Kiedy Barcelona strzeliła bramkę na 1:0 części kibiców nie przypadło do gustu zachowanie Raphinhi, który wbił piłkę do siatki dokładając nogę do futbolówki, która była już na linii bramkowej. Brazylijczyk ryzykował tym samym odgwizdaniem spalonego, co mogło zostać uznane za samolubne zachowanie.
Kapitan Barcelony nie ma ostatnio dobrej prasy. Buńczuczne zapowiedzi przed meczem z Argentyną, przepychanki z Ter Stegenem, wyzywanie sędziego, a teraz odebranie trafienia Pau Cubarsíego. Wydaje się jednak, że relacje obu piłkarzy na tym nie ucierpią. Dla Hansiego Flicka najważniejszy jest wynik zespołu, na który pracują wszyscy zawodnicy, a sam Raphinha przeprosił młodszego kolegę.
"Martwiłem się, że przy pierwszym golu był spalony, całe szczęście tak nie było. Dotknąłem piłki tuż przed linią, przeprosiłem za to Cubarsíego, powiedział mi że wszystko jest ok, że będzie miał asystę. Myślałem, że to może być spalony, to była błyskawiczna decyzja" - mówił po spotkaniu Brazylijczyk. "Nie zamierzam mówić, że już jesteśmy w półfinale. Został nam rewanż, a gra u nich zawsze jest trudna. To drużyna z dużą jakością, osiągnęliśmy dobry wynik i musimy to kontynuować" - dodał.
Skrzydłowy ma na koncie 12 bramek i razem z Robertem Lewandowskim przewodzi tabeli strzelców w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Polak zanotował jedno trafienie mniej. Za ich plecami plasuje się Serhou Guirassy, który uzbierał 10 goli.
Co uważacie o zachowaniu Raphinhi? Dajcie znać w komentarzach.
Komentarze (32)