Barcelona osiągnęła świetny wynik (4:0) w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund. Z czego zapamiętamy to spotkanie?
1. Frenkie de Jong
Do efektownej i efektywnej gry linii ataku Barcelony można było się już przyzwyczaić, więc ten artykuł z pomeczowymi wnioskami warto zacząć od kogoś innego. Frenkie de Jong zasłużył na owacje na stojąco. Jego występ przeciwko Borussii Dortmund był praktycznie kompletny. Nie można Holendrowi zarzucić uciekania od odpowiedzialności. Harował w defensywie, był aktywny w wyprowadzaniu piłki, a akcje Barçy toczyły się w takim tempie, jakie nadawał im właśnie De Jong. Widać, że Frenkie w formie nadal potrafi być niesamowicie użytecznym piłkarzem.
2. Liczby, liczby, liczby...
Pewni zawodnicy Barcelony są od nich uzależnieni. To nie był mecz Raphinhi, bazując na samych odczuciach z jego gry. Co jednak dowiózł? To, co zwykle. Tym razem bramkę i dwie asysty. Brazylijczyk w Lidze Mistrzów zmienia się w potwora, którego nie sposób zatrzymać. 12 goli w 11 meczach robi wrażenie, a jeśli dołożymy do tego 7 asyst, szczęka opada aż do podłogi. Z liczbami za pan brat jest również Robert Lewandowski. Polak, mimo nie zawsze świetnej gry, w wieku 36 lat dalej jest jednym z najlepszych napastników na świecie, co udowodnił, zdobywając dwie bramki i nagrodę gracza meczu. Chapeau bas!
3. Dortmund tak słaby, jak go malują
Przed meczem sporo mówiło się o bardzo słabym sezonie Borussii Dortmund. Niemiecki zespół pokazał w Barcelonie, że taka jest prawda. Podopieczni Niko Kovača (który jest trzecim trenerem BVB w tym sezonie) mieli problemy z wymienieniem kilku celnych podań. Gdy już dochodzili do sytuacji strzeleckich, zawodziła umiejętność dobrego wykończenia sytuacji. Borussia pokazała swoją prawdziwą twarz, choć w Lidze Mistrzów od ponad roku udawało jej się to bardzo dobrze ukrywać.
4. Człowiek od zadań specjalnych
Choć w pierwszej części sezonu sporo osób narzekało na Fermína Lópeza, tak teraz Hiszpan może pokazać im popularny gest uciszania. Ofensywny pomocnik Barçy stał się niesamowicie wartościowym zmiennikiem, a, jeśli trzeba, również zawodnikiem pierwszego składu. W Barcelonie wiedzą już, że na zdrowie Daniego Olmo nie można liczyć, ale za to na dobre występy Fermína już tak. Asysta z Osasuną, asysta z Gironą, asysta z Borussią... Człowiek od zadań specjalnych pokazuje swoją wartość w drużynie Hansiego Flicka.
P.S. Ma już więcej goli i asyst (13) niż w poprzednim sezonie (12).
5. Na zero z tyłu
Poza festiwalem strzeleckim ważne dla Barçy jest również czyste konto. Wojciech Szczęsny może zejść z boiska uśmiechnięty, bo, jak sam przyznawał, jeśli straci gola przy wysokiej wygranej, to po meczu jest trochę zdenerwowany. Tym razem nic takiego się nie stało - obrona stanęła na wysokości zadania, nie dopuszczając do tego, by piłka zatrzepotała w siatce. U Szczęsnego dało się wyczuć niesamowity spokój, który wpływa również na kolegów z linii defensywnej. Nie ma żadnych pochopnych ruchów, a kiedy piłkę trzeba po prostu wybić w trybuny, to żaden z piłkarzy nie wstydzi się tego robić.
Komentarze (63)