Getafe ma problem z Christantusem Uche, sprzedanym do Crystal Palace na początku sezonu z zapisanym w umowie wykupem za 20 milionów euro, pod warunkiem że Nigeryjczyk rozegra 10 meczów w podstawowym składzie angielskiego klubu. Na razie nie wybiegł ani razu w wyjściowej jedenastce, a kasa Azulones drży.
Uche rozegrał zaledwie 67 minut w barwach Crystal Palace. Wszystkie w siedmiu meczach, żaden od pierwszej minuty. Jego obecny trener, Oliver Glasner, zupełnie nie stawia na Nigeryjczyka, który nawet musiał zrobić krok w dół w procesie adaptacji do angielskiej piłki i wystąpił w jednym spotkaniu drużyny U-21 Palace.
To wyraźny kontrast wobec zaufania, jakim obdarzał go José Bordalás, który niemal zawsze stawiał na zawodnika. Przed odejściem do Crystal Palace Uche rozegrał komplet trzech pierwszych meczów Getafe w sezonie.
Jeśli jego sytuacja w Palace dalej będzie się komplikować, Getafe stanie przed poważnym problemem: jeśli Uche nie zaliczy wymaganych 10 występów w podstawowym składzie, klub Ángel Torresa straci 20 milionów euro – środki absolutnie kluczowe, by domknąć budżet. Odejście Uche, choć Bordalás tego nie chciał, było konieczne, by Getafe mogło zarejestrować sześciu piłkarzy niedopuszczonych wcześniej do gry z powodu limitu płacowego: Javiego Muñoza, Yvana Neyou, Álexa Sancrisa, Juanmiego Jiméneza, Abdela Abqara i Abu Kamarę.
Te 20 milionów – razem z 12 milionami uzyskanymi ze sprzedaży Paragwajczyka Omara Alderete do Sunderlandu – są fundamentem stabilności finansowej klubu. A doniesienia z Anglii wcale nie brzmią dla Getafe optymistycznie.
Jak podało Sky Sports, w umowie nie istnieje klauzula wykupu – porozumienie stanie się definitywne w momencie, gdy Uche rozegra 10 meczów w podstawowym składzie. Każde wcześniejsze rozwiązanie umowy między Nigeryjczykiem a Crystal Palace wymagałoby nowej negocjacji z Getafe.
Brytyjski portal ujawnił też, że Uche ma zarabiać 45 tysięcy funtów tygodniowo (51 tys. euro), a klub z Selhurst Park przelał trzy miliony funtów (3,4 mln euro) na konto madrytczyków – pieniędzy, jak dodaje Sky Sports, których Getafe nie zamierza oddawać.
Ponadto Uche i Crystal Palace mają ocenić swoją sytuację w styczniu, a jeśli nie dojdą do żadnego porozumienia, piłkarz mógłby wrócić do Getafe. Dla klubu byłaby to finansowa katastrofa, ale sportowo – ulga i prezent dla Bordalása, który znów miałby do dyspozycji zawodnika bardzo przez siebie cenionego.
Na razie trener Getafe nie chce komentować całej sprawy. W piątek na konferencji prasowej zapytano go o Uche i możliwość powrotu zawodnika: "Nie będę komentował niczego na temat piłkarza, którego z nami nie ma i który nie nosi koszulki Getafe. A już zwłaszcza Uche, którego darzę ogromną sympatią. Teraz skupiamy się na obecnej kadrze, na meczu z Atlético i zobaczymy, co przyniesie przyszłość" – wyjaśnił.
Komentarze (18)