Czy Barcelona powinna sprzedać Marca Casadó? [ANKIETA]

Dariusz Maruszczak

2 sierpnia 2025, 16:01

87 komentarzy

Fot. Getty Images

W mediach co jakiś czas przewija się temat potencjalnej sprzedaży Marca Casadó. Warto zatem rozwinąć ten wątek i zastanowić się, czy taki ruch byłby dla Barcelony korzystny.

Przede wszystkim Barça raczej nie będzie wypychać Casadó na siłę. Doniesienia wskazują, że klub byłby gotów otworzyć drzwi pomocnikowi, gdyby ten postanowił odejść, jednak nie będzie aktywnie działać nad jego sprzedażą. Odnoszę wrażenie, że nie dojdzie do tego teraz, bo Casadó dalej walczy o swoje miejsce w składzie. Być może do tematu wrócimy w zimie, jeśli 21-latek uzna, że ma za mało szans na grę.

Choć nie uważam, żeby temat był aż tak gorący, przynajmniej na ten moment, to jednak warto ocenić sytuację Casadó, który w drugiej części sezonu stracił miejsce w wyjściowym składzie Barcelony, co często jest podkreślane w mediach. Rzeczywiście, 21-latek od stycznia spędził na boisku tylko 720 minut, a do tego momentu miał ich na koncie 1727. Trzeba jednak pamiętać, że opuścił w tym okresie 12 spotkań z powodu kontuzji. Nie jest więc tak, że jego rola została całkowicie zmarginalizowana.

Superrezerwowy

Mimo wszystko można odnieść wrażenie, że podstawowym duetem środkowych pomocników będą dla Flicka Pedri i Frenkie de Jong. Na razie nic nie wskazuje, żeby Casadó mógł przeskoczyć Holendra w hierarchii, a przecież ma też konkurencję w postaci Gaviego. W mojej ocenie na ten moment byłby czwarty w kolejce do gry na swojej pozycji. To dużo czy mało? Wszystko zależy od osobistych aspiracji samego Casadó i od rotacji Flicka. Wydaje mi się, że meczów w sezonie jest na tyle dużo, że 21-latek może znaleźć swoją niszę i mieć okazję do stosunkowo częstego pojawiania się na boisku, jak na gracza rezerwowego.

Tym bardziej przy wzięciu pod uwagę specyfikacji produktu. Casadó to zawodnik ciężko pracujący na boisku, a tacy zawsze są w cenie. Mimo skromnych warunków fizycznych nigdy nie odstawia nogi. Ta jego waleczność jest tym bardziej cenna, że podstawowy zestaw pomocników nie należy do tych najmocniej wdających się w pojedynki defensywne. Barcelona ma nieco zbyt „miękkie podbrzusze” w wyjściowej konfiguracji, dlatego musi trzymać się posiadania w zapasie zawodników o profilu bardziej konfrontacyjnym – właśnie jak Gavi, Marc Casadó czy wyżej grający Fermín López.

Barcelona ma jeszcze w kadrze Marca Bernala. Uważam jednak, że stawianie tezy o tym, że 18-latek z marszu wyprzedzi Casadó, jest na tym etapie przedwczesne. Wierzę w talent Bernala, widzę go w przyszłości nawet w wyjściowym składzie Barcelony, ale chłopak nie grał przez rok. Dajmy mu spokojnie wejść w rytm treningowy, w dynamikę zawodowego gracza, dawajmy mu bezstresowo, minuta po minucie, wracać na murawę. Bez pośpiechu i napięcia. Powrót Bernala to będzie raczej wielomiesięczny proces, podobnie jak w przypadku Gaviego, i najgorsze, co można zrobić, to już teraz cedować dużą odpowiedzialność i narzucać presję na 18-latka. Spokojnie, przyjdzie czas i na niego.

Równowaga jak u mistrza Oogwaya

Wracając do Casadó, sprowadzanie go do roli pracusia byłoby jednak niedopowiedzeniem. Chłopak w swoim pierwszym kompletnym sezonie w elicie potrafił zaliczać świetne asysty w meczach z Bayernem czy Realem Madryt. Stawał na wysokości zadania w starciach z najtrudniejszymi rywalami. Nie bez powodu w klasyfikacji „plus/minus” w przeliczeniu na 90 minut (gole strzelone minus stracone, gdy był na murawie), zajmował piąte miejsce w LaLidze.

Casadó dobrze łączy wiele elementów potrzebnych Barcelonie. Solidnie rozgrywa piłkę, doskonale zna mechanizmy ataku pozycyjnego Blaugrany, dodając do tego pracę w destrukcji. Oczywiście nie może równać się z Frenkiem de Jongiem w zakresie operowania futbolówką, zarówno w kategorii podań, jak i rajdów. Warto jednak zwrócić uwagę, że dystansuje Holendra pod względem statystyk w defensywie, także w kontekście podejmowanych akcji. Jest dobrze zbilansowanym zawodnikiem, a otwierające podania, jakie posyłał w poprzednim sezonie, wzbudzają nadzieję, że będzie rozwijał się ofensywnie. Poniżej statystyki ligowe tej dwójki pomocników.

Kategoria Frenkie de Jong Marc Casadó
Skuteczność podań 94,4% 89,3%
Kluczowe podania na 90 min. 1,65 0,5
xA 2 1,8
Udział w akcjach bramkowych na 90 min. 0,87 0,34
Udział w akcjach z oddaniem strzału na 90 min. 3,39 2,51
Skuteczność pojedynków w ofensywie 62,5% 44,4%
Udane pojedynki w defensywie na 90 min. 0,63 1,12
Skuteczność pojedynków w defensywie 50% 48,8%
Odbiory piłki rywalowi 0,87 1,4
Zablokowane strzały lub podania 0,71 1,12
Przechwyty 0,94 1,23
Wybicia piłki 0,55 1,23

Widzimy zatem, że Casadó to gracz o nieco innych walorach niż De Jong. Flick, mając w kadrze 21-latka, może swobodnie wystawić jego lub Gaviego za Holendra, w zależności od potrzeb na konkretny mecz lub konkretną sytuację boiskową. Różnica między "rezerwową" dwójką polega na tym, że Casadó jest jeszcze bardziej stacjonarnym piłkarzem od Gaviego. Jak widać, wychowanek zwiększa pole manewru trenerowi oraz wszechstronność drużyny. Wydaje się też opcją dość bezpieczną na niektóre mecze.

Posiadanie w kadrze takiego zawodnika, mogącego wejść z ławki lub zastąpić odpoczywającego gracza, jest na wagę złota. Zwłaszcza że to chłopak z Barcelony, piłkarz bardzo zespołowy i przywiązany do klubu, doskonale rozumiejący jego filozofię. Ponadto Casadó sprawia wrażenie chłopaka pokornego, który nie będzie sprawiał problemów, jeśli czasem zasiądzie na ławce. Nie można zapominać o jego zdolnościach przywódczych – był kapitanem rezerw i wydaje się, że może w kolejnych latach stopniowo zyskiwać na znaczeniu w budowaniu ducha zespołu. Nie jest może zbyt szybki, ale potrafi dobrze reagować dzięki wysoko rozwiniętej inteligencji boiskowej.

Limitowany (?) potencjał

Moim zdaniem Casadó pewnego poziomu jednak nie przeskoczy. Nie uważam, żeby to był zawodnik, który może stać się wielką gwiazdą futbolu. Odnoszę wrażenie, że w innym ekosystemie topowego klubu mógłby nawet przepaść. Po prostu jego mocne strony nie są na tak wysokim poziomie, żeby być wybitnym zawodnikiem. To nie musi być jednak żadna ujma i wcale to nie znaczy, że Casadó nie może być użyteczny dla Barcelony. Wręcz przeciwnie, co argumentowałem wyżej. Niepokoić mogłoby jednak to, jak redukowany czas gry wpłynie na rozwój Casadó, czy z biegiem czasu nie wyprzedzą go w hierarchii gracze o większym talencie, co mogłoby przełożyć się na wysokość ewentualnych ofert, gdyby doszło do rozstania w przyszłości.

Inna sprawa, że Casadó już raz zaskoczył wszystkich. Wielu tłumaczyło, że Xavi nie bez powodu na niego nie stawia, a tymczasem pomocnik już w kolejnym sezonie po odejściu trenera potrafił niemal z miejsca być pewnym punktem podstawowego składu Barcelony. Wciąż jest to zawodnik młody, mający całą karierę przed sobą. A przecież w przypadku graczy drugiej linii prime osiąga się trochę później, przed trzydziestką, gdy zawodnik nabiera należytego doświadczenia pozwalającego mu podejmować idealne decyzje w środku pola. Przy tym wieku Casadó może być w kadrze nawet przez następne 15 lat. Nie zaskakiwało mnie, że wychowanek potrafi dawać radę w pierwszym zespole Barçy, natomiast jego poziom, zwłaszcza z pierwszej części poprzedniego sezonu, przekroczył nawet moje oczekiwania. Życzyłbym sobie i jemu, żeby podobnie było i tym razem.

Ile waży Casadó?

Pisaliśmy, że posiadanie takiego gracza jak Casadó jest na wagę złota. No właśnie, jak dużego? Na ile można go wycenić? Z jednej strony, w sytuacji finansowej Barcelony kwota zbliżona do 30 milionów euro za piłkarza jednak rezerwowego może wydawać się całkiem niezła. Tym bardziej, że wartość Hiszpana może spaść, jeśli nie będzie dostawał zbyt wielu szans. Stanowi to pewne ryzyko, że zawodnik przestanie się rozwijać i nigdy tak wysoka oferta za jego usługi już nie nadejdzie. A Barça musi zarabiać, bo wbrew narracji klubu widzimy, że cały czas są problemy na poziomie finansowym.

Można jednak odwrócić te wątpliwości i zapytać, czy Barcelona po ewentualnej sprzedaży Casadó nie musiałaby potem szukać innego zawodnika do uzupełnienia kadry, nawet w następnych okienkach. Czy nie brakowałoby kogoś w rotacji, zwłaszcza że teoretycznie kontrakt Frenkiego de Jonga obowiązuje tylko przez rok, a w ostatnich latach nie unikał on problemów zdrowotnych. Czy znów nie mielibyśmy telenoweli z przeczesywaniem rynku, całym procesem pozyskiwania gracza, wydawaniem kolejnych pieniędzy (może nawet większych?), dopasowywaniem i adaptowaniem wybrańca do drużyny, gdy ktoś solidny jest już na miejscu. A przecież taki nowy zawodnik niekoniecznie mógłby reagować z entuzjazmem na mniejszą rolę w zespole. A gdyby się na to godził, nie musiałby to być gracz na poziomie Casadó.

Bolesna, ale konieczna?

Inna sprawa, że Barcelona może być zmuszona do sprzedaży któregoś zawodnika, aby móc zarejestrować Joana Garcíę, Wojciecha Szczęsnego i Marcusa Rashforda. Nie wiemy jeszcze, jak zakończy się sprawa Ter Stegena, bo bramkarz tłumaczył, że według jego specjalistów absencja potrwa trzy miesiące, a nie cztery, co sugerowali inni lekarze. Nie wiemy, czy sprzedaż lóż VIP zostanie zatwierdzona przez audytora. W tym cyrku finansowym może wydarzyć się absolutnie wszystko. Dlatego wcale nie wykluczałbym takiego wariantu, w którym Barça musi uzyskać duży zastrzyk gotówki ze sprzedaży któregoś piłkarza. Być może właśnie dlatego informacje dotyczące otwartości na ofertę za Casadó wypływają do mediów.

Jeśli taka sytuacja doktnie Barcelonę, trzeba będzie rozważyć, kto mógłby odejść, nawet gdybyśmy cenili wszystkich członków obecnej kadry i w normalnych okolicznościach nie chcielibyśmy żadnej sprzedaży. A warunki działania nie są proste. Ter Stegen po operacji na pewno nie znajdzie chętnych na swoje usługi. Wygląda na to, że Ronald Araujo nie jest już kandydatem do odejścia, skoro żadna ze stron nie dąży do takiego rozstrzygnięcia. Po niemal roku bez gry wartość rynkowa Andreasa Christensena na pewno spadła, zwłaszcza że jego umowa wygasa już za rok. Liczba opcji zawodników, za których można zyskać naprawdę spore pieniądze, mocno się redukuje.

Pozostaliby Fermín López i Marc Casadó. Obaj cieszą się uznaniem Hansiego Flicka i byli ważni w rotacji zespołu. Są jednak młodymi zawodnikami, mogą zyskiwać pewne zainteresowanie i mają na tyle długie kontrakty (odpowiednio do 2029 i 2028 roku), że mogą one podbić ich cenę. Gdyby była konieczność dużej sprzedaży, to mogą być jedyne opcje, nawet jeśli takie odejścia byłyby bolesne dla zespołu.

Wydaje się, że na tym etapie Barça będzie próbowała tego uniknąć, choć doniesienia o otwieraniu się na sprzedaż Casadó mogą świadczyć o tym, że klub przynajmniej testuje reakcje culés na wypadek problemów. W tym kontekście trzeba sobie zadać pytanie – co Barcelona zrobi, jeśli nie będzie mogła zarejestrować trójki wzmocnień bez dużego zysku z transferu, bo Joan Laporta raczej nie połamie nóg któremuś z zawodników, aby móc zarejestrować graczy w miejsce kontuzjowanego piłkarza.

Żal pozbywać się pomocnego pomocnika

Oby jednak wszystko poszło dobrze i Barcelona nie musiała uszczuplać kadry Hansiemu Flickowi przed rozpoczęciem rozgrywek, nawet jeśli nie mówimy o zawodniku z once de gali. Obecność Casadó bardzo pomogła Barçy w poprzednim sezonie i nawet przy wariancie, że 21-latek nie będzie pierwszym wyborem, przy trudnej i intensywnej kampanii może być wartościowy dla zespołu. Drużyna musi być zabezpieczona na wypadek urazów i jeśli nie trzeba sprzedawać nikogo, to lepiej tego nie robić.

Ankieta

Czy Barcelona powinna sprzedać Marca Casado?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (87)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy