Zbliżające się El Clásico jest okazją nie tylko do zmierzenia się z największym rywalem, ale również porównania modelu zarządzania oboma klubami. Nie można zaprzeczyć, że o ile Real Madryt jest najbardziej utytułowanym klubem piłkarskim w historii, to nie może równać się z Barceloną jeżeli chodzi o kształtowanie nowych zawodników.
Chociaż jeszcze parę lat temu mogliśmy się martwić, że ostatnim wychowankiem, który przebił się do pierwszego składu był Sergi Roberto, to w ostatnim czasie negatywny trend odwrócił się, a Barcelona znów zaczęła czerpać pełnymi garściami ze swojej szkółki. Być może została do tego nieco zmuszona przez słabą sytuację finansową, ale wciąż posiadała zasoby talentów, o których inne kluby mogą jedynie pomarzyć.
Xabi Alonso do tej pory w spotkaniach LaLigi skorzystał z pięciu piłkarzy wychowanych w La Fabrice: Raúla Asencio, Daniego Carvajala, Álvaro Carrerasa (Hiszpan został wykupiony z Benfiki, ale młodość spędził w szkółce Realu), Frana Garcíi i Gonzalo Garcíi, który nieco przygasł po bardzo obiecujących klubowych mistrzostwach świata. Hansi Flick dużo częściej sięgał po zawodników uformowanych w La Masii, ponieważ było ich aż dwunastu: Eric García, Pau Cubarsí, Alejandro Balde, Jofre Torrents, Marc Casadó, Marc Bernal, Gavi, Fermín López, Dro, Lamine Yamal, Toni Fernández i Dani Olmo (przypadek podobny jak ten Álvaro Carrerasa).
Ponieważ piłkarzy wychowanych w La Masii jest ponad dwukrotnie więcej nie dziwi też fakt, że rozegrali oni w tym sezonie o wiele więcej minut, niż ich koledzy z La Fabrici: 3130 vs 1117. Co ciekawe jeżeli weźmiemy pod uwagę wychowanków, którzy dostali od trenera najwięcej minut, to w klasyfikacji przoduje Carreras, który cieszy się zaufaniem Xabiego Alonso: zgromadził on aż 862 minuty. W przypadku Barcelony najlepszy jest Eric García z 681 minutami na koncie.
Największą różnicę widać, kiedy spojrzymy na liczbę bramek strzelonych przez wychowanków. Chociaż La Masia ma problem z produkowaniem klasycznych napastników, to doskonale radzi sobie z formowaniem ofensywnie usposobionych pomocników i skrzydłowych. Dzięki trafieniom Lamine Yamal, Fermína Lópeza, Erica Garcíi i Daniego Olmo wychowankowie Barçy mają na koncie sześć trafień. Żadnemu piłkarzowi ze szkółki Realu nie udało się jeszcze trafić do siatki. Duże znaczenie ma tu fakt, że wychowankowie La Fabricii grający w pierwszej drużynie są obrońcami, wyjąwszy Gonzalo Garcíę, który nie dostaje jednak wielu szans.
Komentarze (12)