Liverpool pokonał na Anfield Real Madryt 1:0 po zaciętym i pełnym napięcia spotkaniu w Lidze Mistrzów. Bohaterem gospodarzy został Alexis Mac Allister, który w drugiej połowie przesądził o wyniku celną główką po stałym fragmencie gry.
W pierwszej połowie Liverpool był stroną aktywniejszą, przede wszystkim dzięki Dominikowi Szoboszlaiowi, który trzykrotnie groził bramce Realu, zmuszając Courtois do interwencji. W 29. minucie gospodarze domagali się rzutu karnego po ręce Tchouaméniego, jednak po analizie VAR-u sędzia Istvan Kovačs anulował przyznany początkowo rzut wolny i zarządził rzut sędziowski do rąk Courtois.
Real Madryt ograniczał się do kontrataków i pojedynczych akcji — najgroźniejsze sytuacje mieli Mbappé (strzał wysoko nad bramką) oraz Bellingham, którego uderzenie w 45. minucie świetnie obronił Mamardaszwili. Po 45 minutach remis 0:0, ale tempo i napięcie zapowiadają ciekawą drugą połowę.
Liverpool dopiął swego po przerwie i pokonał Real Madryt 1:0 po intensywnej drugiej połowie, w której gospodarze zdominowali rywala pressingiem i stałymi fragmentami. Decydujący moment nadszedł w 61. minucie - po precyzyjnym dośrodkowaniu Dominika Szoboszlaia z rzutu wolnego Alexis Mac Allister wyskoczył najwyżej i głową pokonał Courtoisa. Sędzia sprawdził sytuację na VAR-ze pod kątem spalonego, ale gol został uznany.
Real próbował odpowiedzieć - Mbappé miał najlepszą okazję, gdy po podaniu Viníciusa minimalnie chybił obok słupka, ale brakowało mu wsparcia i dokładności. Liverpool mógł zamknąć mecz wcześniej, jednak Courtois wielokrotnie ratował Królewskich m.in. po strzałach Gakpo i Salaha.
Końcówka była nerwowa: żółte kartki dla Bellinghama, Carrerasa i nawet Xabiego Alonso na ławce, kilka zmian po obu stronach i dużo przerywanej gry. Mimo sześciu minut doliczonego czasu Real nie zdołał już wyrównać. Zasłużone zwycięstwo Liverpoolu po bramce Mac Allistera, w meczu pełnym walki i napięcia do ostatniego gwizdka.
Komentarze (109)