FC Barcelona coraz bardziej zbliża się do osiągnięcia finansowej równowagi, która pozwoli jej działać na rynku transferowym bez ograniczeń. Klub ma już za sobą najtrudniejszy etap naprawy budżetu i stoi o krok od powrotu do zasady 1:1, dzięki której będzie mógł rejestrować zawodników bez dodatkowych zabezpieczeń.
Według ustaleń Victora Malo z portalu Culemania Barcelona znajduje się obecnie 36 milionów euro od osiągnięcia słynnej zasady 1:1, która umożliwia rejestrowanie zawodników bez konieczności przedstawiania dodatkowych zabezpieczeń. Oznacza to, że po wpłynięciu 30 milionów euro z tytułu sprzedaży miejsc VIP (PSL – Personal Seat License) klub będzie praktycznie "oczyszczony" finansowo. W styczniu 2025 Barça otrzymała z tego tytułu 58 mln euro – 30 mln od katarskiego funduszu Forta Advisors i 28 mln od arabskiego New Era Visionary Group, zarządzanego przez Ruslana Birladeanu. We wrześniu wpłynęło kolejne 12 mln euro, a w księgach wykazano już 71,6 mln jako "całkowicie otrzymane".
Do zaksięgowania pozostaje jeszcze około 30 mln euro, które – zgodnie z zasadą ostrożności audytorów – zostaną ujęte dopiero po faktycznym przelewie, planowanym na styczeń 2026 roku. Po ich wpływie Barcelonie brakowałoby już jedynie 7 mln euro, które mogłyby pochodzić z dowolnej drobnej operacji finansowej, np. sprzedaży kolejnych praw do miejsc VIP. Na ten moment klub sprzedał zaledwie 475 z 9600 planowanych miejsc na nowym Camp Nou.
Jak poinformowała Marta Ramon z RAC1, dane Victora Malo są zgodne z obliczeniami klubu. Barça szacuje, że do powrotu do reguły 1:1 brakuje jej około 37 milionów euro – z czego 30 milionów to wciąż nieotrzymane środki z miejsc VIP, a 7 milionów stanowią dodatkowe przychody, które mają zniwelować pierwszy z gwarancyjnych depozytów uruchomionych latem. Klub prowadzi obecnie negocjacje z LaLigą, by sformalizować tę operację i odzyskać pełną zdolność rejestracyjną jeszcze przed zimowym oknem.
W razie opóźnienia tych wpływów Barça nadal ma plan B. Według Culemanii tego lata bardzo blisko odejścia byli Fermín López i Marc Casadó. Chelsea oferowała za Fermína co najmniej 50 mln euro, co pozwoliłoby natychmiast osiągnąć 1:1, lecz zawodnik ostatecznie zdecydował się pozostać w klubie. Casadó otrzymał z kolei oferty rzędu 30–35 mln euro, ale mimo rozmowy z Hansim Flickiem – w której usłyszał, że jego rola będzie ograniczona – również postanowił zostać.
Obie te sprzedaże pozwoliłyby Barcelonie spełnić wymogi Fair Play, jednak zarząd wolał utrzymać bardziej kompletną i konkurencyjną kadrę. Na dziś priorytetem pozostaje sprzedaż kolejnych miejsc VIP, a główny cel jest jeden – odzyskać pełną płynność i móc działać normalnie podczas zimowego okna transferowego.
Komentarze (23)