Dzisiaj mija 25 lat od największej zdrady w historii Barcelony

Grzegorz Skowronek

24 lipca 2025, 17:00

Mundo Deportivo

15 komentarzy

Fot. Getty Images

Samitier, Schuster, Laudrup. Transfery z FC Barcelony do Realu Madryt zdarzały się nie raz, ale jest jeden, który błyskawicznie przychodzi na myśl fanom Blaugrany. Swój jubileusz obchodzi dziś przejście Luisa Figo do Królewskich.

To nie był dobry czas. W maju 2000 roku z funkcji prezydenta Barcelony zrezygnował Josep Lluis Núñez, wcześniej zespół prowadzony przez van Gaala odpadł w półfinale Ligi Mistrzów, nie udało się zdobyć mistrzostwa, Puchar Króla również był przegrany. Cały ten ciąg zdarzeń był zapewne ułamkiem przyczyn, które ostatecznie spowodowały przenosiny Portugalczyka do Madrytu. 

Figo chciał zarabiać więcej. Oczywiście, miał prawo żądać podwyżki, jednak odbyło się to bez jakiegokolwiek obycia. Nikt nie był tym faktem w Barcelonie zaskoczony. Warto chociażby pamiętać w jaki sposób Portugalczyk trafił na Camp Nou. W 1995 roku, będąc jeszcze zawodnikiem Sportingu, podpisał jednocześnie kontrakty z Parmą i Juventusem - z powodu zdublowania umów, został wykluczony z gry we Włoszech na dwa lata. Wobec tego, przed sezonem 95/96 trafił do Katalonii.

Dwa lata później znów był bliski gry w Serie A. Doszedł do porozumienia z Milanem, natomiast w Barcelonie zatrzymała go podwyżka wynagrodzenia, a także opaska kapitańska. Oczywiście do czasu, dokładniej do 24 lipca 2000 roku. Dokładnie tego dnia, Portugalczyk został przedstawiony światu jako nowy piłkarz Realu Madryt, pozując do zdjęcia w asyście świeżo wybranego prezesa Realu, Florentino Péreza. Jak opisuje tę sprawę Mundo Deportivo w książce ''Cała prawda o Caso Figo'', transfer został dokonany bez wiedzy piłkarza. Otoczenie zawodnika, na czele z agentem Veigą było przekonane, że Florentino Pérez nie zostanie prezesem Realu. Jak wiadomo, wygrał wybory, a transfer Figo był jednym z jego pierwszych istotnych dokonań.

Figo wraz ze swoim agentem otrzymali 3 miliony euro, natomiast za ewentualne zerwanie umowy musieliby zapłacić 30 milionów euro. Dlatego Pérez powiedział, że jeśli Portugalczyk nie założy białej koszulki, zapłaci za wszystkie karnety na Santiago Bernabéu. Z tej sytuacji chciano jeszcze wybrnąć, Luis Figo chciał, by Barça zapłaciła tę klauzulę. Nowy prezydent klubu, Gaspart, zaproponował jednak plan, którego Portugalczyk nie zaakceptował. Chciano wejść na drogę prawną i uznania kontraktu piłkarza z Realem za nielegalny, ostatecznie do porozumienia nie doszło i skrzydłowy wylądował w Madrycie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze