67 minut w Anglii, 20 milionów w powietrzu - transfer Christanstusa Uche, który miał być zbawieniem, zamienia się w koszmar Getafe

Mateusz Doniec

21 listopada 2025, 22:00

COPE

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Getafe ma problem z Christantusem Uche, sprzedanym do Crystal Palace na początku sezonu z zapisanym w umowie wykupem za 20 milionów euro, pod warunkiem że Nigeryjczyk rozegra 10 meczów w podstawowym składzie angielskiego klubu. Na razie nie wybiegł ani razu w wyjściowej jedenastce, a kasa Azulones drży.

Uche rozegrał zaledwie 67 minut w barwach Crystal Palace. Wszystkie w siedmiu meczach, żaden od pierwszej minuty. Jego obecny trener, Oliver Glasner, zupełnie nie stawia na Nigeryjczyka, który nawet musiał zrobić krok w dół w procesie adaptacji do angielskiej piłki i wystąpił w jednym spotkaniu drużyny U-21 Palace.

To wyraźny kontrast wobec zaufania, jakim obdarzał go José Bordalás, który niemal zawsze stawiał na zawodnika. Przed odejściem do Crystal Palace Uche rozegrał komplet trzech pierwszych meczów Getafe w sezonie.

Jeśli jego sytuacja w Palace dalej będzie się komplikować, Getafe stanie przed poważnym problemem: jeśli Uche nie zaliczy wymaganych 10 występów w podstawowym składzie, klub Ángel Torresa straci 20 milionów euro – środki absolutnie kluczowe, by domknąć budżet. Odejście Uche, choć Bordalás tego nie chciał, było konieczne, by Getafe mogło zarejestrować sześciu piłkarzy niedopuszczonych wcześniej do gry z powodu limitu płacowego: Javiego Muñoza, Yvana Neyou, Álexa Sancrisa, Juanmiego Jiméneza, Abdela Abqara i Abu Kamarę.

Te 20 milionów – razem z 12 milionami uzyskanymi ze sprzedaży Paragwajczyka Omara Alderete do Sunderlandu – są fundamentem stabilności finansowej klubu. A doniesienia z Anglii wcale nie brzmią dla Getafe optymistycznie.

Jak podało Sky Sports, w umowie nie istnieje klauzula wykupu – porozumienie stanie się definitywne w momencie, gdy Uche rozegra 10 meczów w podstawowym składzie. Każde wcześniejsze rozwiązanie umowy między Nigeryjczykiem a Crystal Palace wymagałoby nowej negocjacji z Getafe.

Brytyjski portal ujawnił też, że Uche ma zarabiać 45 tysięcy funtów tygodniowo (51 tys. euro), a klub z Selhurst Park przelał trzy miliony funtów (3,4 mln euro) na konto madrytczyków – pieniędzy, jak dodaje Sky Sports, których Getafe nie zamierza oddawać.

Ponadto Uche i Crystal Palace mają ocenić swoją sytuację w styczniu, a jeśli nie dojdą do żadnego porozumienia, piłkarz mógłby wrócić do Getafe. Dla klubu byłaby to finansowa katastrofa, ale sportowo – ulga i prezent dla Bordalása, który znów miałby do dyspozycji zawodnika bardzo przez siebie cenionego.

Na razie trener Getafe nie chce komentować całej sprawy. W piątek na konferencji prasowej zapytano go o Uche i możliwość powrotu zawodnika: "Nie będę komentował niczego na temat piłkarza, którego z nami nie ma i który nie nosi koszulki Getafe. A już zwłaszcza Uche, którego darzę ogromną sympatią. Teraz skupiamy się na obecnej kadrze, na meczu z Atlético i zobaczymy, co przyniesie przyszłość" – wyjaśnił.

W przypadku Getafe rejestracja wspomnianych zawodników dokonana m.in. po sprzedaży Uche nie zostałaby cofnięta, nawet gdyby piłkarz wrócił w styczniu i klub nie otrzymałby 20 milionów euro przewidzianych w umowie. Raz przyznane licencje pozostają aktualne przez cały okres ich ważności – LaLiga nie unieważnia zgłoszeń wstecznie, bo dotyczą one stanu kadry w momencie rejestracji, a nie późniejszych zmian finansowych. Ewentualny powrót Uche oznaczałby więc dla Getafe wyłącznie problem budżetowy: konieczność załatania brakującego przychodu w inny sposób, ale nie utratę prawa do gry przez wcześniej zarejestrowanych piłkarzy.

Można też zadać pytanie, dlaczego LaLiga w ogóle pozwoliła na rejestrację graczy na bazie pieniędzy, których jeszcze fizycznie nie ma i nie ma również żadnej pewności, że one wpłyną. 

Odpowiedź leży w przepisach: liga dopuszcza do budżetu tzw. przychody przewidywane, o ile wynikają z obowiązującej umowy i są uznane za racjonalnie oczekiwane, a zatem mogą posłużyć do uzyskania certyfikatu ekonomicznego wymaganego do rejestracji. W przypadku Uche warunek 10 meczów nie wydawał się nierealny – piłkarz grał wszystko u Bordalása – dlatego zapisane w umowie 20 milionów zostało uznane za przychód "do otrzymania", który mógł zostać uwzględniony w limicie płacowym i otworzył drogę do zgłoszenia sześciu zawodników.

Mimo to jeden z internatów napisał: "Wyobrażacie sobie, jakie byłoby zamieszanie, gdyby Barça wypożyczyła zawodnika z klauzulą wykupu za 20 mln euro, jeśli rozegra 10 meczów, LaLiga w pełni uwzględniłaby te 20 mln, zarejestrowałbyś sześciu zawodników, a ostatecznie ten sam zawodnik wróciłby z wszystkimi zarejestrowanymi?". Trudno się nie zgodzić. Przecież właśnie za podobną rzecz zarzucano Barcelonie "nielegalne mistrzostwo", które wywalczyli zawodnicy sprowadzeni przed sezonem 2022/23 dzięki tzw. "dźwigniom finansowym".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy