Zakończenie sezonu tradycyjnie skłania do podsumowań. Barcelona sięgnęła w tym sezonie po LaLigę, Puchar Króla i Superpuchar, ulegając niestety jedynie w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W tym artykule przyjrzymy się linii pomocy, która stała się najważniejszą formacją w drużynie Flicka. To ona rozpoczynała praktycznie każdy atak drużyny, kreowała sposób rozegrania, przyspieszała grę, decydowała o stronie rozegranej akcji. Do tego stanowiła pierwszą ścianę do sforsowania dla przeciwników, co dla rywali bywało murem nie do przeskoczenia.
Najważniejszą zaletą była kompaktowość formacji, wzajemna wymienność pozycji i asekuracja w fazie destrukcji. Pomocnicy grali na dużej intensywności i jeśli któryś z nich zaliczył słabszy moment w sezonie było to od razu widoczne (Fermín, Casadó, Frenkie de Jong). Trzeba pamiętać, że formacja pomocy została najbardziej dotknięta plagą kontuzji i niedyspozycji, po przez które Bernal nie został powołany w 57 spotkaniach, Olmo w 19, Casadó w 14, Gavi w 13, Frenkie de Jong w 10, Fermín w 9, Torre w 5 i Pedri w jednym.
* Średnia ocena FCBarca.com, to średnia nota wystawiona przez Redakcję dla konkretnego gracza we wszystkich oficjalnych rozgrywkach w tym sezonie.
Pedri: ocena 8.5
Z pomocników bezapelacyjnie najlepszy. Możemy go już pomału nazywać „crackiem”, godnym następcą Iniesty i Xaviego. Wyniszczający sezon z 59 spotkaniami, a mimo to zachował równy poziom – choć zdarzały mu się słabsze mecze, nigdy nie schodził poniżej przyzwoitego poziomu. Tytan pracy, aktywny w defensywie, najlepiej presujący, doskonale czytający grę przeciwników, skutecznie asekurujący defensywnych pomocników. Świetny w rozegraniu, nadający tempo akcjom, nie bał się brać ciężaru gry na siebie, często szukający nieszablonowych rozwiązań. Potrafił też – wychodząc w drugim tempie – znaleźć się w sytuacji strzeleckiej i ją wykorzystać.

Marc Bernal – ocena 7,5
Wielki pechowiec. Będąc rewelacją presezonu, znakomicie wszedł w rozgrywki ligowe. Trzy pierwsze spotkania przyniosły mu zawsze wysokie noty. Nie bał się pojedynków jeden na jeden, dobrze się ustawiał, świetnie czytał grę. Oby nowy sezon rozpoczął równie dobrze i bez urazów.

Marc Casadó – ocena 7,0
Pierwszy sezon Marca w La Liga (nie licząc kilkunastu minut w ubiegłych rozgrywkach) i bardzo dobra gra. Bywały momenty, gdy brakowało doświadczenia lub boiskowego cwaniactwa, jednak Casadó potrafił asekurować przestrzenie, zgarniać „bezpańskie” piłki czy posyłać długie, wertykalne i diagonalne podania. Czasem grał jak typowy przecinak, potrafiąc skutecznie odzyskać futbolówkę wślizgiem – choć nie zawsze czysto. Oceniamy go wysoko, ponieważ podołał roli na jednej z najbardziej newralgicznych pozycji na boisku.

Dani Olmo – ocena 7,0
Z powodu kontuzji stracił 1/3 sezonu, a każdy powrót wymagał stopniowego wdrażania w rytm meczowy. Mimo to w tym sezonie widzieliśmy błysk talentu Olmo. Pierwsze mecze napawały nadzieją, że mamy zawodnika, który swoim ustawieniem i techniką połączy linię pomocy i ataku. Niestety plaga urazów nie pozwoliła mu tego potwierdzić w dalszych etapach rozgrywek. Świetnie czuł się w grze na małej przestrzeni, dobrze wypadał w akcjach kombinacyjnych. Gorzej w grze defensywnej, choć potrafił asekurować strefy pozostawione przez innych. Jeśli ominą go kontuzje, możemy mieć z niego ogromny pożytek.

Frenkie de Jong – ocena 5,5
Frenkie nie zrobił postępów w swoim szóstym sezonie w Barcelonie, a zaklinanie rzeczywistości nic tu nie pomoże. Wciąż te same plusy i minusy, choć z roku na rok przybywa tych drugich. Dobrze zaczął po powrocie z kontuzji – szczególnie w meczu z Realem Madryt – ale kolejne słabsze występy zepchnęły go na kilka tygodni na ławkę rezerwowych. Wrócił do składu dopiero po kontuzji Casadó. Nadal potrafi przytrzymać piłkę, grać bezpiecznie i celnie, ale głównie po obwodzie. Było mniej rajdów z piłką, mniej odwagi. W ofensywie ograniczał się do oddawania piłki Pedriemu i Laminowi, samemu rzadko szukając niestandardowych zagrań. W defensywie wciąż zbyt często unikał pojedynków, nie wracał do obrony lub truchtał. Nie potrafił zagrać kilku meczów z rzędu na dobrym poziomie. Zwyżka zaangażowania pod koniec sezonu tylko pokazuje, że jak chce, to potrafi – ale widmo bycia rezerwowym staje się coraz bardziej realne.

Gavi – ocena 5,5
Wrócił po kontuzji i było widać, że to nie ten sam Gavi, którego znaliśmy z poprzednich sezonów. Nie był już tak zadziorny i zdecydowany w odbiorze, choć same doskoki pressingowe nadal były na niezłym poziomie. Często nie potrafił odnaleźć swojego miejsca na boisku, gdzie byłby najbardziej użyteczny dla drużyny. Miał pojedyncze, bardzo dobre występy, ale w większości spotkań był jedynie zawodnikiem „do liczby”, wypełniającym przestrzenie.

Fermín López – ocena 6,5
Nierówny sezon. Słaby początek rozgrywek, co mogło być efektem trudnego poprzedniego sezonu i udziału w letnich turniejach reprezentacyjnych. Jesienią był zagubiony, apatyczny, jakby niepasujący do układanki Flicka. Z czasem jednak robił postępy i na wiosnę odzyskał formę. Potrafił mocno walczyć w defensywie, a w ofensywie często znajdował się w odpowiednim miejscu i czasie, mając realny wkład w końcowy wynik sezonu.

Pablo Torre – 6,0
Ocena końcowa jest pozytywna. Patrząc na to, jak rzadko Flick dawał mu szansę, trzeba powiedzieć, że Pablo odwdzięczał się dobrą grą. Szkoda, że nie dostawał ich więcej. Rozegranie, wykończenie, branie na siebie odpowiedzialności za prowadzenie gry – to nie stanowiło dla niego problemu. Trochę słabsza gra w defensywie, ale ambicji i zaangażowania w walce mu nie brakowało.

A jak Wy oceniacie linię pomocy w tej kampanii?
Przypominamy, że wczoraj podsumowaliśmy grę linii defensywnej - artykuł znajdziecie tutaj.
Komentarze (39)