Dyrektor sportowy Barcelony, Deco ma sporo pracy w trwającym okienku transferowym. Musi skupić się nie tylko na szukaniu wzmocnień, ale również odejściach z klubu. Jego bólem głowy mają być... środkowi obrońcy.
Juan Jiménez (AS): "Deco ma nowy ból głowy. Niedawno mówił, że Barcelona ma pięciu środkowych obrońców - o jednego za dużo. Wszyscy zwracają się przez to, z różnych powodów, w stronę Ronalda Araujo i Andreasa Christensena. Ale obaj już zadeklarowali czynami to, czego chcą - skrócili wakacje i wrócili do pracy, co jest najlepszą wiadomością, żeby pokazać chęci pozostania w Barcelonie. Urugwajczyk pojawił się w centrum treningowym w środę, Duńczyk był tam nawet dłużej.
Sytuacja Araujo zmieniła się w ostatnich miesiącach. W styczniu, chciał odejść za wszelką cenę do Juventusu, ale kontuzja Iñigo Martíneza w Superpucharze Hiszpanii i nalegania ze strony kolegów spowodowały zmianę, która skończyła się przedłużeniem kontraktu. Deco zawarł w tej umowie klauzulę odejścia w wysokości 60 milionów euro na dwa pierwsze tygodnie lipca, w razie gdyby Urugwajczyk zmienił zdanie. Tak się nie stało. Zmotywowany tym, że może być kapitanem, jeśli odejdzie Ter Stegen i gotowy na przepracowanie całego presezonu (co nie udało się rok temu), jest gotowy na odzyskanie swojego, najwyższego poziomu. Jego plan zakłada kontynuowanie gry w Barçy, nawet jeśli nie będzie w pierwszej jedenastce u Flicka.
Christensen pracuje więcej dni. W ostatnim sezonie praktycznie nie grał przez kontuzję Achillesa, która trzymała go poza boiskiem przez wiele miesięcy. Kończy swój kontrakt w 2026 roku i, mimo że Flick lubi go jako piłkarza, Deco nie chce w kadrze zawodników, którzy mają tylko rok do końca umowy. Duńczyk dobrze czuje się w Barcelonie i przekazał klubowi, że nie chce nigdzie odchodzić.
Deco musi więc coś wymyślić. Wie, że Cubarsí i Iñigo są nietykalni dla Flicka, a planem jest również przedłużenie kontraktu Erica Garcíi, który w drugiej części zeszłego sezonu pokazał swoje możliwości zarówno w środku pola, czy na prawej obronie. To piłkarz, na którego znaleźliby się chętni na rynku, ale nie ma żadnych planów na jego sprzedaż. Zeszłego lata Flick prosił, żeby został, a Eric prosił o minuty, żeby pokazano mu zaufanie. Niemiec dał mu grać, a Katalończyk się odwdzięczył (świetnymi meczami i kluczowymi bramkami w Lizbonie, Mediolanie i nawet w El Clásico) i z bycia zawodnikiem możliwym do sprzedania zmienił się w nietykalnego, który jest jednym z pierwszych w kolejce do przedłużenia kontraktu. Jego sprzedaż z powodu braku chęci odejścia Araujo i Christensena byłaby porażką zarządzania Deco. Na ten moment jednak Portugalczyk ma spory ból głowy ze środkowymi obrońcami".
Komentarze (22)