Strata punktów w meczu z Betisem odrobinę popsuła nastroje w przed pojedynkiem z Borussią Dortmund w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Nie było jednak wątpliwości, że to podopieczni Hansiego Flicka są zdecydowanym faworytem tego starcia. Nie było wielkich niespodzianek w składzie gospodarzy. W bramce stanął Wojciech Szczęsny, a przed nim zagrali Koundé, Cubarsí, Martínez oraz Balde. W środku pola obok De Jonga i Pedriego wystąpił Fermín, natomiast ofensywny tercet utworzyli Raphinha, Lamine Yamal oraz Robert Lewandowski. Na ławce po dobrym meczu z Betisem zasiadł Gavi.
Goście od początku musieli radzić sobie z wysokim pressingiem Barcelony i atakami skrzydłami. Pierwsze dośrodkowanie Raphinhi zostało zablokowane, ale sama akcja dwójkowa Brazylijczyka z Lewandowskim mogła się podobać. W piątej minucie techniczny strzał oddał Lamine Yamal, a Kobel dobrze interweniował. Chwilę później młody skrzydłowy efektownie przedarł się w pole karne o uderzył z niemal zerowego kąta, niestety niecelnie. W siódmej minucie z kolei skrzydłem uciekł Raphinha i dobrze podał do Lewandowskiego, którego strzał z pierwszej piłki obronił golkiper gości. Dominacja Barcelony w pierwszym kwadransie nie podlegała dyskusji, ale wciąż mieliśmy bezbramkowy remis.
Wreszcie w 25. minucie świetnym dośrodkowaniem z rzutu wolnego popisał się Fermín, piłkę strącił Martínez, następnie uderzył Cubarsí, a gola młodemu stoperowi kontaktem na samej linii zabrał Raphinha. Były jeszcze obawy, że Brazylijczyk znajdował się na pozycji spalonej, ale po analizie VAR gol został uznany. W 34. minucie Raphinha mógł mieć już na swoim koncie dublet, ale zdołał dobrze złożyć się do strzału po podaniu Lamine Yamala. Chwilę później sam przed Wojciechem Szczęsnym stanął Guirassy, jednak fatalnie skiksował. W 40. minucie Raphinha szukał Lewandowskiego podaniem, ale Polak zdołał oddać tylko niegroźny strzał. W doliczonym czasie gry dobrą okazję miał jeszcze Guirassy, który uderzył po zwodzie w boczną siatkę. Wynik przed przerwą już się nie zmienił - Barcelona prowadziła, ale można było mieć pewien niedosyt.
Drugą połowę niezłym choć niecelnym strzałem rozpoczął Gittens. W 48. minucie Lamine Yamal świetnie dośrodkował do Raphinhi, który zagrał głową wzdłuż bramki, gdzie czekał już Lewandowski i również głową z bliska wpakował piłkę do siatki. W 63. minucie doskonałą okazję po podaniu Pedriego miał Fermín, ale trafił w słupek. Chwilę później znów młody pomocnik miał okazję, jednak najpierw został zablokowany, a później uderzył ponad poprzeczką. W 66. minucie Barcelona wyprowadziła doskonały kontratak. Lamine Yamal świetnie wypuścił prostopadłym podaniem Fermína, który dobrze odegrał do Lewandowskiego, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Kobla po raz drugi w tym meczu.
W 77. minucie znów gospodarze ruszyli z kontratakiem. Piłkę przejął Lewandowski, zostawił ją Raphinhi, który świetnie dośrodkował do Lamine Yamala, a młody skrzydłowy niesygnalizowanym strzałem lewą nogą nie dał szans golkiperowi Borussii. Hansi Flick przeprowadzał kolejne zmiany. Na boisku pojawili się Eric García, Araujo oraz Ferran, zmieniając Pedriego, Martíneza i Lewandowskiego. W 86. minucie swój występ zakończył Lamine Yamal, a zastąpił go Ansu Fati. W 89. minucie Borussia wreszcie wpakowała piłkę do siatki, jednak gol nie został uznany - pozycja spalona. W samej końcówce Barcelona mogła jeszcze dobić rywali po kontrataku, ale ostatecznie nie mieliśmy zmiany wyniku. Zwycięstwo czterema bramkami sprawia, że podopieczni Hansiego Flicka są już o krok od awansu do półfinału. W Dortmundzie trzeba jednak zagrać dobry mecz, by nie powróciły demony z przeszłości.
Barcelona: Szczęsny - Koundé, Cubarsí, Iñigo Martínez (min. 81, Araujo), Balde - De Jong, Pedri (min. 81, Eric García) - Lamine Yamal (min. 86, Ansu Fati), Fermín (min. 74, Gavi), Raphinha - Lewandowski (min. 81, Ferran Torres)
Borussia Dortmund: Kobel - Ryerson (min. 79, Süle), Can, Anton, Bensebaini - Chukwuemeka (min. 68, Reyna), Nmecha (min. 68, Ozcan) - Adeyemi (min. 46, Beier), Brandt, Gittens (min. 79, Duranville) - Guirassy.
Komentarze (498)