Latem temat transferu Nico Williamsa do Barcelony znów trafił na pierwsze strony gazet. Baskijski skrzydłowy ostatecznie zdecydował się jednak podpisać nowy kontrakt z Athletikiem aż do 2035 roku. Sprawa nie zakończyła się jednak w ciszy – wywołała spór pomiędzy działaczami Barçy a władzami klubu z Bilbao, do którego nawiązał ostatnio Deco w rozmowie z Mundo Deportivo. Na jego wypowiedzi zareagował były sędzia Eduardo Iturralde González.
Dyrektor sportowy katalońskiego klubu odniósł się do nieudanego transferu Nico: "Bilbao nie jest w tym względzie żadnym przykładem. My nie szukaliśmy ich zawodnika, nie chodziliśmy za nim. To oni powinni martwić się agentem, który kilka razy przychodził do Barcelony, by oferować nam tego piłkarza" – mówił.
Na te słowa odpowiedział były arbiter Iturralde González: "To on sam nie jest żadnym przykładem, skoro pochodzi ze świata sportu i pozwala sobie traktować Athletic Club jako Bilbao". Dodał też: – "Jeśli chcesz dawać przykład w swoich wypowiedziach, to nie zaczynaj od braku szacunku…".
Dla wielu mieszkańców Bilbao sposób, w jaki niektórzy nazywają Athletic, czyli właśnie "Bilbao", jest drażliwy. Czasem wynika to z niewiedzy, ale coraz częściej rywale używają tego świadomie, by prowokować kibiców. W ostatnich latach robił tak choćby Simeone, a teraz podobną ścieżką podąża otoczenie władz Barcelony.
Były dyrektor sportowy Athleticu Rafa Alkorta przypomniał też, że to właśnie Deco dolał latem oliwy do ognia: "Po prostu wymsknęło mu się stwierdzenie, że chłopak [Nico] chciał odejść” – powiedział. Portugalczyk rzeczywiście przyznał wtedy wprost, że Nico chciał dołączyć do Barçy: "Zarówno Nico, jak i inni zawodnicy pokazują chęć przyjścia"– stwierdził Deco. "To nie jest kwestia gwarancji rejestracji, to bardzo proste. Jeśli chcesz negocjować, powiedz mi od razu wszystko, czego potrzebujesz i czego chcesz, a nie zmieniaj tego później. I nie będę już więcej o tym mówił, bo powiedziano za dużo, także zbyt wiele bzdur ze strony Bilbao" – dodał.
Komentarze (20)