Pięć wniosków po finale Pucharu Króla

Dariusz Maruszczak

27 kwietnia 2025, 06:30

117 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona po ekscytującym meczu pokonała Real Madryt 3:2 i sięgnęła po Puchar Króla. Jakie możemy wyciągnąć wnioski po tak szalonym spotkaniu?

17-latkowie trzymają Barcelonę

Barça miała różnych bohaterów tego finału, ale warto podkreślić dwóch najmłodszych. Lamine Yamal w ataku był najbardziej decydującym zawodnikiem, a jego dwie asysty (druga do Ferrana w zasadzie z niczego) przyczyniły się do triumfu Barcelony. Z kolei w obronie wiele kluczowych, ratujących interwencji zanotował Pau Cubarsí. Z takimi graczami przyszłość należy do Blaugrany. Lamine i Cubarsí pokazali klasę i charakter, również w trudnych momentach.

Tendencja spadkowa Raphinhi

Wygląda na to, że ten sezon mocno odbija się na Brazylijczyku. Raphinha znów prezentował się słabiej i miał problemy przy wykańczaniu akcji. Oddał aż siedem strzałów, ale czy którymkolwiek z nich naprawdę zagroził Courtois? 28-latek miał co najmniej dwie bardzo dobre szanse, którymi mógł zapewnić Barcelonie bezpieczeństwo, ale w obu przypadkach uderzył równie źle. Jeden raz może się zdarzyć, ale gdy drugi następuje niedługo po pierwszym, świadczy to raczej o pogorszeniu wydajności zawodnika. W dodatku Raphinha nie grał zbyt rozsądnie w wielu ważnych momentach spotkania i nieszczególnie wspomagał lewego defensora.

Utrata kontroli, utrzymanie charakteru

W pierwszej połowie Barcelona niemal całkowicie dominowała. Wydawało się, że Real nie będzie w stanie nawiązać wyrównanej rywalizacji. Po przerwie Los Blancos potrafili jednak narzucić swoje warunki. Grę rywala napędzały też błędy zawodników Blaugrany, a nawet Pedri zaliczył dwie groźne straty na własnej połowie. Skończyło się dobrze, dzięki temu, że Barça znów potrafiła podnieść się w trudnym momencie i pokazać charakter. Drużyna Hansiego Flicka musi jednak wystrzegać się takich momentów, zwłaszcza że w rywalizacji z Interem będzie potrzebne większe wyrachowanie, tym bardziej ze względu na ubytek sił w finale Pucharu Króla.

Presja ma sens

Klubowa telewizja Realu Madryt znów wywierała presję na arbitrach jeszcze przed rozpoczęciem spotkania, a klub z ich powodu pośrednio groził nawet bojkotem pojedynku. Wydaje się, że działania Los Blancos okazały się skuteczne i wpłynęły na sędziów, bo ci wykazywali zaskakującą łagodność wobec piłkarzy Królewskich. Pojedynek obfitował w różne kontrowersje sędziowskie, ale brak karania kartkami zawodników Realu (wejścia Bellinghama w Pedriego czy Ceballosa w Raphinhę, uderzenie Lamine Yamala przez tego drugiego) czy sytuacje z końcówki regulaminowego czasu gry, gdy VAR interweniował wyłącznie na korzyść klubu z Madrytu przy dwóch sytuacjach w polu karnym, trudno zrozumieć.

Bez wdzięczności, bez klasy

Finał jednak doskonale pokazał, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, nawet gdy sędzia łagodnie potraktuje piłkarzy Realu, jeżeli ten przegra. Furia Rüdigera to kolejne niezrozumiałe zachowanie z tego spotkania, a na plac gry wtargnęli też Vinícius i Lucas Vázquez. Być może zawodnicy nie widzieli, że Mbappe ewidentnie faulował Garcíę, ale nawet nadmiar emocji nie powinien ich tłumaczyć. Zwłaszcza reprezentanta Niemiec, który przekracza kolejne granice, i nie wiadomo, co jeszcze zrobi, jeśli nie zostanie powstrzymany. Na szczęście gracze Realu mieli wspaniały przykład postawy fair play Barcelony po końcowym gwizdku, gdy Blaugrana zrobiła im szpaler. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (117)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy