Jak informowaliśmy na łamach FCBarca.com klub podpisał umowę sponsorską z DRK, która ma przynieść 40 milionów euro w trakcie czterech sezonów. W trakcie treningów widzieliśmy już piłkarzy z logiem "DRK, serce Afryki" na plecach, ale według Victora Gonzáleza pieniądze zarobione na tym porozumieniu nie będą mogły być wykorzystane do rejestracji piłkarzy Barçy.
Dziennikarz Sportu tłumaczy, że przepisy fair play obejmują zyski wynikające ze sprzedaży praw audiowizualnych, wpływów z biletów, rozgrywek i umów komercyjnych, czyli w teorii porozumienie z DRK powinno wypełniać te warunki. Dlaczego tak się nie dzieje? Norma prawna stanowi, że kluby powinny utrzymywać równowagę budżetową pomiędzy przychodami a wydatkami i jeżeli koszty przekraczają wpływy, to nowe umowy sponsorskie nie wpływają na zwiększenie limitu wynagrodzeń, a więc na możliwość rejestracji zawodników. Sport miał potwierdzić swoje przypuszczenia z pracownikiem LaLigi.
Barcelonie nie udało się jeszcze wrócić do zasady 1:1, ponieważ audytor nie zaakceptował wliczenia sprzedaży miejsc VIP do sprawozdania finansowego z powodu braku oddania Camp Nou do użytku. Musi zostać zachowana odpowiednia kolejność: najpierw klub uzyskuje certyfikat zakończenia prac nad budową, następnie audytor Crowe akceptuje sprzedaż miejsc VIP, Barça wraca do zasady 1:1 i dopiero wtedy LaLiga wliczy umowę z DRK do limitu płacowego klubu. Pozostaje pytanie, czy Joan Laporta i jego zarząd zdawali sobie z tego sprawę zawierając porozumienie z afrykańskim krajem.
Komentarze (59)