Jak co tydzień, Miguel Rico uraczył nas nowościami ze środowiska Barcelony. Dziennikarz Relevo pisze głównie o piłkarzach, którzy w jakiś sposób mogą być łączeni z Barçą, jednak żadne z nazwisk nie jest pewne. A wymienia ich dość wiele.
Miguel Rico: „Jeśli chodzi o nowości w Barçy, to jest nią Jeremie Frimpong, który zagrał świetny mecz przeciwko Hiszpanii, atakując po stronie Marca Cucurelli. Nie pierwszy raz mówi się o tym zawodniku. Już w zeszłym sezonie łączyło się go z Barceloną, nawet mocniej niż Alejandro Grimaldo. Barça docenia jakość Holendra, ale byłby on... rywalizacją dla Julesa Koundé i Lamine Yamala - gdyż może grać wszędzie po prawej stronie. [...] Co do Grimaldo, to on sam w tym tygodniu powiedział, że chce wrócić do domu. Do tego, w którym rozochocił się Alejandro Balde, stając się niezmienialnym zawodnikiem dla Hansiego Flicka. Obaj nie są priorytetowymi transferami.
Mówiono również o Tijjanim Reijndersie. Kosztowałby, podobnie jak Frimpong, 50 milionów euro, ale musiałby mierzyć się z dobrze obsadzoną w Barçy linią pomocy. [...] Deco miał jednak bardziej pilne sprawy i był ostatnio w Brazylii, by oglądać zawodnika, który mu się podoba - Luisa Díaza, skrzydłowego Liverpoolu, który strzelił gola Canarinhos w ostatnim meczu. Barça nie dysponuje jednak na ten moment konkretnym budżetem na transfery i nie zdecydowała, w kogo zainwestować swoje pieniądze, gdyż nadal nie wiadomo, kogo się pozbędzie i kogo będzie trzeba sprzedać. Inną rzeczą jest jednak kogoś sprzedać, a jeszcze inną oddać kogoś, kogo chcesz zostawić. A tak może się stać”.
Dziennikarz Relevo wspomina także, że Barcelona miała szansę ściągnąć do siebie Juliána Álvareza za klauzulę 22 milionów euro, kiedy był jeszcze piłkarzem River Plate. Wtedy jednak oczy dyrekcji sportowej Blaugrany zwróciły się w stronę Premier League i pozyskano Ferrana Torresa z Manchesteru City. W tym samym okienku Álvarez dołączył do drużyny Pepa Guardioli jako następca rekina.
Rico zakończył, mówiąc o nazwisku, które jeszcze nie pojawiało się w plotkach z klubu. Jak przyznał mu „ktoś związany z Barçą” zwraca się uwagę na napastnika z dużą przyszłością - Hugo Ekitike z Eintrachtu Frankfurt. To 22-letni Francuz mierzący 1,90m, który ma 19 goli w 38 meczach tego sezonu. Do tego zaliczył 8 asyst, poruszając się na pozycji napastnika i lewego skrzydłowego. Cena, jaką musiałaby zapłacić Barcelona za tego piłkarza, to 30-35 milionów euro. To interesujący profil, niepodobny do innych piłkarzy, których się wymienia w tym kontekście, jednak trzeba zobaczyć, jak poradzi sobie w elicie na dłuższą metę. „Nie mówimy, że jest na celowniku klubu lub że wykonano ruchy, by go sprowadzić. Nic takiego. Chodzi o to, że trzeba być uważnym, podobnie jak inne kluby wobec tego piłkarza” - zakończył Rico.
Komentarze (13)