Barcelona wraca do gry już na Camp Nou, a jednocześnie zaczyna mierzyć się z pierwszymi decyzjami kadrowymi dotyczącymi lata 2026. Jednym z najważniejszych tematów staje się przyszłość Andreasa Christensena, który w ostatnich tygodniach ponownie trafił na nagłówki mediów - i to z dwóch zupełnie różnych powodów.
Z jednej strony poza granice Polski dotarł już fragment biografii "Lewandowski. Prawdziwy" autorstwa Sebastiana Staszewskiego, opisujący nieoczekiwany epizod z udziałem Christensena w półfinale z Interem Mediolan, kiedy to miał odmówić wejścia na boisko, skarżąc się na ból pleców. Flick nie do końca w to uwierzył i wpuścił do gry Lewandowskiego. Z drugiej - pojawiły się nowe informacje o możliwej przeprowadzce Duńczyka do Arabii Saudyjskiej po zakończeniu obecnego sezonu.
Według doniesień portalu 365scores.com Al-Nassr ponownie zainteresował się Christensenem i chce sprowadzić go latem, aby połączyć go z Íñigo Martínezem, który trafił tam w sierpniu. Klub miał już rozpocząć pierwsze rozmowy. To kontynuacja zainteresowania z poprzedniego okna, kiedy Saudyjczycy oferowali rzekomo około 15 mln euro za Duńczyka.
Barcelona nie rozpoczęła rozmów o przedłużeniu umowy, która wygasa w czerwcu. Na decyzję klubu wpływają m.in. problemy zdrowotne zawodnika, choć sztab szkoleniowy bardzo ceni jego wszechstronność i grę przy wyprowadzeniu piłki. Sam Christensen wielokrotnie powtarzał, że zamierza wypełnić czteroletni kontrakt podpisany w 2022 roku i dopiero po jego zakończeniu oceni dostępne opcje.
Od 1 stycznia zawodnik będzie mógł swobodnie negocjować z dowolnym klubem. Jego przedstawiciele najpierw wysłuchają ewentualnej oferty Barçy, ale jeśli taka nie nadejdzie, rozpoczną rozmowy na rynku. Christensen preferuje kontynuowanie kariery w Europie, choć tym razem nie wyklucza Arabii Saudyjskiej.
W żadnym wariancie Duńczyk nie zamierza opuszczać Barcelony zimą. Decyzję o przyszłości podejmie dopiero po zakończeniu sezonu, a ewentualna propozycja Al Nassr byłaby rozważana wyłącznie na lato.
Komentarze (13)