Barcelona nie zawiodła i zdobyła komplet punktów w meczach z Osasuną i Gironą rozegranych po przerwie na zgrupowania reprezentacji. Dopiero pojedynek z Atlético miał jednak szczególną wagę. Ewentualne zwycięstwo na Metropolitano oznaczałoby bowiem, że podopieczni Hansiego Flicka zmierzą się w finale Pucharu Króla z Realem Madryt. Niemiecki szkoleniowiec postawił na sprawdzony blok obronny złożony z Koundé, Cubarsíego, Martíneza oraz Balde. W środku pola także nie było niespodzianek - zagrali Pedri i Frenkie, a przed nimi wystąpił Fermín. Do składu wrócił Raphinha, który stworzył parę skrzydłowych z Lamine Yamalem. Na środku ataku z kolei tym razem zabrakło Lewandowskiego, którego miejsce zajął Ferran Torres.
Już w pierwszej minucie urwał się Lamine Yamal, a po jego dośrodkowaniu było bardzo blisko bramki samobójczej. W piątej minucie niewiele zabrakło, by do długiego podania doszedł Raphinha. Barcelona szukała szybkich ataków, bazując głowie na grze skrzydłami. Bardzo szybko żółtą kartkę zarobił Azpilicueta, a po analizie VAR mogło się nawet skończyć czerwonym kartonikiem. Sędzia był jednak tym razem pobłażliwy. W 13. minucie ukarany został także De Paul, również za faul na Brazylijczyku. W 18. minucie Raphinha dobrze odegrał do Ferrana, ale Hiszpan został zablokowany. Chwilę później Lamine Yamal świetnie wypuścił Koundé, jednak Francuz po sprytnym minięciu obrońcy uderzył ponad poprzeczką.
W 27. minucie znów popisał się Lamine Yamal, który zagrał fantastyczną prostopadłą piłkę do Ferrana, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Musso! W 30. minucie powinno być 2:0, ale pomimo świetnej szarży Lamine Yamala i kilku opcji w szesnastce, nie udało się nawet oddać celnego strzału. Atlético oddało pierwszy strzał dopiero w 34. minucie, ale uderzenie Le Normanda głową było niecelne. W 39. minucie niezłą okazję miał Raphinha, jego strzał z ostrego kąta nie zaskoczył jednak Musso. Barcelona kontrolowała grę do końca pierwszej połowy i choć nie podwyższyła prowadzenia, to podopieczni Hansiego Flicka mogli być zadowoleni. To Diego Simeone musiał szukać zmian, by poprawić grę zespołu po przerwie.
Na drugą połowę nie wyszli już ukarani żółtymi kartkami Reinildo i Azpilicueta, a także Giuliano Simeone, a w ich miejsce pojawili się Lenglet, Galan oraz Sorloth. Gospodarze dobrze rozpoczęli, a świetną okazję w 52. minucie zmarnował Sorloth, uderzając w boczną siatkę. W 55. minucie z kolei Raphinha miał wyborną okazję, ale Musso poradził sobie z jego strzałem. Tymczasem Simeone dokonał już czwartej zmiany w 58. minucie, wprowadzając Molinę za Le Normanda. Hansi Flick zareagował i posłał do gry Erica Garcíę oraz Araujo w miejsce Fermína i Cubarsíego. Coraz więcej do powiedzenia miało Atlético, choć brakowało konkretów w ofensywie. Dośrodkowania dobrze wyłapywał Szczęsny, a akcje skrzydłami było stopowane.
W 69. minucie piłkę do siatki wpakował Sorloth, ale w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej i gol nie został uznany. W 74. minucie na boisku zameldował się Robert Lewandowski, zmieniając Ferrana Torresa. Barcelona powinna rozstrzygnąć spotkanie pomiędzy 80. a 83. minutą, ale najpierw Eric García za lekko zagrał w kierunku Lamine Yamala wychodzącego na wolne pole, a później to młodziutki skrzydłowy zagrał samolubnie i został zablokowany przy próbie strzału. W 86. minucie niezadowolony i wyczerpany boisko opuścił Lamine Yamal, a w jego miejsce wszedł Gerard Martin, co oznaczało przesunięcie Balde na skrzydło. W końcówce spotkania Barcelona potrafiła dłużej utrzymać się przy piłce i tym samym oddalić niebezpieczeństwo od swojej bramki. Ekipa Flicka była w defensywie na tyle skuteczna, że utrzymała skromne prowadzenie i awansowała do finału Pucharu Króla.
Druga połowa nie była być może najbardziej widowiskowym spektaklem, ale należy docenić poświęcenie, z jakim grali zawodnicy Barcelony. Pomimo widocznego zmęczenia i sporej liczby prostych błędów, gospodarze stworzyli sobie zaledwie jedną dobrą okazję. W finale już czeka Real Madryt, zatem każdy kibic futbolu powinien już teraz zacierać ręce.
Barcelona: Szczęsny, Koundé, Cubarsí (min. 58, Araujo), Iñigo Martínez, Balde, De Jong, Pedri, Fermín (min. 58, Eric García), Lamine Yamal (min. 86, Gerard Martin), Raphinha, Ferran (min. 74, Lewandowski).
Atlético: Musso, Azpilicueta (min. 46, Lenglet), Gimenez, Le Normand (min. 58, Molina), Reinildo (min. 46, Galan), Llorente, Barrios, De Paul, Giuliano (min. 46, Sorloth), Griezmann (min. 81, Riquelme), Álvarez.
Komentarze (591)