Pięć wniosków po meczu z Chelsea

Dariusz Maruszczak

26 listopada 2025, 06:30

128 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona doznała dotkliwej porażki z Chelsea na wielu poziomach. Jakie wnioski wyciągamy po tym spotkaniu?

1. Zmarnowana szansa Ferrana

Przejdźmy przez ten mecz chronologicznie. Musimy więc na wstępie wspomnieć o pierwszej sytuacji, która uwarunkowała cały pojedynek. Ferran miał na nodze idealną szansę na wyprowadzenie Barcelony na prowadzenie. Niestety, nie wykorzystał jej, a my nie dowiemy się już, jak to starcie mogło się potoczyć, gdyby to Barça jako pierwsza zdobyła bramkę. Być może sprawy przybrałby zupełnie inny obrót. Zmarnowana szansa dotyczy też samego Ferrana i jego pozycji w zespole. Hiszpan miał okazję pokazać klubowi na dużej scenie, w ważnym meczu, że to on może być „9” Barcelony na kolejne lata. Gdyby opierać się na tym teście, to 25-latek udowodnił, że raczej nie powinien nią być. A kiedy będzie kolejny tak poważny? Bo na pewno nie w starciu z Alavés.

2. Bezmyślność Araujo

Czasem odnosimy wrażenie, że we wnioskach po spotkaniach Ligi Mistrzów możemy w ciemno na stałe włączyć ten punkt do artykułu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Bo o ile zmarnowaną szansę Ferrana można było jeszcze naprawić, to wyrzucenia z boiska Ronalda Araujo nie dało się już zrekompensować. Tu tym bardziej nie wiemy, jak potoczyłby się mecz, gdyby Barcelona grała w pełnym zestawieniu. Do tego momentu można było jeszcze podjąć rywalizację. Później Barça nie miała już argumentów ani mocy do przeciwstawienia się intensywnie grającemu rywalowi, a wydarzenia boiskowe całkowicie podłamały drużynę. Znów nawiązując do kwestii indywidualnych, jak w pierwszym punkcie – Araujo nie pierwszy raz zdarzyło się takie zachowanie, gdy niepotrzebnie idzie wślizgiem „na raz”, a przecież miał już kartkę na koncie. Taki brak boiskowej roztropności nie przystoi stoperowi grającemu na najwyższym poziomie, nie przystoi kapitanowi drużyny, który powinien mieć za nią tym większą odpowiedzialność. W przeszłości Araujo był porównywany do Puyola, ale Urugwajczyk już teraz ma na koncie dwa razy więcej czerwonych kartek w Lidze Mistrzów niż ten legendarny defensor przez całą karierę. Niestety, 26-latek nie uczy się na błędach, więc wygląda to na beznadziejny przypadek.

3. Zjazd Cubarsíego

Czwartym (trzecim był pechowo stracony gol) z rzędu ciosem dla Barcelony była bramka Estevao zdobyta niedługo po przerwie. Tym razem nie popisał się Pau Cubarsí, który zbyt łatwo dał się ograć. 18-latek znów zaliczył słaby występ i nie jest to pierwsza taka sytuacja w tym sezonie. Można odnieść wrażenie, że Cubarsí notuje systematyczny zjazd w porównaniu do swoich początków w zespole, przeplątając go pojedynczymi dobrymi meczami, jak ten z Athletikiem. Przy takiej niepewności ze strony stoperów stanowiących siłą rzeczy fundament każdej ekipy trudno zbudować coś solidnego. Ileż można tłumaczyć Cubarsíego pozycją, gdy on po obu stronach zawodzi, gdy myli się w najprostszych elementach?

4. Gdzie ten charakter?

Muszę przyznać, że trochę mi tego zabrakło. To znaczy - jestem w stanie zrozumieć, że piłkarze mogli czuć się podłamani tymi okolicznościami, zmarnowaniem szansy, kuriozalnie straconym golem, czerwoną kartką, wreszcie kolejną bramką w plecy. Jednak mimo wszystko brakowało i być może zbyt często w tym sezonie brakuje tej szalonej determinacji, która w poprzedniej kampanii sprawiała, że niemożliwe stawało się możliwe. Gdyby Barça przegrała dziś po takiej walce, nikt by zresztą nie miał pretensji. Niestety, dziś mieliśmy po czerwonej kartce do czynienia z całkowitą bezsilnością i apatią, a zespół dał się po prostu stłamsić. Kiedyś po otrzymanych ciosach drużyna zadawała kolejne - teraz tylko skurczyła się w kącie.

5. Tego już za wiele

Z drugiej strony nie można zrzucać odpowiedzialności za klęskę wyłącznie na pojedyncze sytuacje czy cechy wolicjonalne, bo dziś po prostu wszystko co złe połączyło się w jedno, zwielokrotniając swoje znaczenie i nadając klęsce taki a nie inny kształt. Niekorzystny przebieg rywalizacji tylko wyciągał na wierzch chowane gdzieś głęboko problemy Barcelony. Ciągle niestabilna defensywa. Brak wzięcia odpowiedzialności za napędzanie akcji przez większą liczbę graczy. Zawodzący pressing. Przeciwstawienie się rywalowi fizyczne. Nic nie dające zmiany. Do tego dzisiejszy kształt środka pola, gdzie każdy ma z czymś problemy - Fermín z kontrolą i rozegraniem, De Jong - z nieustępliwością i intensywnością, a Eric z prowadzeniem gry. Energetyczny środek pola Chelsea pokazał, że Barça będzie miała problem w tej formacji. Gdy coś zaczyna układać się źle, a drużyna nie wyciąga ponadmiarowo "z serducha", te wszystkie braki zaczynają wychodzić.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (128)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy