Xavi: Jestem dumny, że zaufałem piłkarzom z nowego pokolenia. Fermín, Lamine, Pau, oni są przyszłością klubu

Grzegorz Skowronek

8 marca 2025, 10:00

Sport, Mundo Deportivo, Marca

15 komentarzy

Fot. Getty Images

Pozostający obecnie bez klubu, Xavi Hernández udzielił wywiadu magazynowi France Football. Legenda Barçy mówi w nim o swojej trenerskiej przyszłości, a także odnosi się do czasu spędzonego w Barcelonie jako zawodnik, ale także jako szkoleniowiec.

- Nie mam niczego ustalonego z góry, jestem otwarty. Dlaczego nie miałbym prowadzić innej drużyny z LaLigi? Szukam ekscytującego projektu, mam ambicję, żeby zdobywać trofea. Posłucham więc różnych ofert.

- Kiedy wzięła mnie Barcelona, był to jeden z najlepszych dni w moim życiu. Od tego momentu poświęciłem cały swój czas i duszę piłce nożnej. Punktualność, dyscyplina, żywienie. Nie było łatwo być w domu, ponieważ moi rodzice byli zawsze bardzo restrykcyjni.

- Mój czas jako trenera? Klub był w jednym z gorszych momentów w historii, być może nawet gorszym niż na początku XXI wieku. Oczekiwania były bardzo wysokie z powodu mojej historii w Barcelonie. Być może moje przywiązanie do klubu powoduje, że czasami mnie to boli.

- Przyznaję, że popełniłem błędy w zarządzaniu. Odejście Busquetsa wymusiło na nas zmianę stylu gry. Grałem trójką ofensywnych pomocników, co nie zawsze było właściwe. Czuję się dumny z tego, że zaufałem piłkarzom z nowego pokolenia. Poza tytułami, jestem dumny, że zagrali u mnie Fermín López, Lamine Yamal, Pau Cubarsí czy Alejandro Balde. Oni są przyszłością klubu.

- Pierwsze półtora roku było bardzo dobre. Mieliśmy projekt z Mateu Alemanym i Jordim Cruyffem, który pozwolił nam zająć drugie miejsce w lidze, potem wygraliśmy ligę i Superpuchar Hiszpanii. Po tym zaczęło się robić gorzej.

- Kiedy byłem w Katarze, trenerzy tacy jak Allegri, Guardiola, czy Flick odwiedzili mnie i mój sztab. Byłem na kilku konferencjach trenerskich, dzięki czemu moje umiejętności się podniosły.

- Lubię oglądać zespoły, które grając nieco inny futbol. Trenerów takich jak Guardiola, Slot, Kompany, Alonso czy Arteta. Chciałbym, żeby moi zawodnicy bawili się grą, rozwijali futbol atrakcyjny dla fanów i wygrywali trofea. Chciałbym wygrać Ligę Mistrzów, mistrzostwa Europy, mundial...

- Cruyff miał na mnie ogromny wpływ. Dla mnie piłka nożna to przede wszystkim gra. Oczywiście, celem jest zwycięstwo, ale to naturalne, jeśli grasz dobrze i bawisz się na boisku. Moja filozofia opiera się na czterech ''P'': presji na szybki odbiór piłki, posiadaniu piłki, ponieważ jeśli jej nie posiadam przez 90% czasu, to cierpię, pozycjonowaniu się i percepcji.

- Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy mój dziadek zaprosił całą rodzinę, żeby obejrzeć mecz na Camp Nou. Był to mecz o Puchar Gampera. Dla nas Barça jest czymś więcej niż piłką, to prawie jak religia. Kiedy widziałem Bernda Schustera w środku pola, z jego blond włosami, byłem oczarowany. Sposób w jaki grał, ten stadion, ta drużyna...

- Odejście Luisa Figo w 2000 roku było mocnym ciosem. Wyobraź sobie, to trochę jak w sytuacji, kiedy Lionel Messi, w swoim najlepszym momencie opuściłby klub po wygraniu Złotej Piłki. Figo był naszym kapitanem, najlepszym graczem, a dołączył do naszego odwiecznego rywala.

- Louis van Gaal zawsze we mnie wierzył, czasami nawet bardziej niż ja w siebie samego.

- Przez dwa lata nic nie wygraliśmy, wymieniano różnych trenerów, Brazylijczyków, Portugalczyków i tak dalej. Potem zapytano Cruyffa, kto jego zdaniem powinien przejąć stery w Barcelonie. Bez wahania odpowiedział: ''Guardiola''.

- Nasza generacja w latach 2008 - 2012 zmieniła historę hiszpańskiego futbolu. Ta drużyna będzie na zawsze zapamietana. 

- Jestem dumny, że trzykrotnie byłem na podium [3. miejsce w 2009. 2010 i 2011] Złotej Piłki, choć nie jest przyznawana ''Brązowa Piłka''.  To wstyd, chciałbym, żeby France Football dało mi je do wystawienia w moim muzeum! (śmiech) Zdjęcie z moimi przyjaciółmi. Leo i Andrésem jest historyczne, niewiarygodne. Dla mnie jest to zwycięstwo filozofii, wyjątkowe uznanie naszego stylu gry i dziedzictwa.

- Nie uważam się za lepszego piłkarza niż Leo czy Cristiano. Ja kreowałem grę, ale nigdy nie miałem takich umiejętności, by rozstrzygać mecze w pojedynkę. Cieszę się, że trzy razy byłem na podium.

- Rijkaard? Frank jest przedstawicielem holenderskiej szkoły, podobnie jak Cruyff. Krok po kroku odzyskiwaliśmy to, co straciliśmy przez wiele trudnych lat.

- W 2014 roku myślałem o odejściu, po tym jak przegraliśmy LaLigę i mieliśmy ciężki mundial. Miałem ofertę z New York City i myślałem, że to właściwy moment, by opuścić klub w wieku 34 lat. Luis Enrique przekonał mnie jednak do tego, żeby zostać.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy