Robin van Persie po zakończeniu bogatej piłkarskiej kariery podjął się nowego wyzwania i spełnia się jako trener. Zaczynał w Heerenveen, ale niedługo później szansę dał mu Feynoord, gdzie 41-latek będzie miał okazję wypłynąć na szerokie wody. Na razie Holender jest jednak zdecydowanie bardziej znany ze swoich wyczynów na murawie niż przy linii bocznej boiska.
Barcelona może szczycić się tym, że jej trykot ubierali prawie wszyscy najlepsi napastnicy w XXI wieku: Luis Suárez, Samuel Eto'o, Thierry Henry czy Robert Lewandowski. Inne wybitne "dziewiątki" jak Karim Benzema nie mogły zagrać w Barçy z oczywistych względów ale wydaje się, że największym nazwiskiem, którego brakuje na liście jest Robin van Persie. Holender jest legendą swojej reprezentacji i Arsenalu, a także Manchesteru United, czego nie potrafi mu do dzisiaj wybaczyć wielu fanów Kanonierów.
"Latający Holender" był gościem podcastu SEG Stories gdzie zdradził, że był blisko przenosin do Barçy w 2015 roku: "Zawsze chciałem zagrać w Barcelonie w pewnym momencie mojej kariery, miałem taką nadzieję, że w jakiś sposób to może się ziścić. To było moje wielkie marzenie" - mówił 41-latek. "Po pół roku w Fenerbace zaczęło się o tym mówić a ja miałem ogromne nadzieje, to byłoby niesamowite. Mój agent mi powiedział, że były kontakty, że jest taka opcja, ale potem zadzwonił i powiedział, że to się nie wydarzy" - dodał napastnik zdradzając kulisy.
Jego agent - Kess Vos, który również brał udział w podcaście dodał, że Barcelona miała pewne wątpliwości, ponieważ jego klient grał już wtedy w Turcji. Zdaniem Vosa gdyby Van Persie został w United na dodatkowy rok kontraktu, to byłby w stanie dopiąć transfer do Barçy. Ostatecznie dla Katalończyków cała historia nie skończyła się źle, ponieważ drużyna Luisa Enrique w tym samym sezonie wygrała tryplet, przy niemałym wkładzie Luisa Suáreza, który pozostał podstawowym napastnikiem nie mając realnej konkurencji w składzie.
Komentarze (7)