Kwestia przejścia Jonathana Taha do FC Barcelony z tygodnia na tydzień staje się mniej pewna. Wpływ na finalizację transferu niemieckiego obrońcy miało odnowienie kontraktu Ronalda Araujo, a także nadal o sobie daje znać finansowe fair play. Jak pisze Toni Juanmarti ze Sportu, defensor Bayeru Leverkusen chciałby szybciej podjąć decyzję, mając z tyłu głowy to, że musi zacząć rozważać inne opcje.
Porozumienie Barcelony i Jonathana Taha to jedno. Do jego realizacji potrzebne są określone warunki. Deco w rozmowie ze Sportem wyjaśniał, że jeśli w drużynie będzie czterech środkowych obrońców, to trudno będzie znaleźć miejsce dla piątego. Potrzebne więc będzie odejście. Co więcej, w dalszym ciągu ograniczenia w ruchach transferowych nakłada finansowe fair play. Jonathan Tah wciąż czeka na Barcelonę, ale ku jego rozczarowaniu, nie otrzymuje od Blaugrany dobrych wiadomości.
''Obrońca Bayeru Leverkusen już wie, że sytuacja utknęla w martwym punkcie, ale jest skłonny odłożyć decyzję, by sprawdzić, czy kataloński klub przyspieszy proces. Mało prawdopodobne, aby wydarzyło się to przed latem, więc Tah będzie musiał albo znaleźć inny klub, albo dużo zaryzykować'' - pisze Toni Juanmarti.
Z klubu prawdopodobnie odejdzie Christensen, ale mając do dyspozycji Cubarsíego, Iñigo i Araujo, ciężko oczekiwać, aby dla klubu priorytetem był kolejny środkowy obrońca planowany do gry w pierwszym składzie. Gdyby sytuacja z Ronaldem Araujo rozwiązała się inaczej i Urugwajczyk już byłby poza Barceloną, to naturalnie otworzyłoby autostradę dla Taha do podpisania umowy z Blaugraną. Mijają natomiast tygodnie i nic w sprawie transferu się nie zmienia. Jonathan Tah musi więc spoglądać na drzwi z napisem ,,plan B''.
Komentarze (25)