Jesteśmy w momencie, w którym bliżej jest już do zimowego okienka transferowego, niż upłynęło od zamknięcia letniego. Nic więc dziwnego, że w mediach pojawia się coraz więcej plotek na temat potencjalnych wzmocnień czy też odejść. Jedna z nich dotyczy Roony'ego Bardghji'ego.
Roony Bardghji był jednym z nielicznych letnich wzmocnień Barcelony. Klub zapłacił za niego 2,5 miliona euro, po miesiącach obserwacji i przekonaniu, że jego profil idealnie wpisuje się w styl gry Blaugrany. Ze względu na problemy z limitem płacowym Szwed został zarejestrowany z numerem rezerw, ale od początku było jasne, że będzie grał wyłącznie w pierwszym zespole.
Po meczu z Paris Saint-Germain młody skrzydłowy regularnie pojawia się na boisku, choć głównie w roli rezerwowego z ograniczoną liczbą minut. Naturalnie występuje na prawym skrzydle, gdzie rywalizuje z Lamine Yamalem. Teraz jego sytuację utrudniają powroty Roberta Lewandowskiego, Daniego Olmo i Raphinhi.
W klubie wciąż panuje pełne przekonanie co do jego potencjału. Barcelona widzi w Roonym projekt na przyszłość, ale podkreśla, że musi on zapracować na minuty swoją postawą i regularną pracą na treningach. Hansi Flick nie planuje zimą żadnych odejść, więc ewentualne wypożyczenie byłoby mało prawdopodobne — zwłaszcza że sezon jest długi, a trener chce mieć szeroką kadrę.
Kilka tygodni temu otoczenie zawodnika spotkało się z Deco, by omówić jego sytuację. Rozmowy przebiegły w dobrej atmosferze, a obie strony zgadzają się, że priorytetem jest rozwój piłkarza w Barcelonie. Nie brakuje jednak zainteresowanych klubów — Stuttgart i Porto monitorują jego sytuację i są gotowe pokryć pełną pensję zawodnika, jeśli otworzyłaby się możliwość wypożyczenia.
Warto przypomnieć, że latem istniał już plan awaryjny: w razie problemów z rejestracją Bardghji miał trafić na sezonowe wypożyczenie do FC Kopenhagi, swojego poprzedniego klubu. Ostatecznie został jednak zarejestrowany.
Komentarze (36)