Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku z Realem Sociedad zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Lamine Yamal Superstar wraca i robi różnicę
Barcelona była bezapelacyjnie lepsza od Realu Sociedad. W pierwszej połowie posiadanie piłki przekroczyło 86%, a okazji do zdobycia bramek nie brakowało. Na drodze stał jednak przede wszystkim świetnie dysponowany Álex Remiro. Długo utrzymywał się remis po bramkach Odriozoli i Koundé, aż na boisku pojawił się Lamine Yamal. Już podczas rozgrzewki skupił na sobie uwagę, a zaraz po wejściu na plac gry rozpoczął swój spektakl. Potrzebował zaledwie minuty, by zanotować asystę przy bramce Roberta Lewandowskiego. Później jeszcze kilkakrotnie wręcz ośmieszał Sergiego Gómeza i zdobył nawet bramkę, która została anulowana z powodu pozycji spalonej. Świetnie też rozprowadził w końcówce spotkania kontratak, który powinien zakończyć się drugim trafieniem Lewandowskiego. Oczywiście w przekroju całego spotkania na nie mniejsze pochwały zasłużyli także Pedri, De Jong czy Christensen, ale to młodziutki skrzydłowy znów okazał się być decydujący.
Najgorsze: skuteczność i proste błędy mogły kosztować punkty
Przez 90 minut podopieczni Hansiego Flicka pokazali spory wachlarz w ofensywie, stwarzając sobie wiele okazji do zdobycia bramki. Poza poprzeczką Roberta Lewandowskiego, po dwa celne strzały oddali Roony Bardghji, Marcus Rashford i Pedri, a blisko gola był także Dani Olmo. Problemy ze skutecznością napastników oraz wyborna forma Álexa Remiro sprawiły, że do wynik ważył się do ostatniej minuty doliczonego przez arbitra czasu. Real Sociedad nie miał co prawda pomysłu, jak przełamać dominację gospodarzy. W końcówce poważny błąd popełnił jednak Koundé i poprzeczka uratowała Barcelonę. Niewiele brakowało, a skończyło by się stratą punktów.
Komentarze (7)