Atlético zrównało się dziś punktami z Barceloną, a Villarreal wręcz wyprzedził Katalończyków o jedno oczko. Jeszcze tego wieczoru przed szansą na powiększenie przewagi nad Blaugraną aż do ośmiu punktów miał Real Madryt i skrzętnie z niej skorzystał.
Los Blancos wyszli na prowadzenie w 19. minucie gry po rzucie karnym skutecznie egzekwowanym przez Mbappe. Gospodarze otrzymali jedenastkę po zagraniu ręką, a sędziemu Busquetsowi Ferrerowi musiał dopomóc VAR po długiej analizie. Arbiter główny sam podjął jednak decyzję po zobaczeniu sytuacji na monitorze. Archivo VAR przyznaje rację ostatecznemu werdyktowi.
W 32. minucie Mbappe podwyższył wynik. Francuz domknął akcję po dośrodkowaniu Ardy Gülera. Nie był to jednak koniec. W 43. minucie Real miał kolejną szansę z rzutu karnego po tym, jak Correa wyciął w polu karnym Carrerasa. Tym razem do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Vinícius, ale strzał Brazylijczyka w środek bramki obronił Agirrezabala. Bramkarz Valencii poradził też sobie z dobitką. Los Blancos zdołali jednak przed przerwą strzelić trzeciego gola. Efektownym uderzeniem zza pola karnego popisał się Jude Bellingham. Do przerwy Real pewnie prowadził 3:0.
Real po kwadransie drugiej połowy mógł strzelić czwartego gola. Vinícius pomknął lewym skrzydłem i zagrał do Mbappe, ale znów dobrze spisał się Agirrezabala. Po drugiej stronie boiska Courtois wybronił mocne uderzenie Almeidy. Real mógł nie forsować tempa, mając spokojną przewagę i kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. A mimo to podwyższył wynik w 82. minucie. Carreras fantastyczną bombą w samo okienko pokonał bramkarza rywali. W samej końcówce honorowego gola dla gości mógł strzelić Javi Guerra, ale trafił jedynie w słupek.
Ostatecznie Real wygrał 4:0 i powiększył przewagę nad Barceloną do 8 punktów.
Komentarze (54)