Barça Flicka królową remontad [WIDEO]

Dariusz Maruszczak

25 sierpnia 2025, 09:12

Sport

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka stała się prawdziwą specjalistką w zakresie odrabiania strat. W sobotnim meczu z Levante dokonała kolejnej, już dziesiątej remontady pod wodzą niemieckiego szkoleniowca.

Barça przegrywała z gospodarzami 0:2, ale szybko strzelone dwa gole na początku drugiej połowy pomogły jej odrobić straty, a trafienie samobójcze defensora ekipy z Walencji z końcówki rywalizacji przypieczętowało remontadę. Katalończycy już po raz piąty podczas kadencji Flicka potrafili odrobić dwie bramki straty i wygrać. Wcześniej od sezonu 2012/2013 Barcelona mogła pochwalić się takim osiągnięciem łącznie tylko siedem razy.

Jak podaje MisterChip, Blaugrana po raz pierwszy od marca 2018 roku zdołała w tak krótkim czasie odrobić dwa gole straty, gdy wyrównała wynik starcia z Sevillą. Teraz zaliczyła dwa trafienia w 2 minuty i 31 sekund, ale i tak daleko jej do poprzedniego rezultatu Leo Messiego i Luisa Suáreza sprzed siedmiu lat, którzy zdobyli bramki w obrębie 54 sekund.

Barcelona Flicka już na początku jego pracy zaczęła pokazywać, że potrafi odrabiać straty. Dokonała remontady na inaugurację sezonu ligowego w starciu z Valencią (2:1), co można uznać za dobry znak dla całej jego kadencji. Sytuacja powtórzyła się w trzeciej kolejce w pojedynku z Rayo (2:1). Na kolejną ligową remontadę trzeba było trochę poczekać, ale gdy już się rozkręciło, trudno było zatrzymać Katalończyków. Najpierw Barça pokonała Atlético (4:2), a później również Celtę (4:3), Real Valladolid (2:1) i Real Madryt (4:3). W tych pierwszych spotkaniach po godzinie gry zespół Flicka przegrywał dwoma golami, a i tak zdołał zwyciężyć. Z kolei w konfrontacji z Los Blancos Barcelona po kwadransie traciła do rywali dwa trafienia, ale jeszcze do przerwy wpakowała Królewskim cztery bramki.

Barça jeszcze dwukrotnie w poprzednim sezonie dokonywała remontady w meczach z Realem Madryt. W Superpucharze Hiszpanii było podobnie jak w LaLidze – szybki gol Kyliana Mbappe, a potem kanonada i pięć trafień Barcelony. Z kolei w Pucharze Króla to Los Blancos odrobili straty z 0:1 na 2:1, ale potem Blaugrana zdobyła kolejne dwie bramki i to ona sięgnęła po trofeum.

Być może najbardziej szalona remontada to ta z Ligi Mistrzów, gdy Katalończycy przegrywali z Benficą 2:4 w 78. minucie, ale byli w stanie strzelić trzy gole na wagę kompletu punktów. Blisko kolejnego wyczynu było w półfinałowym starciu z Interem, gdy Barça wyszła z 0:2 na 3:2, jednak ostatecznie ekipa Flicka przegrała 3:4.

Barcelona w sobotę znów udowodniła, że nigdy się nie poddaje, że ma niezbędną pewność siebie i wiarę w końcowy sukces, aby dopiąć swego. Dzięki tym cechom potrafiła odwrócić losy wielu spotkań. Nastawienie Barçy dobrze obrazują słowa trenera Levante Juliana Calero: „Zostawiliśmy ich rannych, ale nie śmiertelnie”. Jeśli bowiem w pewnym momencie nie wykończy się Blaugrany, zawsze może się ona podnieść. Choć oczywiście drużyna musi też pracować nad tym, żeby tych strat po prostu nie musieć odrabiać.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy