Pięć wniosków po meczu z Interem

Dariusz Maruszczak

1 maja 2025, 06:00

78 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona w kolejnym szalonym meczu tego sezonu zremisowała z Interem 3:3 w pierwszym starciu półfinałowym Ligi Mistrzów. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tego pojedynku?

1. Superstar Lamine

W zasadzie pięć wniosków można by było napisać tylko o Lamine Yamalu. To jest nieprawdopodobne, że 17-latek potrafi podnieść drużynę w meczu o takim ciężarze gatunkowym. A przecież zrobił to również podczas mistrzostw Europy, gdy strzelił Francji fantastycznego gola. Lamine zaczyna wyrabiać sobie markę gamechangera, supergwiazdy, która indywidualną jakością przesądza o losach rywalizacji. Bardzo mało jest takich graczy w coraz bardziej schematycznym i nacechowanym kolektywizmem futbolu. Wychowanek Barcelony w zasadzie w jedną połowę zrobił jeden z najlepszych indywidualnych występów tego sezonu. Stanowi największą nadzieję Blaugrany w kontekście rewanżu w Mediolanie i na kolejne lata.

2. Efektowna Barcelona

Fani Barçy cieszą się postępami drużyny prowadzonej przez Hansiego Flicka, a po latach wreszcie mogą z wypiekami na twarzy oglądać mecze swoich ulubieńców. Postronni kibice też muszą jednak przyznać, że mecze z udziałem Barçy są zdecydowanie najefektowniejsze w tym sezonie. 4:1 z Bayernem, 3:2 z Borussią, 5:4 z Benficą czy dzisiejsze 3:3 z Interem to były ozdoby obecnej edycji Ligi Mistrzów. Blaugrana jest na ustach wszystkich dzięki swojemu poziomowi, ale też radości, jaką przynosi swoją grą, oraz emocjom, jakie dostarczają jej spotkania.

3. Problemy w obronie i z koncentracją

Barcelona znów dała się zaskoczyć na początku spotkania. Przeciwnicy wiedzą, że Barça z biegiem minut umacnia swoją przewagę i wtedy trudno jest coś zdziałać, dlatego często rzucają się do ataku tuż po pierwszym gwizdku. A drużyna Hansiego Flicka znów nie potrafiła sobie z tym poradzić. Pojedyncze akcje rzutowały na wynik, bo mimo dużej przewagi Blaugrany Inter zdołał przy trzech celnych strzałach zdobyć trzy bramki. Gdyby w tych punktowych sytuacjach defensorzy podejmowali skuteczniejsze działania, Barça jechałaby do Mediolanu z zupełnie innym wynikiem. Ten nieład i łatwość, z jaką rywale potrafią stworzyć okazję bramkową, muszą budzić niepokój.

4. Kolejny pokaz charakteru

Mimo wszystko Barcelona bardzo szybko potrafiła się podnieść po ciosach Interu, zwłaszcza tym drugim. Być może w przeszłości Katalończycy nie daliby rady odbudować się mentalnie po takim początku, ale teraz wydaje się wręcz, że jeszcze bardziej napędzają ich trudne sytuacje. Spora w tym zasługa Lamine Yamala, ale trzeba przyznać, że cała drużyna zdołała po golach Interu pokazać siłę woli. Ekipę Hansiego Flicka trudno jest złamać, dlatego mimo niedostatków można z nadzieją podchodzić do rywalizacji na Giuseppe Meazza. Zespół Barçy wykuł się w ogniu, więc nawet piekło na włoskim stadionie nie powinno mu przeszkadzać.

5. Terminarz i brak rotacji wykańczają kadrę

Niestety po dzisiejszym meczu wypadł Hansiemu Flickowi kolejny podstawowy element składu. Po Alejandro Balde i Robercie Lewandowskim tym razem kontuzji doznał Jules Koundé. Francuz był drugim najczęściej grającym piłkarzem na świecie w tym sezonie i w końcu musiało to przynieść negatywny skutek. Kłania się zbyt rzadka rotacja, zwłaszcza że niemiecki szkoleniowiec miał zarówno młodego utalentowanego dublera dla Koundé w postaci Hectora Forta, jak i bardziej doświadczonego Erica Garcíę, który grał na tej pozycji w Gironie. Teraz już jest po fakcie, a Francuz nie wystąpi w rewanżu z Interem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (78)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy