentacji Niemiec na przyszłorocznych mistrzostwach świata.
Dał do zrozumienia, że jego ambicją jest walka o pierwszy skład w Barcelonie, choć równocześnie jest dla niego jasne, że nie jest pierwszym wyborem Hansiego Flicka. Według Gabriela Sansa z Mundo Deportivo, Ter Stegen ma dołączć do treningów z resztą drużyny jeszcze w listopadzie lub na początku grudnia, a zielone światło do gry dostanie przed końcem roku - ok. pięć miesięcy po przebytej operacji.
Komentarze (25)