Javier Tebas, prezes LaLigi, zareagował na sytuację, która ma miejsce w przeddzień finału Pucharu Króla. Poniżej tłumaczenie słów, które opublikował w serwisie X.
To nie futbol, to walka o władzę.
Nie lubią Tebasa, bo nie robi tego, co oni chcą.
Nie lubią Čeferina, bo nie robi tego, co oni chcą.
Nie lubią Louzána, bo nie robi tego, co oni chcą.
Nie lubią komentatorów, bo nie mówią tego, co oni chcą.
Nie chcą kontynuować reformy arbitrażu, bo oni tego nie chcą.
(...)
A teraz, po oświadczeniach sędziów – mając dość ciągłych nękań ze strony Realu Madryt TV – odpowiadają tak, jak potrafią:
- Zawieszają konferencję prasową.
- Opuszczają trening na La Cartuja.
- Gardzą oficjalnymi wydarzeniami instytucjonalnymi finału Pucharu.
- Pojawiły się doniesienia, że nie zagrają w finale Pucharu.
Jacy delikatni.
On [Real Madryt - przyp. red.] nie protestuje, on naciska.
On nie narzeka, on grozi.
On się nie sprzeciwia, on karze.
Nie chce ulepszać piłki nożnej, chce mieć swoją własną piłkę nożną.
A najgorsze jest to, że on nie próbuje.
Poważne jest to, że wielu na to pozwala, wyraża na to zgodę i w tym pomaga.
Komentarze (33)