Antonio Raillo, który przyjął strzał na głowę tuż przed golem Ferrana Torresa, przedstawił w pomeczowej rozmowie dla Movistar swój punkt widzenia na tę sytuację. Obrońca powiedział, że nie mógł się wtedy podnieść.
Antonio Raillo: Myślę, że niewiele trzeba tłumaczyć, ludzie to widzieli. Tydzień temu protokół LaLigi mówił, że przy każdym uderzeniu piłką w głowę, jeśli zawodnik upadał na murawę, gra była przerywana, a tutaj minęło dziesięć sekund. W tej chwili zakręciło mi się w głowie, te dwa pierwsze kroki, które zrobiłem, to była próba podniesienia się, ale nie mogłem. A w te dziesięć sekund było aż nadto czasu. Niech nam to wyjaśnią, każda sytuacja zderzenia jest zatrzymywana, a ta nie została. Jeśli regulamin mówi jedno, to trzeba się go trzymać. Piłkarze Barçy mówili nam, że to nie ich wina, bo im tydzień temu powiedziano dokładnie to samo.
- Pytam się arbitra, co się stało, a on mówi: gol. Wyjaśnienie Ferrana jest takie, że myślał, iż sędzia zagwizdał, dlatego strzelił. Od tego momentu mecz się posypał, dużo nerwowości, głupie akcje, które działały na naszą niekorzyść. Muriqi podniósł nogę, ale bez złej intencji, a faul Raphinhi na Mateu był o wiele poważniejszy - tym bardziej że on wraca po poważnych kontuzjach - i skończyło się tylko na żółtej kartce. Kryteria są po to, by się ich trzymać, a przy ocenie powagi zagrania trzeba brać pod uwagę siłę, z jaką ktoś wchodzi w rywala.
Inne wypowiedzi pomeczowe:
Komentarze (30)