Lluis Carreras: Dziwi mnie, że Marc Casadó nie jest podstawowym piwotem Barçy; Frenkie jest zbyt mało istotny

Mateusz Doniec

27 listopada 2025, 09:30

Sport

43 komentarze

W rozmowie z dziennikiem Sport Lluís Carreras wziął na warsztat starcie Barcelony z Chelsea, punktując zarówno mocne, jak i słabe strony zespołu Hansiego Flicka. Były obrońca Blaugrany, a obecnie trener, przeanalizował kluczowe fazy gry, oceniając, gdzie Barça zyskała przewagę, a gdzie londyńczycy obnażyli jej braki.

Lluis Carreras: Uważam, że Barça w tym sezonie jest zbyt nieregularna. Jeśli chodzi o kompletny mecz, to może te dwa na Estadi Johan Cruyff przeciwko Valencii i Getafe. Mamy bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę po zeszłym sezonie, w którym Flick poprawił każdego zawodnika, jednego po drugim. Najważniejsze u Niemca było to, że w poprzednim sezonie podniósł poziom wszystkich.

- W aspekcie zespołowym nie widzę dziś kontynuacji tego, co było rok temu. Byliśmy bardzo reaktywni, wchodziliśmy na ring, wymienialiśmy ciosy i wygrywaliśmy. 5:4, 3:2, ale wygrywaliśmy. Gdy tracisz siłę ognia w ataku, bo nie generujesz gry, stajesz się drużyną zbyt zależną od formy Pedriego, od Lamine'a, od nieobecności Raphinhi. Kiedy wszyscy wrócą, myślę, że będziemy lepsi, ale nie wiem, czy na poziomie z poprzedniego sezonu.

- Kiedy przestajesz przykładać aż tak wielką wagę do piłki i zaczynasz opierać się na innych aspektach gry, musisz być zawsze 10/10. Gdy tylko trochę obniżysz intensywność, wszystko cierpi. Flick mówi o tworzeniu gry z piłką, o zarządzaniu meczem, ale ja tego nie widzę. Uważam, że on nie czuje się komfortowo, gdy ma zarządzać meczem przy posiadaniu piłki, jak w drugiej połowie w Vigo.

- To nie jest Barça, której możesz wymagać, by długo utrzymywała piłkę i była cierpliwa. Zawsze powtarzam: powiedz mi, jakiego ustawisz środkowego pomocnika, a powiem ci, jak będzie grał twój zespół. Jeśli wystawiasz Christensena albo Erica - którzy mogą zagrać dobrze jeden mecz - masz Barçę reaktywną. Jeśli postawisz na Casadó, Bernala, Busquetsa, Zubimendiego — to jest Barça, która chce kontrolować, która chce dominować.

- Żeby zaszczepić zawodnikowi jakiś koncept, nie możesz pozostawić mu wątpliwości. W pierwszym sezonie Flick mówił: "musimy robić wysoką linię tak czy inaczej". Uważam, że w tym impasie drużyna nie dojrzała jeszcze wystarczająco, by czasami z niej nie wychodzić. Mimo to wiele bramek udało się uratować. Flick musi nadal na to nalegać, nie zmieni tego. Muszą pojawić się niuanse. Nie sądzę, by był kamikadze.

- Mnie w Londynie nie podobało się to, że Lamine, Raphinha, Olmo w drugiej połowie szli do pressingu każdy na własną rękę. Może drużyna powinna była cofnąć się o krok. I może sami piłkarze muszą to dostrzec.

- Dla mnie wszyscy zawodnicy są poniżej poziomu z zeszłego sezonu. Jedynym, który zrobił krok do przodu, jest Eric. Koundé nie ma nic wspólnego z piłkarzem z poprzedniego sezonu, Cubarsí również, Balde też nie. Pedri powiedziałbym, że może jest na tym samym poziomie. Frenkie też nie. Casadó w ogóle nie gra. Dziwi mnie, że nie jest podstawowym piwotem Barçy z czysto konceptualnego punktu widzenia, naprawdę. Lewandowski strzela gole, ale nie ma ciągłości. Możliwe, że Ferran też wygląda trochę lepiej. Jedno to odczucia, a drugie to liczby.

- W zeszłym sezonie Raphinha dawał dobre odczucia i liczby to potwierdzały. W tym sezonie z Rashfordem może odczucia nie przekładają się na boisko - nie odkleja się, nie wygrywa pojedynków - ale patrzysz na liczby i są dobre. A potem jest Frenkie. Odczucia mi się nie podobają, patrzysz w liczby i nie jest produktywny dla drużyny. W tym sezonie zdarza się to bardzo często: ani odczucia, ani liczby. To jest ten "klik", który musi zrobić Hansi. Zapewne utrudniają to kontuzje Joana, Frenkiego i Raphinhi, którzy są kluczowi.

- Myślę, że mówią więcej o treningach niż o meczach. Lubię Frenkiego, ale zawsze powtarzam, że jest znakomitym uzupełnieniem. Gdy musiał przewodzić, nie robił tego. Jest bardzo dobrym piłkarzem, docenianym przez kolegów i trenerów. Ale ani odczucia, ani liczby nie są dobre. Jest mi przykro, nie mam nic przeciwko niemu. Ale uważam, że jest zbyt mało istotny.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (43)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy