Czy Harry Kane byłby dobrą opcją po odejściu Lewandowskiego?

Mateusz Doniec

1 listopada 2025, 15:45

168 komentarzy

Fot. Getty Images

Latem 2026 roku FC Barcelona stanie przed decyzją, która określi jej ofensywne DNA na kolejne lata. Odejście Roberta Lewandowskiego nie jest abstrakcją, tylko zbliżającą się rzeczywistością. Pytanie nie brzmi jednak "kto jest najlepszym napastnikiem do wzięcia?", tylko: "jakiego rodzaju napastnika Barcelona powinna kupić na tym etapie własnego cyklu?". Czy następcą Polaka mógłby być ktoś taki jak Harry Kane?

To nie będzie zwykła decyzja kadrowa, tylko moment, w którym klub określi, jak chce funkcjonować po odejściu Lewandowskiego. Czy postawi na kolejnego gotowego goleadora z doświadczeniem, czy na zawodnika, który będzie dojrzewał razem z nowym pokoleniem drużyny. W ostatnich tygodniach w brytyjskich mediach pojawiły się plotki o ewentualnym zainteresowaniu Barcelony Harrym Kane’em. To raczej spekulacje bez realnych podstaw, ale sam pomysł jest ciekawy, bo Anglik idealnie wpisuje się w profil napastnika łączącego skuteczność z rozegraniem i pracą w pressingu.

Co realnie zostaje po Lewandowskim

Określmy na początku to, co już raczej wszyscy wiemy. Lewandowski z definicji jest "domykaczem" akcji - nie kreatorem. Heatmapa z sezonu 2024/25 pokazuje zagęszczenie kontaktów w polu karnym z minimalnym udziałem w środkowej tercji boiska.

Jak widać na wykresie, to profil kończącego, a nie napastnika, który potrafi też budować akcje. Wraz z odejściem Polaka zniknie więc gwarancja goli z pola karnego, "ostatnia noga" w wykańczaniu, a także dojrzały profil lidera.

Należy teraz zadać pytanie, czy Barcelona potrzebuje kolejnego doświadczonego lidera dla szatni - czy raczej kogoś, kto rósłby wraz z Fermínem, Lamine Yamalem, Pedrim i resztą nowego trzonu.

Harry Kane – profil od lat projektowany pod Barçę

Kane jest tym, czym Barcelona próbowała znaleźć od dekady: hybrydą "9" i "10". Strzela jak rasowa "9", ale rozdziela też piłki jak topowa "dycha". W radarach DataMB przewyższa Lewandowskiego w większości osi: gole bez rzutów karnych (NPG), pojedynki powietrzne, oczekiwane asysty (xA) czy wygrane pojedynki ofensywne. Z kolei Julianowi Álvarezowi - wydaje się, że głównemu celowi transferowemu Barçy - ustępuje jedynie w oczekiwanych asystach. Lewandowski jest lepszy tylko w liczbie kontaktów w polu karnym i oczekiwanych goli bez rzutów karnych (npxG).

Również heatmapa z sezonu 25/26 pokazuje intensywną pracę w półprzestrzeni i poza szesnastką. Jak widać na grafice, Kane jest "dziewiątką", która żyje w strefach decyzyjnych wcześniejszych niż ta finalna (po lewej heatmapa Kane'a, po prawej - Álvareza).


 

Na poniższym wykresie Harry Kane znajduje się w prawym górnym kwadrancie - czyli łączy bardzo wysoką liczbę przechwytów na 90 minut z wysoką liczbą udanych dryblingów na 90 minut. To rzadko spotykana kombinacja, bo napastnicy, którzy dużo dryblują (np. Mbappé, Pépé), zazwyczaj nie są aktywni w odbiorze, a ci, którzy pracują w pressingu i przechwytują piłki, z kolei nie dryblują wcale. Lewandowski na tym samym wykresie plasuje się dużo niżej i bliżej środka - jego udział w odzyskiwaniu piłki i dryblingu jest relatywnie niski. W skrócie: Kane nie tylko kończy akcje, ale też aktywnie je "otwiera", albo odzyskując piłkę, albo wchodząc w pojedynki z piłką przy nodze.

Na kolejnym wykresie Kane ponownie ląduje w prawym górnym sektorze - oznacza to, że nie tylko często wykonuje skuteczne akcje ofensywne, ale również, że pojawia się nieco głębiej i wprowadza piłkę do tercji ataku progresywnymi podaniami. To znów stawia go w roli napastnika, który nie potrzebuje obsługi, tylko sam ją generuje. Lewandowski na tym samym wykresie znajduje się w obszarze gęstej chmury pozostałych napastników - bierze udział w akcjach ofensywnych, ale nie przechyla osi budowy gry tak jak Kane.

Na poniższym wykresie oś pozioma odsłania gole - tutaj Kane i Haaland odjeżdża w prawo jako absolutni królowie strzelców, lecz w przypadku Norwega nie ma śladu w prostopadłych podaniach. Kane jest jednym z niewielu napastników, którzy łączą wysoki poziom goli na 90 minut z istotną liczbą otwierających podań. Lewandowski - znów - jest głównie po stronie finiszerów. Dane pokazują wprost: Kane należy do mikroskopijnej kategorii napastników, którzy produkują zarówno wynik akcji, jak i jej genezę.

