Ansu Fati trafił do Monaco na początku lipca, ale do tej pory nie pojawił się na murawie nawet na minutę. To się nie zmieni w kolejnej serii gier Ligue 1.
Wychowanek Barcelony znów nie znalazł się bowiem na liście piłkarzy powołanych na spotkanie Monaco ze Strasbourgiem. Wyprzedzają go nie tylko George Ilenikhena czy Florin Balogun, ale również pozyskany w zimie za 13 milionów euro Mika Biereth czy 19-letni, będący na dorobku, Paris Brunner.
Dość dobrze zorientowany w realiach francuskiego futbolu Andrés Onrubia z ASa podaje, że Fati wciąż nie jest w pełni przygotowany fizycznie, a Monaco nie chce przyspieszać jego powrotu na boisko, aby nie ryzykować kontuzji. Klub przygotował szczegółowy plan, aby napastnik mógł się odbudować, i uznał, że posyłanie go do gry byłoby na tym etapie ryzykowne. Według Onrubii założenia Monaco polegają na tym, aby Fati został powołany na spotkanie z Auxerre 14 września. Nie można jednak wykluczyć tego, że termin powrotu zawodnika znów zostanie przełożony.
Mimo to Onrubia twierdzi, że Monaco nadal jest zachwycone pozyskaniem Fatiego, a wszystko przebiega zgodnie z planem klubu. Być może ekipa z Księstwa, postępując metodycznie w celu odbudowania poziomu fizycznego piłkarza, który grał bardzo niewiele w ostatnich latach, działa słusznie, ale sytuacja 22-latka i tak może być niepokojąca.
Komentarze (34)