Mecz z Betisem musiał być dla Hansiego Flicka meczem trudnych wyborów. Real przegrał z Valencią i nadarzyła się szansa, by odskoczyć Królewskim już na sześć punktów. Jednocześnie już w środę czekał Barcelonę pojedynek z Borussią, która ostatnie dwa spotkania pewnie wygrała. Niemiecki szkoleniowiec nie zdecydował się na poważne rotacje, choć w składzie zabrakło narzekającego na dyskomfort Martíneza oraz przemęczonego Raphinhi. W bramce stanął Wojciech Szczęsny, a przed Polakiem zagrali w linii obrony Koundé, Araujo, Cubarsí oraz Balde. W środku pola do Pedriego i De Jonga dołączył Gavi, a miejsce na lewym skrzydle zajął Ferran Torres. Do wyjściowej jedenastki powrócił Robert Lewandowski, a na prawym skrzydle wystąpił Lamine Yamal, który najwyraźniej nie potrzebuje odpoczynku.
Początek był dość nerwowy. Betis szukał piłek za linię obrony, a Barcelona miała problemy z dokładnością w rozegraniu. W defensywie dwukrotnie przydała się szybkość Ronalda Araujo. W szóstej minucie groźny strzał z dystansu oddał Pedri, a Adrian z trudem sparował piłkę na rzut rożny. Chwilę później było już jednak 1:0 po tym, jak Ferran Torres zagrał z pierwszej piłki do Gaviego, a ten precyzyjnym strzałem w kierunku dalszego słupka trafił do siatki. Barcelona prowadziła grę, ale to Betis zdobył bramkę. W 17. minucie precyzyjne dośrodkowanie Lo Celso z rzutu rożnego wykorzystał Natan, który wygrał pojedynek powietrzny z Araujo i strzałem głową pokonał Szczęsnego. Od samego początku szeroko na skrzydłach ustawieni byli Lamine Yamal i Balde, a Ferran schodził do środka. Kolejne dośrodkowania padały jednak łupem defensywy Betisu.
W 29. minucie bardzo blisko gola był Ferran, ale nie zdołał skierować piłki w światło bramki po dośrodkowaniu Balde. W 38. minucie dwukrotnie strzelał Lamine Yamal, jednak piłka do siatki nie wpadła. Gra gospodarzy mogła się podobać, choć nie do końca przekładała się na wynik. Z kolei Manuel Pellegrini musiał być zadowolony z efektywności swojego zespołu. W końcówce pierwszej połowy Barcelona miała przytłaczającą przewagę w posiadaniu piłki 80 do 20%, ale nie zdołała oddać choćby jednego strzału. Hansi Flick musiał się w przerwie zastanowić, co poprawić w grze, by zdobyć komplet punktów. Betis był jednak bardzo groźny i trzeba było uważać na kontrataki.
W przerwie Pellegrini dokonał jednej zmiany - boisko opuścił Sergi Altimira, a w jego miejsce pojawił się Chimy Avila. Druga połowa rozpoczęła się od niecelnego strzału Antony’ego. Z kolei De Jong miał sporo szczęścia, że po jego błędzie do piłki nie dopadł Cucho, tracąc wcześniej równowagę. W 55. minucie Pedri genialnie zagrał do Koundé, którego strzał obronił jednak Adrian. W 59. minucie swój występ zakończyli Frenkie i Ferran, a ich miejsce zajęli Eric García oraz Raphinha. W 62. minucie zza szesnastki uderzył Gavi, a piłka po rykoszecie przeleciała obok słupka.
Barcelona stale atakowała, ale brakowało dokładnego ostatniego podania. Bardzo aktywny był Lamine Yamal, jednak podejmował złe decyzje w kluczowych momentach. W 76. minucie wprowadzony chwilę wcześniej Fermín dobrze dośrodkował, a Raphinha uderzył głową, niestety niecelnie. Po kolejnych atakach gospodarzy z dystansu uderzył Natan, a Szczęsny sparował piłkę na rzut rożny. W końcówce Barcelona jeszcze kilkakrotnie próbowała zaskoczyć defensywę rywali, ale bezskutecznie. Tymczasem Betis próbował wykorzystać rzuty rożne. Czy remis to wynik rozczarowujący? Na pewno ekipa Hansiego Flicka mogła i powinna dzisiaj zwyciężyć, jednak zdarzają się i takie mecze. Najważniejsze, że obyło się bez urazów, a jednocześnie przewaga nad Realem i tak wzrosła o jeden punkt. Teraz trzeba się skupić na Lidze Mistrzów.
Barcelona: Szczęsny, Koundé, Araujo, Cubarsí, Balde (min. 75, Gerard Martin), De Jong (min. 59, Eric García), Pedri (min. 75, Fermín), Gavi, Lamine Yamal, Ferran (min. 59, Raphinha), Lewandowski.
Betis: Adrian, Ruibal, Bartra, Natan, Perraud, Altimira (min. 46, Chimy), Johnny (min. 78, Llorente), Fornals, Lo Celso (min. 59, William), Antony (min. 75, Jesús Rodríguez), Cucho (min. 75, Bakambu).
Komentarze (485)