Sergio Busquets nie zdradził jeszcze, co czeka go po zakończeniu obecnego sezonu w Interze Miami. Były kapitan Barcelony, którego kontrakt wygasa z końcem rozgrywek, przyznał, że jego przyszłość jest niepewna, a zakończenie kariery zbliża się coraz szybciej.
Busquets odpowiedział na pytania mediów przed półfinałem Leagues Cup, w którym Inter Miami zmierzy się z Orlando City. Choć po odejściu z Europy prezentuje w USA dobrą formę, sam piłkarz nie ma wątpliwości, że czas działa na jego niekorzyść. "Jestem dużo bliżej zakończenia kariery niż jej kontynuowania" - powiedział wprost.
Busquets zaznaczył też, że nie rozważa powrotu do którejkolwiek z europejskich lig. Co więcej, nie wykluczył, że obecne miesiące mogą być jego ostatnimi na boisku. "Nie ma żadnych decyzji ani w sprawie przedłużenia kontraktu, ani zakończenia kariery. Kiedy odchodziłem z Barcelony, wiedziałem, że nie wrócę już do Hiszpanii czy Europy. Mam swoje lata" - przyznał.
Pomocnik wciąż jednak pozostaje filarem Interu Miami i będzie miał kluczowe znaczenie w starciu z Orlando City. To już trzecie spotkanie obu drużyn w tym sezonie - w dwóch poprzednich górą byli rywale. "Szanse oceniam na 50/50. Gramy u siebie, co jest plusem, ale oni wygrali dwa ostatnie mecze" - zauważył Busquets. Jak dodał, receptą na sukces ma być "ograniczenie błędów" i granie jako "bardziej solidna drużyna", która poradzi sobie z szybkim, agresywnym stylem gry Orlando.
Komentarze (8)