Pressing również nie jest obcym zadaniem dla Anglika. Jürgen Klinsmann mówił przy okazji Klubowych Mistrzostw Świata: "Jego wydajność jest ogromna dla drużyny. Jest zawsze gotowy do działania. Widzieliśmy, jak tworzy i wpływa na drużynę, gdy ta ma piłkę, ale także nadaje ton, gdy jej nie ma".  Poniższa grafika przedstawia próby pressingu Kane'a w meczu z Flamengo na KMŚ.

Fot. FIFA Training Centre

Kane potrafi nawet wrócić pod własne pole karne z udanym kluczowym wślizgiem. Oto akcja z meczu z Paris Saint-Germain na Klubowych Mistrzostwach Świata:

Choć taki transfer byłby niemal kopią operacji z Lewandowskim, Harry Kane na tle danych nie wygląda jak Polak, tylko jak inny gatunek "dziewiątki" - napastnik, który jednocześnie strzela, tworzy i odzyskuje. Dane mówią jasno: jeśli Barcelona chciałaby zastąpić nie tylko gole Lewandowskiego, ale też dołożyć wartość w budowie i pressingu - Kane daje trzy role w jednym profilu.

Kane = powtórka z Lewandowskiego 2022?

Zwróćmy uwagę na to, że byłby to niemal ten sam manewr co latem 2022 roku: pójście do Bayernu po ponad 30-letniego topowego napastnika, żeby dostać gotową skuteczność już w pierwszym meczu. Wtedy to było idealne rozwiązanie - drużyna potrzebowała doświadczonego wzorca i natychmiastowego wyniku. Lewy przyszedł w punkt.

Różnica polega na tym, że w 2026 roku taki "wychowawca" nie będzie już tak potrzebny jak wtedy. Oczywiście - dla młodych graczy, których w Barcelonie pełno - konieczne jest, aby mieli oparcie w starszych doświadczonych kolegach, lecz tę rolę powinni pełnić już gracze tacy jak Raphinha, Frenkie de Jong, Jules Koundé czy Ronald Araujo. Czy oni są do tego zdolni - to już temat na inną dyskusję.

Z drugiej strony, zakładając odejście Lewandowskiego, ale także być może Szczęsnego, Ter Stegena czy Christensena, w całej kadrze nie byłoby żadnego gracza 30+. Najstarszym piłkarzem byłby 29-letni Raphinha. W zespole z tyloma nastolatkami i większością kadry poniżej 25. roku życia wydaje się wręcz obowiązkowe posiadanie kogoś bardziej doświadczonego. 

Trzeba jednak mieć na uwadzę, że decydując się na Kane'a, temat znalezienia nowej dziewiątki znów wróciłby za 2-3 lata. Wydaje się, że tym razem trzeba dokonać wzmocnienia na lata. Kimś takim byłby prędzej Julian Álvarez, choć oczywiście wszyscy zdajemy sobie sprawę z kosztów.

Matematyka

Nie ma się co jednak nastawiać, że Kane byłby "tanią opcją". Robert Lewandowski, który w sierpniu 2022 roku skończył 34 lata, odchodził z Bayernu do Barcelony, mając jeszcze rok umowy z Bawarczykami, za 45 milionów euro kwoty stałej plus 5 milionów euro zmiennych. Harry Kane skończy w lipcu przyszłego roku 33 lata, a zatem będzie o rok młodszy niż wówczas Polak, ale także pozostanie mu rok konkraktu z obecnym klubem.

Transfermarkt wycenia Anglika na 75 milionów euro. W przypadku braku przedłużenia umowy należałoby myśleć raczej o kwocie w widełkach 50–70 mln euro, a do tego wysoka pensja i potencjalnie krótka amortyzacja. Julian Álvarez to duży koszt wejścia, ale wydłużony "zwrot".

Do tego dodajmy "pakiet aklimatyzacyjny": wiele wskazuje, że Barcelona wykupi po sezonie jego rodaka Marcusa Rashforda. Dodatkowo Flick bardzo dobrze mówi po angielsku, a w ostatnich latach szatnia Barçy stała się pod względem komunikacji dużo bardziej przystępna.

Kluczowy wybór

Patrząc szerzej, Kane byłby ruchem w stylu "tu i teraz" - gwarancją jakości, doświadczenia i goli od pierwszego dnia. Dla Barcelony byłby to także powrót do znanego schematu: sprowadzenia topowego nazwiska po trzydziestce, by utrzymać stabilność wyniku. W 2022 roku to miało sens, bo drużyna potrzebowała wzorca. W 2026 roku, z pokoleniem Pedriego, Fermína i Yamala, taki transfer byłby już bardziej znakiem ostrożności niż wizji.

Pytanie nie brzmi, czy Kane pasuje do Barcelony – bo piłkarsko pasuje znakomicie – tylko, czy to właśnie moment, by postawić na napastnika w tym wieku. Julián Álvarez to inna historia: równie wysoka jakość, gotowość z miejsca, ale z perspektywą na lata i pełną kompatybilnością z rytmem drużyny, która dopiero wchodzi w swój szczyt. W oby przypadkach to nie tylko skuteczność, ale też nieustanna praca, pressing, powrót po stracie - cały pakiet nowoczesnego napastnika.

Ankieta

Harry Kane do Barcelony...?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (168)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy