Barcelona na inaugurację Ligi Mistrzów po ciężkim boju pokonała Newcastle 2:1. Bohaterem wieczoru okazał się autor dwóch bramek Marcus Rashford, który mimo trudnego początku zaliczył świetny powrót do ojczyzny.
Spełniły się przewidywania co do podwyższenia wzrostu w defensywie przez Hansiego Flicka. Od pierwszej minuty zagrał bowiem Ronald Araujo w miejsce Erica Garcíi. Do wyjściowej jedenastki wrócili Raphinha, Frenkie de Jong i Robert Lewandowski, który zastąpił Ferrana Torresa. Tymczasem Eddie Howe jednak nie postawił na wysokiego Nicka Woltemade w ataku, a najbardziej wysuniętym graczem Newcastle został dynamiczny Anthony Gordon.
Już na początku spotkania Gordon miał dobrą szansę na gola po zagraniu Anthony'ego Elangi z bocznego sektora, ale nie trafił w piłkę. Wszystko zaczęło się od pospiesznego i niecelnego podania Ronalda Araujo, który stracił futbolówkę. W 9. minucie trochę miejsca na oddanie strzału znalazł Harvey Barnes, ale jego uderzenie było zbyt lekkie, żeby zaskoczyć Joana Garcíę. W rewanżu spróbował Marcus Rashford, jednak źle trafił w piłkę w polu karnym gospodarzy.
W 24. minucie Newcastle mogło wyjść na prowadzenie po szybkim ataku. Kolejna szarża Elangi, który uniknął spalonego dzięki wbiegnięciu na połowę z Barcelony z głębi pola, dośrodkowanie do Barnesa, ale skrzydłowy nie zdołał pokonać Joana Garcíi. Po pół godzinie gry i okazjonalnych przejścia z jednego pola karnego pod drugie Barça wreszcie przejęła kontrolę nad grą i przeprowadziła kilka akcji w pobliżu „szesnastki” rywala. Mimo to Katalończycy nie zdołali w tej części gry wypracować sobie klarownej okazji bramkowej, a uderzenia Rashforda czy Lewandowskiego były blokowane. Do przerwy bramki nie padły.
Na początku drugiej części gry niezłą szansę miała Barcelona, jednak strzał Rashforda znów został zablokowany. Gorąco robiło się również pod bramką Blaugrany. Jak wtedy, gdy okazję do uderzenia zza pola karnego miał Sandro Tonali. Mocny strzał Włocha bez trudu złapał jednak Joan García. Barça wyszła na prowadzenie w 58. minucie. Jules Koundé dośrodkował w pole karne, a Marcus Rashford idealnym uderzeniem głową bez rozbiegu pokonał Nicka Pope’a.
Eddie Howe od razu zareagował i zaordynował cztery zmiany. Jedna była wymuszona, ponieważ po uderzeniu w głowę Fabian Schar nie czuł się najlepiej. Mimo to Newcastle jakby straciło trochę animuszu po bramce Rashforda, a Barcelona nabrała energii. Sytuacja z 67. minuty mogła tylko to spotęgować. Rashford miał piłkę przed polem karnym i postanowił zejść na pozycję strzałową. Choć można było przewidzieć takie zagranie, to jednak wykonanie było piorunujące. Po potężnej bombie Anglika piłka otarła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki.
Flick postanowił w tym momencie wpuścić na boisko Andreasa Christensena, niejako z opóźnieniem reagując na wejście Woltemade’a. Zszedł też Robert Lewandowski, którego zastąpił Ferran Torres. Następnie wyczyn Rashforda próbował powtórzyć Raphinha, jednak jakość jego uderzenia była dużo gorsza.
Wydawało się, że końcówka może być spokojna. A jednak Newcastle zdołało się zerwać i strzelić kontaktowego gola. Jacob Murphy dostał piłkę na prawym skrzydle, wyczyszczonym po wyblokowaniu Erica Garcíi, a dośrodkowanie zamknął na drugim słupku Gordon, którego nie zatrzymał Koundé. Sroki zerwały się do ataku, ale nie udało im się już wyrównać.
W drugiej połowie Barcelona wykazała swoją wyższość nad Newcastle. Zapewne wpływ miał efekt psychologiczny po golach, zarówno pozytywny dla Barçy, jak i negatywny dla gospodarzy, a także duże wyeksploatowanie Srok w pierwszych fazach meczu. Drużyna Hansiego Flicka udanie zaczęła zmagania w Lidze Mistrzów i po zwycięstwie 2:1 sięgnąła po trzy punkty na trudnym terenie.
Skład Barcelony: Joan García, Koundé, Araujo, Cubarsí (69' Christensen), Gerard Martín (81' Eric García), De Jong, Pedri, Fermín (90+3' Casadó), Raphinha, Rashford (81' Olmo), Lewandowski (69' Ferran).
Skład Newcastle: Pope, Trippier (76' Botman), Schar (62' Thiaw), Burn, Livramento, Bruno Guimarães, Tonali, Joelinton (62' Willock), Barnes (62' Woltemade), Elanga (62' J. Murphy), Gordon.
Komentarze (371)