Dzisiejszy poranek przyniósł kibicom Barcelony złe informacje. Lamine Yamal nie wziął udziału w treningu z resztą drużyny, co od razu zauważyły media, a Hansi Flick potwierdził jego kontuzję w trakcie konferencji prasowej. Co najgorsze okazuje się, że 18-latek odczuwał dyskomfort jeszcze przed otrzymaniem powołania na zgrupowanie reprezentacji.
Alfredo Martínez i Victor Navarro w swoich wpisach na platformie X informują, że występ Lamine Yamala w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Newcastle jest wątpliwy. Zgodnie z tymi informacjami skrzydłowy mógłby wspomóc kolegów dopiero w niedzielnym spotkaniu z Getafe. W tej sytuacji należy podkreślić jak nieodpowiedzialnie i skandalicznie zachował się Luis de la Fuente.
Najpierw Carlo Ancelotti posłał Raphinhę do boju w meczu o nic, każąc Brazylijczykowi grać na czterech tysiącach metrów wysokości, przy trudnych warunkach atmosferycznych. "Świetnego" zarządzania pozazdrościł mu De la Fuente, który zdając sobie sprawę z tego, że Lamine Yamal odczuwa dyskomfort i tak powołał go na spotkania z Bułgarią i Turcją, trzymając go na murawie ponad 70 minut w obu meczach. Hansi Flick nie ukrywał swojego rozczarowania i w ostrych słowach powiedział, co myśli o narażaniu zdrowia piłkarzy.
Lamine Yamal jest młodym zawodnikiem, przez którego przemawia sportowa ambicja. Być może powinien uprzeć się i zdecydowanie odmówić gry z kontuzją, ale nie zwalnia to z odpowiedzialności trenera i sztabu medycznego reprezentacji. To oni zalecili 18-latkowi grę na środkach przeciwbólowych, co doprowadziło do pogłębienia się urazu młodego Hiszpana. Luis de la Fuente wykazał się skandalicznym brakiem profesjonalizmu, za który cenę zapłacą FC Barcelona i sam Lamine. Wirus FIFA ponownie dał o sobie znać, ale tym razem to nie był czysty pech, a wina nieodpowiedzialnego zachowania selekcjonera.
Komentarze (31)