Iñigo Martínez: To ja podjąłem decyzję o odejściu w takim wieku. Ułatwili mi to, a nie zrobiłby tego każdy klub

Mateusz Doniec

1 września 2025, 20:34

Jijantes

33 komentarze

Fot. Getty Images

Iñigo Martínez udzielił dziś wieczorem wywiadu Gerardowi Romero na kanale Jijantes. Bask, który trafił tego lata za darmo do Al-Nassr, opowiedział o swoim odejściu z Barcelony.

Iñigo Martínez: To wszystko było na ostatnią chwilę. Musiałem szybko podjąć decyzję i nie było to łatwe ani dla mnie, ani dla klubu, który dowiedział się o tym nagle. Chcę podziękować klubowi. To ja podjąłem tę decyzję w takim wieku. Ułatwili mi to, a nie zrobiłby tego każdy klub.

- Rozmowa z Hansim była dokładnie przy wyjściu z samolotu, przy łazienkach i wyjściu awaryjnym, na stojąco. Porozmawialiśmy. Trener był w szoku, nie spodziewał się tego. Był też tłumacz i w trójkę omówiliśmy sytuację. Powiedziałem, że mam ofertę, którą uznaję za nie do odrzucenia. Zawsze czułem się kochany i trudno jest podjąć taką decyzję. Ale trener szybko to zrozumiał i powiedział, że pomoże mi we wszystkim, w czym będzie mógł, aby ułatwić odejście.

- To były wspaniałe lata. Na początku było trudno, kontuzje też nie pomagały, ale ten drugi sezon... młodzi też pomagają. 34 lata i tylu młodych obok siebie... To często oni ci pomagają i od nich można się wiele nauczyć.

- Czy wyobrażam sobie siebie grającego w wieku 17 lat jak Pau Cubarsí? Niemożliwe! Ja w tym wieku tego nie miałem. Mają tyle ochoty i chęci pokazania się, bycia najlepszym. Bardzo pracowici, dyscyplina... Pau... niewielu to ma. Będzie tęsknić? Myślę, że to wzajemne uczucie.

- Czułem się jak jeden z nich. Każdego dnia, kiedy wygrywaliśmy, przynosiłem croissanty. To była bardzo młoda szatnia, z niewielkim doświadczeniem. W twoim wieku starasz się ich wspierać, a ja zawsze czułem się przez nich kochany.

- Ostatni sezon był najlepszym w mojej karierze, ale pozostanie na kolejny wydawało mi się bardzo trudne.

- Z trzech klubów, w których byłem, z Barceloną było mi najtrudniej się pożegnać. Widzieć te twarze... Można wygrywać tytuły, przegrywać, ale gdy widzisz, jak jesteś kochany w szatni... w takich momentach to widać.

- Wysoka linia obrony? To nie było tak dużo godzin pracy nad tym. Bardziej chodzi o złapanie tego systemu. Po meczach nawet nie mogłem spać! Byłem tak "pobudzony" podczas meczu, z tą linią obrony, bywały noce, których nie przespałem. To system, który gdy go wykonujesz dobrze, daje ci bardzo dużo. Trzeba dużo ze sobą rozmawiać.

- Mecze z Rayo są bardzo trudne. Ten stadion... zawsze naciskają, są agresywni do granic.

- z Hansim jest tak, że żarty żartami, ale bez przesady. Nie wiem, czy tak było w tym przypadku [w szatni po meczu z Rayo], ale Hansi jest trenerem, który nie lubi żartów i jeśli musi je przerwać, to to robi. Czasami dobrze jest dać komuś po uszach. Mamy na tyle dobrą kadrę, aby zdobyć jakiś tytuł.

- Najlepszy moment? Celebracja. Prawie wypadłem z autobusu, ale trzeba było się bawić jak dzieciak.

- Najgorszy moment? Ten półfinał [z Interem], o krok od finału. Drużyna była w dołku, głowy w dół... nie rozmawialiśmy... to był skomplikowany moment, bo to było tak blisko. Zasługiwaliśmy na to, by być w tym finale. Mogliśmy wygrać, czy przegrać, ale powinniśmy tam być. Ale taki jest futbol. Dobre w futbolu jest to, że szybko przychodzi okazja do rewanżu.

- Mecze z Realem Madryt? Czuć było na boisku, że byliśmy jedyną drużyną, nawet włączając kluby z Ligi Mistrzów, do której czuli respekt. Było to widać. Kilka akcji i złościli się jeden na drugiego... W finale Pucharu Króla odwrócili wynik i wydaje się, że jak Real to robi to koniec. Ale to my wygraliśmy ten finał.

- Lamine Yamal to mój chuche ("cukiereczek"). Wszyscy to moi chuches. Jest spektakularny poza boiskiem, cały czas żartuje. A na boisku to wszyscy wiemy. Jest bardzo mądry. Jest mu wszystko jedno, czy podbiega do niego jeden, dwóch czy trzech.

- Fermín? Dla mnie to było jasne. Jest bardzo ważny dla szatni. Zawsze daje z siebie wszystko. Ciężko pracuje i jest zawodnikiem, który jest cichy, ale zawsze coś wnosi i zawsze z uśmiechem. Jest bardzo odważny i wiele wnosi do zespołu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (33)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy