Trener Liverpoolu narzeka na wąską kadrę po wydaniu w lecie pół miliarda euro na wzmocnienia

Dariusz Maruszczak

31 października 2025, 06:30

40 komentarzy

Fot. Getty Images

Liverpool przez długie miesiące poprzedniego sezonu walczył z Barceloną o pierwsze miejsce fazy zasadniczej Ligi Mistrzów i był uznawany przez wielu wraz z Katalończykami za najlepszą ekipę w Europie. Teraz jednak Anglicy, podobnie jak Barca, wpadli w duży kryzys, mimo że w lecie wydali na wzmocnienia blisko pół miliarda euro.

Najlepsze zespoły początku poprzednich rozgrywek być może płacą teraz za intensywną kampanię 2024/2025. Różnica między nimi polega jednak na wydatkach transferowych. Ostatniego lata Liverpool przeznaczył na nowych zawodników niemal pół miliarda euro (482 miliony), co stanowi światowy rekord w jednym okienku. Z kolei Barcelona wykupiła piłkarzy za 27,5 miliona.

Mimo to The Reds zanotowali właśnie siódmą porażkę w tym sezonie. Liverpool odpadł z EFL Cup, a po czterech przegranych meczach z rzędu w Premier League spadł na siódmą lokatę. Dużą uwagę wzbudza nie tylko forma zespołu, ale i wypowiedzi trenera Arne Slota, który narzeka na wąską kadrę: „Widziałem wyjściową jedenastkę Manchesteru City, nie mieli ani jednego podstawowego zawodnika z weekendu, ale czuło się, jakby to była ich najlepsza drużyna. Kiedy graliśmy z Chelsea mówiłem, że nie miała ośmiu piłkarzy, ale może wpuścić Estevao. Gdy ja zrobiłem dwie zmiany, mieliśmy sześciu nastolatków. Nasz skład prawdopodobnie nie jest tak duży, jak ludzie myślą. Mamy 15-16 zawodników”.

Oczywiście w Liverpoolu też jest parę kontuzji (bodajże pięć), a zespół Slota rzeczywiście miał ostatnio młodą jedenastkę, ale trzeba przyznać, że tego typu wypowiedź trenera, który mógł wzmocnić swoją ekipę za pół miliarda euro, może wzbudzić niesmak u sympatyka Barcelony. Zwłaszcza że nikt The Reds nie kazał wydawać blisko połowy tej kwoty na dwóch napastników, a klub mógł sobie zbudować szersze zaplecze. Słowa Slota wzbudziły zresztą sporą krytykę również wśród angielskich kibiców.

Tymczasem Hansi Flick w Barcelonie ma na ten moment kontuzjowanych ośmiu zawodników. W lecie pierwszy zespół wzmocniło trzech piłkarzy, ale kilku kolejnych odeszło, na czele z podstawowym stoperem. Barça nie mogła zrealizować swoich głównych celów transferowych, jeśli chodzi o atak, a ostatecznie udało jej się jedynie wypożyczyć Marcusa Rashforda. Spotkania, w których gra się młodymi zawodnikami, są w Katalonii na porządku dziennym. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (40)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy