Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka stała się prawdziwą specjalistką w zakresie odrabiania strat. W sobotnim meczu z Levante dokonała kolejnej, już dziesiątej remontady pod wodzą niemieckiego szkoleniowca.
Barça przegrywała z gospodarzami 0:2, ale szybko strzelone dwa gole na początku drugiej połowy pomogły jej odrobić straty, a trafienie samobójcze defensora ekipy z Walencji z końcówki rywalizacji przypieczętowało remontadę. Katalończycy już po raz piąty podczas kadencji Flicka potrafili odrobić dwie bramki straty i wygrać. Wcześniej od sezonu 2012/2013 Barcelona mogła pochwalić się takim osiągnięciem łącznie tylko siedem razy.
Jak podaje MisterChip, Blaugrana po raz pierwszy od marca 2018 roku zdołała w tak krótkim czasie odrobić dwa gole straty, gdy wyrównała wynik starcia z Sevillą. Teraz zaliczyła dwa trafienia w 2 minuty i 31 sekund, ale i tak daleko jej do poprzedniego rezultatu Leo Messiego i Luisa Suáreza sprzed siedmiu lat, którzy zdobyli bramki w obrębie 54 sekund.
Barcelona Flicka już na początku jego pracy zaczęła pokazywać, że potrafi odrabiać straty. Dokonała remontady na inaugurację sezonu ligowego w starciu z Valencią (2:1), co można uznać za dobry znak dla całej jego kadencji. Sytuacja powtórzyła się w trzeciej kolejce w pojedynku z Rayo (2:1). Na kolejną ligową remontadę trzeba było trochę poczekać, ale gdy już się rozkręciło, trudno było zatrzymać Katalończyków. Najpierw Barça pokonała Atlético (4:2), a później również Celtę (4:3), Real Valladolid (2:1) i Real Madryt (4:3). W tych pierwszych spotkaniach po godzinie gry zespół Flicka przegrywał dwoma golami, a i tak zdołał zwyciężyć. Z kolei w konfrontacji z Los Blancos Barcelona po kwadransie traciła do rywali dwa trafienia, ale jeszcze do przerwy wpakowała Królewskim cztery bramki.
Barça jeszcze dwukrotnie w poprzednim sezonie dokonywała remontady w meczach z Realem Madryt. W Superpucharze Hiszpanii było podobnie jak w LaLidze – szybki gol Kyliana Mbappe, a potem kanonada i pięć trafień Barcelony. Z kolei w Pucharze Króla to Los Blancos odrobili straty z 0:1 na 2:1, ale potem Blaugrana zdobyła kolejne dwie bramki i to ona sięgnęła po trofeum.
Być może najbardziej szalona remontada to ta z Ligi Mistrzów, gdy Katalończycy przegrywali z Benficą 2:4 w 78. minucie, ale byli w stanie strzelić trzy gole na wagę kompletu punktów. Blisko kolejnego wyczynu było w półfinałowym starciu z Interem, gdy Barça wyszła z 0:2 na 3:2, jednak ostatecznie ekipa Flicka przegrała 3:4.
Barcelona w sobotę znów udowodniła, że nigdy się nie poddaje, że ma niezbędną pewność siebie i wiarę w końcowy sukces, aby dopiąć swego. Dzięki tym cechom potrafiła odwrócić losy wielu spotkań. Nastawienie Barçy dobrze obrazują słowa trenera Levante Juliana Calero: „Zostawiliśmy ich rannych, ale nie śmiertelnie”. Jeśli bowiem w pewnym momencie nie wykończy się Blaugrany, zawsze może się ona podnieść. Choć oczywiście drużyna musi też pracować nad tym, żeby tych strat po prostu nie musieć odrabiać.
Komentarze (10)